Partner: Logo KobietaXL.pl

Poranek w Onagawie

Yasuo i Yuko Takamatsu byli małżeństwem od 1988 roku i mieli dwoje dzieci - syna oraz córkę. Yuko pracowała w oddziale 77 Banku w nadmorskiej Onagawie w prefekturze Miyagi. W chwili zaginięcia miała 47 lat. 11 marca 2011 roku Yasuo odwiózł żonę rano do pracy. Potem pojechał z teściową do szpitala w położonym niedaleko Ishinomaki. Nic nie wskazywało jeszcze, że będzie to ostatni raz, kiedy widział Yuko. O godz. 14.46 północno-wschodnią Japonią wstrząsnęło jedno z najsilniejszych trzęsień ziemi w historii kraju. Yasuo znajdował się poza Onagawą. W radiu usłyszał ostrzeżenie przed tsunami i zaczął wracać w stronę miasta. W kolejnych minutach próbował ustalić, co dzieje się z rodziną. Otrzymał informację, że jego syn jest bezpieczny w Sendai, ale nie miał kontaktu z córką przebywającą w Ishinomaki ani z Yuko. Drogi były zablokowane, dlatego do Onagawy próbował dostać się bocznymi, rolniczymi trasami.

 


Na dachu banku

Oddział 77 Banku znajdował się około 100 metrów od wybrzeża. Po trzęsieniu ziemi wydano ostrzeżenie przed falą, której wysokość w prefekturze Miyagi początkowo szacowano na około 6 metrów. Budynek banku miał dach znajdujący się mniej więcej 10 metrów nad ziemią. Kierownik oddziału w chwili trzęsienia był poza budynkiem. Po powrocie przekazał pracownikom informację o alarmie i nakazał ograniczyć porządkowanie szkód po wstrząsach oraz udać się na dach. Jedna z pracownic wcześniej opuściła placówkę, aby sprawdzić, co dzieje się z jej dziećmi. Pozostałych 13 osób znalazło się na górze budynku. W pobliżu znajdowało się również wyżej położone wzgórze Horikiri, jednak pracownicy pozostali na dachu zgodnie z przyjętym planem ewakuacji. Około godz. 15.14 prognozowaną wysokość tsunami dla Miyagi podniesiono do ponad 10 metrów. Kilkanaście minut później sytuacja w Onagawie była już dramatyczna.

Gdy poziom wody gwałtownie wzrósł, pracownicy próbowali dostać się jeszcze wyżej, na górną część konstrukcji. Fala osiągnęła jednak w tym rejonie około 20 metrów i porwała wszystkie 13 osób znajdujących się na dachu. Przeżył tylko jeden pracownik. Yuko znalazła się wśród 12 osób, które zginęły lub zostały uznane za zaginione.

 


"Chcę do domu"

Jeszcze przed uderzeniem fali Yuko zdążyła wysłać wiadomość do męża. Pytała, czy jest bezpieczny, a następnie napisała: "Chcę do domu". Był to ostatni SMS od żony, który dotarł do Yasuo. Kiedy mężczyzna zdołał wrócić w okolice Onagawy, fala już przeszła przez miasto. Yasuo początkowo wierzył, że odnajdzie Yuko żywą. Przeszukiwał wzgórza, lasy, błoto i ruiny, sprawdzał miejsca ewakuacji oraz szpitale. Później zaczął także odwiedzać kostnice, do których trafiały kolejne odnajdywane ofiary. W pierwszych miesiącach szukał praktycznie każdego dnia. Gdy w czerwcu rozpoczął nową pracę, kontynuował poszukiwania w wolne dni. Sprawdzał każdą wiadomość o odnalezionych ciałach i przedmiotach, które mogły należeć do osób porwanych przez wodę.

 


Telefon Yuko

Pod koniec kwietnia w rejonie parkingu banku odnaleziono różowy telefon Yuko. Urządzenie przetrwało zalanie i po wysuszeniu udało się je ponownie uruchomić. Yasuo zobaczył w nim wiadomość, którą żona wcześniej do niego wysłała, ale znalazł też drugą, która nigdy nie dotarła do adresata. Niewysłany SMS został zapisany około godz. 15.25. Yuko pisała w nim o ogromnym tsunami. Dla Yasuo oznaczało to, że żona żyła jeszcze w chwili, gdy woda docierała do budynku banku. W następnych miesiącach odnajdywano część osób porwanych z oddziału, ale wśród nich nie było Yuko. Nie znaleziono też niczego, co pozwoliłoby Yasuo ustalić, dokąd fala zabrała jego żonę. Poszukiwania na lądzie trwały dalej, aż po ponad dwóch latach mężczyzna zdecydował się sprawdzić miejsce, do którego wcześniej nie mógł dotrzeć - dno oceanu.

 


Zszedł pod wodę

Po ponad dwóch latach poszukiwań na lądzie Yasuo uznał, że musi sprawdzić również morze. Jesienią 2013 roku, mając 56 lat, zgłosił się na kurs nurkowania. Wcześniej nie miał doświadczenia ze sprzętem ani podwodnymi poszukiwaniami. Jego instruktorem został Masayoshi Takahashi, który po katastrofie organizował nurkowania przy wybrzeżu Onagawy. Wolontariusze usuwali z dna pozostałości po tsunami i jednocześnie szukali śladów osób, których wciąż nie odnaleziono. Yasuo wybrał właśnie jego, bo wiedział, że Takahashi zna teren i warunki panujące pod wodą. Początki nie były łatwe. Yasuo obawiał się oddychania z butli i awarii sprzętu, a woda u wybrzeży Miyagi była zimna i miała bardzo słabą widoczność. Na dnie wciąż znajdowały się liny, fragmenty konstrukcji i inne pozostałości po katastrofie, o które nurek mógł się zaczepić. Takahashi uczył go, jak poruszać się w takich warunkach i nie wzburzać osadu zalegającego na dnie. Przy podwodnych poszukiwaniach liczyło się nie tylko bezpieczeństwo, ale też spokojne obserwowanie niewielkiego obszaru wokół siebie. Jeden nieostrożny ruch mógł ograniczyć widoczność niemal do zera.

 


Setki zejść do morza

Po zdobyciu potrzebnych umiejętności Yasuo zaczął regularnie schodzić pod wodę razem z Takahashim. Nie były to rekreacyjne nurkowania. Obaj przeczesywali kolejne fragmenty dna, zwracając uwagę na przedmioty, które mogły należeć do ofiar tsunami. Instruktor prowadził dokumentację poszukiwań. Zapisywał miejsca kolejnych zejść, głębokość oraz obszary, które zostały już sprawdzone. Pozwalało to stopniowo rozszerzać teren i nie wracać bez potrzeby do tych samych punktów. Warunki były trudne nawet dla doświadczonych nurków. W niektórych miejscach Yasuo schodził na głębokość przekraczającą 25 metrów, gdzie wzrasta ciśnienie, a światła jest niewiele. Do tego dochodziły prądy morskie i ogromny obszar, na którym fala mogła rozrzucić przedmioty oraz szczątki. Podczas kolejnych wypraw odnajdywano rzeczy ludzi, których życie przerwało tsunami. Na dnie pojawiały się ubrania, albumy ze zdjęciami i inne osobiste przedmioty. Część z nich mogła zostać później przekazana rodzinom, ale nic nie pozwalało powiązać znalezisk z Yuko. Yasuo nie szukał jednak wyłącznie śladów żony. Wiedział, że w podobnej sytuacji znalazły się tysiące rodzin, dlatego zwracał uwagę także na przedmioty mogące należeć do innych zaginionych. W podwodnych akcjach uczestniczyli również wolontariusze oraz służby prowadzące okresowe poszukiwania ofiar katastrofy.

 


Nie tylko jego rodzina

Wśród ludzi, których poznał podczas poszukiwań, był Masaaki Narita. Jego córka Emi pracowała razem z Yuko w oddziale 77 Banku i również została porwana przez falę. Jej ciała także nie odnaleziono. Yasuo początkowo proponował, że podczas swoich zejść będzie szukał również Emi. Narita ostatecznie zdecydował się sam nauczyć nurkować. W lutym 2014 roku Yasuo przedstawił go Takahashiemu, dzięki czemu kolejny członek rodziny osoby zaginionej mógł rozpocząć przygotowania do podwodnych poszukiwań. Dla bliskich wejście do morza oznaczało również zaakceptowanie ryzyka. Woda wciąż kryła pozostałości zniszczonych budynków, pojazdów i sieci, a widoczność często była minimalna. Takahashi podkreślał, że poszukiwania prowadzone w takich warunkach znacznie różnią się od zwykłego nurkowania rekreacyjnego. Z biegiem lat Yasuo wykonał setki zejść. W 2024 roku media informowały już o ponad 650 nurkowaniach, a on nadal wracał w okolice Onagawy z tym samym instruktorem. Każde z nich powiększało sprawdzony obszar, ale żadne nie przyniosło śladu Yuko. Poszukiwania stały się stałym elementem jego życia. Pracował jako kierowca autobusu, a wolny czas przeznaczał na kolejne wyprawy. W 2026 roku mówił, że nadal nurkuje mniej więcej co drugą niedzielę i nie zamierza przestać, dopóki pozwala mu na to zdrowie.

 


Spór o dach banku

Śmierć i zaginięcie pracowników oddziału 77 Banku miały również sądowy ciąg dalszy. Rodziny trzech osób zarzuciły bankowi, że nie zapewnił pracownikom bezpiecznej ewakuacji. Domagały się łącznie 235 mln jenów, czyli około 5,4 mln zł odszkodowania, wskazując przede wszystkim na decyzję o pozostaniu na dachu zamiast skierowania ludzi na pobliskie wzgórze Horikiri. 25 lutego 2014 roku sąd w Sendai oddalił pozew. Uznał, że na podstawie informacji dostępnych przed katastrofą nie można było przewidzieć fali, która przekroczy wysokość budynku. Rodziny odwołały się od tego rozstrzygnięcia.  22 kwietnia 2015 roku Sąd Najwyższy w Sendai podtrzymał wcześniejszy wyrok. Sędziowie uznali, że dodanie dachu do miejsc ewakuacji nie było nieracjonalne, a przenoszenie pracowników w inne miejsce mogło stwarzać dodatkowe zagrożenie. 17 lutego 2016 roku japoński Sąd Najwyższy odrzucił dalszą skargę, kończąc postępowanie.

 


Historia trafiła do filmu

Poszukiwania Yasuo zaczęły z czasem interesować twórców dokumentów. W 2022 roku powstał krótkometrażowy film "The Diver" w reżyserii Andersona Wrighta. Kamera towarzyszyła Takamatsu podczas kolejnego zejścia do morza i pokazywała, jak po ponad dekadzie od katastrofy wygląda jego codzienność. Film był prezentowany również poza Japonią, a historia małżeństwa ponownie trafiła do zagranicznych mediów. Nie zmieniło to jednak samego celu Yasuo. Publiczność widziała kolejne nurkowania, ale on nadal traktował je przede wszystkim jako poszukiwania konkretnej osoby, a nie medialny projekt. W lipcu 2026 roku jego historię przedstawił także BBC World Service w dokumencie audio "Diving for Yuko". Reporterzy towarzyszyli Yasuo podczas 763. nurkowania. To najnowsza konkretna liczba potwierdzona w materiale opublikowanym 10 lipca 2026 roku. Yasuo miał wtedy 69 lat. Z biegiem czasu musiał bardziej uważać na własną kondycję, jednak nie wyznaczył daty zakończenia poszukiwań. Chce znaleźć jej szczątki albo przedmiot, który pozwoliłby ostatecznie ustalić, gdzie zakończyła się jej droga po uderzeniu fali.

 


Tysiące nadal zaginionych

Yuko nie jest jedyną osobą, której los po katastrofie pozostaje nieznany. Według danych japońskiej Narodowej Agencji Policji opublikowanych przed 15. rocznicą tragedii, w marcu 2026 roku 2 519 osób wciąż figurowało jako zaginione po trzęsieniu ziemi i tsunami z 11 marca 2011 roku. Najwięcej, bo aż 1 213 osób, pochodziło z prefektury Miyagi, do której należy Onagawa. W Iwate nadal poszukiwano 1 106 osób, a w Fukushimie 196. Oficjalna liczba ofiar śmiertelnych wynosiła 15 901. Poszukiwania prowadzone przez służby również nie zostały całkowicie zakończone. Policja nadal organizuje akcje na terenach dotkniętych tsunami, a w 2026 roku pracowała także nad identyfikacją szczątków 53 osób. Fakt, że po piętnastu latach nadal udaje się ustalać tożsamość pojedynczych ofiar, pokazuje, dlaczego część rodzin nie zamknęła swoich poszukiwań.

 


Źródła:

https://www.well.pl/art_culture/142/historia_tego_czlowieka_poruszyla_caly_swiat_nauczyl_sie_nurkowac_aby_odnalezc_cialo_zmarlej_zony,14385.html

https://www.ndtv.com/feature/japanese-man-who-lost-his-wife-in-2011-tsunami-still-searches-for-her-6365702

https://www.scmp.com/news/people-culture/article/3275496/i-want-go-home-final-wish-missing-japan-tsunami-wife-haunts-searching-husband

https://www.milwaukeeindependent.com/articles/diving-darkness-story-yasuo-takamatsus-search-missing-wife/

https://www.smh.com.au/lifestyle/after-japans-2011-tsunami-people-are-still-searching-for-loved-ones-20160916-grhqfa.html

Tagi:

zaginięcie ,  katastrofa ,  tsunami , 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót