Reklama:

Tak zwany krzyż ankh nigdy nie był ani krzyżem ani amuletem, ani tym bardziej talizmanem. Był po prostu przedmiotem użytkowym; narzędziem rolniczym – sadzakiem używanym przez starożytnych Egipcjan do sadzenia trzciny papirusowej.

Trzcina papirusowa nie jest rośliną nilową, jak się powszechnie uważa. Obecnie nie można spotkać tej rośliny nad Nilem, natomiast w czasach starożytnych trzcina papirusowa gęsto zarastała brzegi górnej delty Nilu. Nie było to kwestią przypadku, lecz rozmyślnego działania, Egipcjanie bowiem uprawiali trzcinę papirusową, o czym się już dziś nie pamięta.

Pierwszym etapem uprawy trzciny papirusowej było pozyskanie szczepek, na które wykorzystywano młode pędy wyrastające z pni pozostałych po papirusowych żniwach. Gdy pędy osiągały długość około 10 centymetrów, pośpiesznie, żeby zdążyć przed corocznym wylewem Nilu, wyrywali z miękkiego, mulistego dna owe pnie wraz z korzeniami i zwozili na brzeg.

Szczepki, czyli odcięte młode pędy z charakterystycznym dla papirusów pojedynczym baldachimem liści, wsadzali do naczynia z wodą, ale niejako do góry nogami, czyli liśćmi w dół, i czekali, aż w miejscu, gdzie liście łączą się z łodygą pojawią się nowe pędy, z których wyrosną sadzonki.

Bulwiaste korzenie trzciny papirusowej są bogate w skrobię, więc używano je do przygotowania posiłków. Reszta też się nie marnowała, gdyż po wysuszeniu służyła jako opał.

Gdy wody Nilu opadały, szczepki trzciny papirusowej osiągały wysokość około półtora metra. Teraz następował najważniejszy etap uprawy tej rośliny – wysadzanie brzegów Nilu. Nie było to proste, wziąwszy pod uwagę, że rośliny sadzono z łodzi na głębokości 10 - 30 centymetrów, natomiast sadzenie wymagało wielkiej precyzji, od której zależały przyszłe zbiory. Rzadko wysadzone rośliny mają zbyt krótkie, choć grube łodygi, zaś wysadzone gęsto mają długie łodygi, ale cienkie. Łodygi prawidłowo, a więc nie za gęsto ani za rzadko posadzonej trzciny papirusowej osiągały cztery metry wysokości i grubość męskiego ramienia.

Ankh

 

Precyzję wymaganą przy sadzeniu trzciny papirusowej zapewniały starożytnym Egipcjanom specjalne sadzaki. Najstarsze modele wykonane były ze zgiętej w kabłąk łodygi trzciny papirusowej. W połowie długości ramiona pałąka łączyły się, następnie nieco rozszerzały, na kształt odwróconej litery V. W miejscu złączenia ramion pałąka, na krzyż, czyli w poprzek, przebiegała specjalna poprzeczka, także z łodygi trzciny papirusowej. Obie części związane były sznurkiem z trzciny papirusowej, dzięki czemu powstawało funkcjonalne narzędzie – sadzak. Późniejsze modele sadzaków, wykonane z kamionki* albo z brązu, były tych samych rozmiarów i wyglądały tak samo, za wyjątkiem sztyftu, który był pojedynczy, lekko rozszerzający się ku dołowi.

Sadzenie trzciny papirusowej wywoływało mętnienie wody, toteż musiała ona być sadzona po omacku. Sadzący, siedząc w łodzi, wkładał sadzak do wody i obracając nim w prawo i lewo wymacywał końcówką ramienia poprzeczki położenie najbliższych sadzonek.

By nie uszkodzić kory, końcówka poprzeczki sadzaka była nieco rozszerzona i zaokrąglona. Po ustaleniu miejsca, w którym należy zasadzić sadzonkę, należało wbić trzon sadzaka w bagno tak głęboko, by poprzeczka dotknęła jego powierzchni. Następnie sadzak należało obrócić i wyjąć.

Trzon sadzaka był nieco rozszerzony, dzięki czemu powstawał otwór o szerokim dnie, na które mogły swobodnie opaść korzenie sadzonki, gdy została włożona do otworu. Gdy w końcu brzegi górnej delty Nilu zostały obsadzone trzciną papirusową, pozostawało tylko czekać na żniwa, po których pozostawały pozornie martwe pnie. Pozornie, bowiem po pewnym czasie puszczały nowe pędy, a więc odżywały – powstawały z martwych, o czym święcie przekonani byli starożytni Egipcjanie.

Trzcina papirusowa miała olbrzymie znaczenia dla starożytnych Egipcjan. W delcie Nilu nie rosły drzewa, więc jej łodygi były głównym materiałem budowlanym. Robiono z nich wszystko – meble, naczynia, narzędzia, łodzie, żagle, maty, powrozy, odzież. Najdorodniejsze okazy przeznaczano na produkcję starożytnego materiału piśmienniczego – papirusu, który był najważniejszym towarem eksportowym starożytnego Egiptu, przynoszącym największe zyski elicie, przede wszystkim Faraonowi.

Dla starożytnych Egipcjan trzcina papirusowa była dowodem, że jest możliwa kontynuacja życia nie tylko poprzez wydanie jego owoców – ziaren, dzieci – ale także w wyniku przekazania pierwiastka życia, który oni nazywali ka. Ale tutaj musiał być zachowany pewien warunek – ciało, z którego może odrodzić się życie. W przypadku trzciny papirusowej był to pień pozostały po żniwach, zaś w przypadku człowieka – mumia. Nie może zatem dziwić, że dla starożytnych Egipcjan symbolem życia był sadzak, bowiem to ten przyrząd w bezpośredni sposób kojarzył się z kontynuacją życia trzciny papirusowej.

Starożytni Egipcjanie nie znali jeszcze pisma alfabetycznego, pozwalającego zapisywać słowa jako wyrazy złożone z pojedynczych znaków – liter, lecz posługiwali się hieroglifami, czyli nowoczesnym (jak na owe czasy) pismem obrazkowym, w którym za pomocą symboli zapisywano popularne słowa, zaś rzadkie słowa były składanką symboli sylab i spółgłosek, na wzór dzisiejszych rebusów. Ponieważ słowo życie jest słowem popularnym, więc zapisywali je za pomocą jednego znaku:  i czytali go: ankh, co po ichniemu znaczyło: życie. Wbrew pozorom, sposób zapisywania informacji za pomocą umownych znaków nie zanikł wraz z upadkiem cywilizacji staroegipskiej, i wciąż jest popularny na całym świecie, tylko że obecnie nie nazywa się ich hieroglifami, lecz piktogramami**.

Zapomnianą na tysiąclecia kulturę starożytnych Egipcjan odkrył pod koniec XVIII wieku Napoleon, który w roku 1798 ruszył na podbój Egiptu zabierając ze sobą 175 uczonych i artystów. Plonem tej wyprawy było mnóstwo rysunków przedstawiających hieroglify, czyli dziwne znaki pokrywające ściany świątyń i grobowców. Hieroglify zostały odczytane dopiero w roku 1822, natomiast do tego czasu nikt nie zdawał sobie sprawy, że to jest pismo. Tym niemniej szybko pojawiła się „fachowa” literatura, w której wszystkowiedzący specjaliści orzekli, że hieroglify to po prostu amulety starożytnych Egipcjan. Szczególną uwagę owych specjalistów zwrócił „krzyżyk z pętelką”, który – zwłaszcza na ścianach grobowców – pojawia się najczęściej, więc nadano mu największą magiczną moc. Można powiedzieć, że stał się wręcz ikoną magii europejskiej. W rzeczywistości hieroglif  (ankh – życie) pojawia się w komorach grobowych nie jako magiczny znak, lecz jako słowo mówiące, że śmierć ciała zapoczątkowuje życie, ale pod warunkiem zachowania tego ciała w stanie, w którym bogowie będą mogli „wyhodować” z niego sadzonkę na kolejne życie, bo tak (w dużym uproszczeniu) pojmowali starożytni Egipcjanie życie wieczne – jako ciąg śmierci i odrodzeń, podobnie jak odradza się przyroda, po nocy nastaje dzień, zanika i odnawia się tarcza księżyca.

Malowidła na ścianach grobowców przedstawiają stylizowane krajobrazy, wizerunki zwierząt, a także sceny z codziennego życia starożytnych Egipcjan – sianie, zbiory, zabawy, święta. Wśród nich nie mogło zabraknąć oczywiście scen z uprawy trzciny papirusowej. Niektóre malowidła przedstawiają mężczyzn płynących łodzią, którzy na szyi mają zawieszone sadzaki do trzciny cukrowej. Dla starożytnych Egipcjan przesłanie tej sceny było jasne – rolnicy płyną sadzić trzcinę papirusową. Zgoła inaczej scenę tę interpretują specjaliści od magii wszelakich, według których starożytni Egipcjanie pozawieszali na szyi amulety i gdzieś płyną.

Inną sceną, przedstawianą na staroegipskich malowidłach, jest sadzenie trzciny papirusowej. W scenie tej rolnicy wkładają sadzaki do wód Nilu, bo taka była technologia uprawy trzciny papirusowej. Natomiast dla obecnych specjalistów scena ta ma charakter magiczny, gdyż opisuje... otwieranie Nilu. Z tego powodu „krzyżyk z pętelką” bywa nazywany... kluczem Nilu.

Krzyż Atlantów

Na najstarszych malowidłach zobaczyć można drewniane, a właściwie trzcinowe sadzaki, mające „tajemnicze” rozdwojone trzpienie. Uznano je za szczególny typ amuletów, i nazwano dwojako: podwójny krzyż ankh albo krzyż Atlantów***.

Jeszcze więcej zamieszania robi ceremonia zmartwychwstania, przedstawiana na ścianach grobowców. W scenach tych bogowie podkładają zmarłemu pod nos uchwyt sadzaka, by powołać do życia jego ducha ka. Pozycja sadzaka jest odwrotna, co ma symbolizować odwrotne wsadzenie szczepki trzciny papirusowej, by „powołać do życia” sadzonkę. Jest oczywistym, że bogowie robią to, bo są bogami, zaś sadzak jest jedynie hieroglifem opisującym ten akt. Sam w sobie nic nie znaczy, ale nie dla współczesnych mistyków, dla których uchwyt sadzaka symbolizuje... kobiece łono.

 

Na rysunku obok widzimy boga Seta z atrybutami świadczącymi o najwyższej władzy w hierarchii staroegipskich bogów. W prawej ręce dzierży życie (ankh), w lewej śmierć (was).

W staroegipskich hieroglifach symbolem śmierci (was) była, jak łatwo się domyślić, sadzonka trzciny papirusowej. Te widełki u dołu to nie jakieś diabelskie widły, lecz typowe dla starożytnych Egipcjan symboliczne przedstawienie korzeni.

Charakterystycznie przechylona łodyga oznacza, że sadzonka dopiero co została wyjęta z naczynia z wodą, w którym wyrosła ze szczepki i rosnąc wśród setek innych musiała przechylić baldachim liści na bok, by złapać nieco niezbędnych do życia promieni słonecznych. Wyjęcie szczepki z naczynia z wodą oznacza jej śmierć, chyba że zostanie na powrót ożywiona, a więc zasadzona w mulistym dnie Nilu, kontynuując cykl życia. Tak bowiem starożytni Egipcjanie postrzegali śmierć, nie jako ostateczny koniec, lecz jako etap przejściowy na drodze do dalszego życia, ale nie bezwarunkowo. Podobnie jak dalsze życie sadzonki zależne jest od pewnej grupy ludzi wyposażonych w odpowiednie atrybuty nieśmiertelności – sadzaki – tak też życie człowieka uzależniali od pewnej grupy bogów mających władzę nad życiem i śmiercią, co symbolicznie przedstawiali za pomocą ogólnie zrozumiałych atrybutów – sadzaka i sadzonki. Toteż starożytni Egipcjanie wyraz nieśmiertelność zapisywali za pomocą dwóch sąsiadujących ze sobą hieroglifów:  

Na wielu malowidłach widnieje scena, jak bogowie podtykają faraonowi rękojeść sadzaka. Nie ma w tym akcie nic magicznego. Rzecz w tym, że faraon był bogiem już za życia, więc po śmierci, siłą rzeczy, także był bogiem. Inni bogowie potwierdzają ten fakt, wręczając mu atrybut boskości.

* Kamionka to wyroby ceramiczne z gliny z dodatkiem piasku kwarcowego, wypalane w temperaturze 1230 – 1300 °C. Przed wypaleniem, wilgotną jeszcze powierzchnię, posypuje się sproszkowaną solą, dzięki czemu w procesie wypalania na powierzchni tworzy się twarda, szklista, wodoodporna warstwa, zwana polewą.

** Piktogram to przedstawienie wyrazu za pomocą obrazka. Typowe piktogramy to staroegipskie hieroglify, a także współczesne znaki drogowe i ostrzegawcze (np. przeciwpożarowe), informujące o miejscach noclegowych, lokalach gastronomicznych, ubikacjach, szpitalach. Piktogramy pełnią ważną funkcję w komunikacji, ponieważ dzięki zastąpieniu słowa pisanego obrazkiem bądź elementem graficznym zwiększają czytelność przekazu, a ponadto, co w obecnych czasach ma istotne znaczenie, pozwalają ominąć barierę językową.

*** Atlantyda – baśniowa kraina na wyspie położonej gdzieś na Atlantyku. Jednym autorem, który wspomniał o tej krainie, był grecki filozof Platon. Atlanci mieli być potomkami greckiego boga Posejdona i kobiety Klejto. Stworzyli zaawansowaną cywilizację, wspaniałe miasto z licznymi świątyniami, terenami wypoczynkowymi i torem wyścigów konnych. Wyspę któregoś dnia pochłonęło morze. Miało się to wydarzyć dziewięć tysięcy lat przed Platonem. Arystoteles, najsłynniejszy uczeń Platona, także filozof, nie wierzył w prawdziwość tej opowieści.

 

Autor: Józef Słonecki

http://portal.bioslone.pl/magia/magiczne_przekrety#krzyz-ankh---magiczna-mistyfikacja

 

Tagi:

amulet,  talizman,  biała magia,  krzyż ankh, 

Zostaw komentarz:


    Brak komentarzy
Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót
Wyszukiwarka
Najnowsze
Newsletter
zapisz
Reklama:
Loading...