Maciek jest załamany

 

Maciek wnuki widuje tylko wtedy, kiedy syn jest w Polsce. Kiedy wyjeżdża, kontaktu z wnukami nie ma. Nie rozumie takiej postawy synowej i zastanawia się, czy nie podjąć kroków prawnych. Bo oboje z żoną mają już dosyć tego robienia łaski.

 

Maciek mówi, że między nim, żoną a synową chemii nigdy nie było. Już kiedy syn przywiózł ją pierwszy raz do domu, doszło do awantury.

 

- Byli wówczas w związku partnerskim, chcieliśmy ją zabrać na rodzinną imprezę. Stwierdziła, że jest zmęczona, woli się wyspać. Syn poszedł z nami. Rano synowa stwierdziła, że dłużej u nas nie zostanie, bo zrobił jej przykrość – mówi Maciek.

 

Syn Maćka mieszka na drugim końcu Polski, regularnie wyjeżdża do pracy za granicę. Rodzice widują go kilka razy w roku, dalsza rodzina jeszcze rzadziej. Więc, zdaniem Maćka, było naturalne, skoro zjawił się w domu, że chce się spotkać z kuzynostwem. Ona wolała zostać sama, więc po co stwarzać problemy?

 

Ale partnerka syna była nieprzejednana, nigdy więcej nie przyjechała do teściów.

 

- O ich ślubie dowiedzieliśmy się przypadkiem, żona zadzwoniła do syna, który się matce wygadał. Co mam powiedzieć? Dla nas to rzecz straszna, ale ona z synem robi co chce, więc nie mamy na nic wpływu – opowiada Maciek.

 

Kiedy jednak urodził się wnuk, pojechali w odwiedziny, chcieli zapomnieć o urazach dla dobra dziecka. Synowa siedziała jak na szpilkach, wizyta trwała może godzinę. A jechali kilkaset kilometrów. Syn Maćka pracuje zagranicą, jedzie na dwa, trzy miesiące, potem miesiąc mniej więcej jest w Polsce. Kiedy syna nie ma, Maciek z żoną nie mogą widywać wnuka. Synowa nie odbiera telefonów, nie ma z nią kontaktu. Nie pojadą taki kawał drogi po to, by pocałować klamkę.

 

- Jak syn jest, wtedy jedziemy. Ona ostentacyjnie wychodzi wówczas z domu. My naprawdę nie zrobiliśmy jej żadnej krzywdy. Zdjęcia wnuka wysyła nam syn, jeśli synowa mu przyśle. Mieszkają daleko, to prawda, ale my z żoną chcielibyśmy móc pojechać do wnuka choćby raz w miesiącu w weekend – mówi Maciek.

 

Syn podporządkował się żonie i mówi, że nie ma wpływu na jej decyzje. Obiecał, że w tym roku przyjedzie z wnukiem na kilka dni do dziadków, sam oczywiście.

 

- Dla mnie to jest chore. Zaczynamy z żoną się zastanawiać, czy nie podać sprawy do sądu o kontakty z wnukiem. Chcemy móc go widywać regularnie i nie w jakiś dziwnych okolicznościach – mówi Maciek. Jest załamany sytuacją, bo mają tylko jednego syna i jednego wnuka.

 

- Ale powiem coś jeszcze. Ponieważ temat z żoną jest dla nas ważny, rozmawiam o nim ze znajomymi. Okazuje się, że tylko pozornie wszędzie jest cudownie. Moim zdaniem problem synowych grających wnukami narasta – dodaje Maciek.

 

 

Ewa ma wyrok, tylko co z tego

 

 

Ewa swoją wnuczkę wychowywała od urodzenia. Przez pierwszy rok syn z synową mieszkali u nich w domu. Ewa mówi, że młodzi czas głównie spędzali na awanturach, wiadomo było, że nic dobrego z tego nie wyniknie.

 

- On się z nią ożenił, bo była w ciąży. A to nie jest kobieta dla niego. Nie, żebym go broniła, ale szydło z worka wyszło – opowiada Ewa.

 

Bo synowa po urodzeniu dziecka dalej chciała żyć jak panienka. Syn uważał, że jako matka ma swoje obowiązki. Wnuczką tak naprawdę zajmowała się Ewa, bo synowa po każdej awanturze wyprowadzała się do matki.

 

- Syn pracował na zmiany, dzwoniłam do niej, żeby wracała, chociaż w nocy zajęła się dzieckiem. Jestem chora, niemowlak przez całą dobę był dla mnie zbyt dużym obowiązkiem. Oczywiście zjawiała się, jak chciała. Po roku się rozeszli – opowiada Ewa.

 

Synowa zabrała wnuczkę i wyprowadziła się do swojej matki. Stwierdziła jednak, że jej z rodzicielką nie po drodze, więc wynajęła mieszkanie. Postanowiła iść do pracy, dziecko oddać do żłobka.

 

- Mnie to bardzo bolała, bo mogłam przecież małą się zająć. Ale synowa zerwała kontakty. Sąd jej przyznał dziecko, choć syn ma pełnię praw rodzicielskich. Ale ona spotkania warunkowała pieniędzmi. Jak jej sypnął groszem, to nie było problemu. Jak nie, zaczynały się awantury. A przecież płaci wcale nie małe alimenty – opowiada Ewa.

 

Próbowała z synową się dogadać, bo przecież ona w tym wszystkim niczemu nie jest winna. Dostawała obraźliwe esemesy i na tym próby ugody się zakończyły. Ewa wniosła sprawę do sądu o kontakty z wnuczką. Wygrała, ma określone dni i godziny.

 

- Tylko co z tego, jak synowa wyrok sądu lekceważy. Kiedy jadę na wizytę nie otwiera drzwi, nie odbiera telefonu. Więc ja nadal nie widuję wnuczki – mówi Ewa.

 

Teraz składa do sądu wniosek o nałożenie na synową kary pieniężnej za nierealizowanie kontaktów z wnuczką.

- Ona bardzo lubi pieniądze, może jak komornik wejdzie na konto, to ją to otrzeźwi? - zastanawia się Ewa. Ale ma dość całej tej sytuacji.

 

 

Teresie nikt łaski nie będzie robił

 

 

Teresa wnuka widuje, kiedy syn z nim do niej przyjdzie. Ale ona akurat zabijać się z tego powodu nie będzie.

 

- Nie chcą, trudno, różnie bywa w życiu. Wnuka kocham, ale nie zostanę podnóżkiem synowej. O czym zresztą powiedziałam jej prosto w oczy – mówi Teresa.

 

Z synową nigdy się nie kochały, ale stosunki były poprawne. Kiedy wnuk się urodził Teresa trochę pomagała, nie pisała się jednak na niańkę. Kilka lat zajmowała się bardzo chorym mężem, ma dosyć odgórnie nakładanych obowiązków. Mąż zmarł zaledwie rok przed narodzinami wnuka, ona jeszcze do siebie nie doszła.

 

- Takie lata spędzone na opiece nad obłożnie chorym dobrze dają w kość. Obowiązek, uwiązanie i brak nadziei. Umiera najbliższy człowiek i nic nie da się zrobić. Jak mąż odszedł, uznałam, że czas, abym zajęła się sobą – mówi Teresa.

 

Dlatego do stałej opieki nad wnukiem wcale się nie garnęła. Owszem, czasami brała chłopca do siebie, ale wtedy, kiedy miała na to ochotę. Do awantury doszło w zeszłym roku, kiedy syn z synową przyjechali do Teresy do domu, powiedzieli, że chcieliby małego na trzy dni zostawić i wyjechać ze znajomymi na weekend.

 

- Ja akurat miałam swoją imprezę i powiedziałam, że muszę im odmówić. Synowa się skrzywiła i stwierdziła, że „w takim razie więcej nie będzie mi dawać wnuka”. Powiedziałam, co o niej myślę, że dawać to można prezenty, a dziecko nie jest jej własnością, o czym mówi nawet kodeks rodzinny. Że wnuk ma prawo do kontaktów ze mną, bo to też sprzyja jego rozwojowi, a ja na jej skinienie nie będę i szantażować się nie dam – mówi Teresa.

 

Synowa wyszła obrażona, Teresa synowi też kilka ciepłych słów powiedziała na temat jego żony. Stosunki są napięte. Syn czasami wpada z wnukiem i to by było na tyle.

 

- Ja mam co robić, jestem aktywna, lubię swoje życie. Nie chcą, trudno, choć chętnie małego bym wzięła od czasu do czasu na weekend. Ale dla mnie to akurat nie problem, nie mam na jego punkcie fioła, jak mają niektóre koleżanki na punkcie swoich wnuków. Łaski nikt mi nie będzie robił – mówi Teresa.

 

Prawo do kontaktów z wnukami

 

Dziadkowie mają pełne prawo do widywania wnuków, co jest uregulowane w Kodeksie Rodzinnym i Opiekuńczym. W Obywatelskim Niezbędniku Seniora, Fundacji Civitas czytamy:

 

Problematyka kontaktów dziadków z wnukami uregulowana jest co do zasady w przepisach Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, zwanego dalej KRiO.

Bezpośrednio i jednoznacznie przedmiotowa problematyka została uregulowana dopiero od 13 czerwca 2009r. wprowadzeniem do KRiO art. 1136.

.Wprowadzenie przedmiotowego przepisu do KRiO nie oznacza jednak, że wcześniej nie było możliwości orzekania przez Sądu o kontaktach dziadków z wnukami. W uchwale z dnia 14 czerwca 1988r. sygn. akt III CZP 42/88 , Sąd Najwyższy stwierdził, że ”Rodzice, jak to wyżej wywiedziono, mają obowiązek dbałości o rozwój dziecka w imię jego dobra. Powinni zatem dla pełnego rozwoju jego osobowości umożliwić dziecku kontaktowanie się z jego krewnymi (dziadkami) przy właściwej ich postawie i korzystnym wpływie na dziecko. Kontakty te, wynikające często z silnych więzów emocjonalnych, zwłaszcza dziadków z wnukami, wychowujących je od niemowlęcia, mogą wpływać na lepsze wychowanie i rozwój duchowy dziecka oraz sprzyjają kontynuowaniu więzów wielopokoleniowej rodziny. Takie zachowanie dziadków, okazywanie przywiązania i dbałości o wnuki nie tylko nie kłóci się z interesem dziecka, ale jest ono dla jego dobra.”

Powyższy pogląd jest w pełni akceptowany w doktrynie prawa rodzinnego i orzecznictwie sądów powszechnych.

 

O tym jak złożyć wniosek do sądu, jakie dziadkowie maja prawa można przeczytać na stronie fundacji:

https://www.powiat-sepolno.pl/plik,10508,obywatelski-niezbednik-seniora-kontakty-z-wnukami.pdf

 

 

 

Magdalena Gorostiza

 

Imiona i niektóre szczegóły zostały zmienione

 

 

Tagi:

teściowa,  dziadkowie,  wnuki,  synowa, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót