Partner: Logo KobietaXL.pl

Weronika zgodziła się na ten tydzień na prośbę męża. Bo wiadomo, teściowej zaraz po szpitalu mogłoby być samej trudno. Ale zabieg był laparoskopowy, nawet nie rozcinali jej brzucha, wszystko odbyło się pomyślnie. Po wizycie kontrolnej, na której szwy jej zdjęto, miała wracać do siebie. Stwierdziła jednak, że dalej jest słaba i chce u syna trochę dłużej zostać.

Nieodcięta pępowina

Weronika wie, że jej męża łączą z matką nie do końca zdrowe więzi. Ale póki żył teść, to nie pozwalał na to, by mamusia angażowała się za bardzo w życie synka. Za to Weronika zawsze była mu wdzięczna. Teściowa próbowała się wtrącać, ale teść był nieugięty. Nie pozwalał na zbyt częste wizyty, na nieustanne absorbowanie syna problemami matki.

- Niestety, teść zmarł trzy lata temu no i się zaczęło – mówi Weronika. - Mąż bywał u matki praktycznie codziennie. Ciągle czegoś chciała, zawiesić firankę, przestawić komodę, albo źle się czuła. To zaczęło robić się nie do wytrzymania.

Kilka razy rozmawiała z mężem. Tłumaczyła, że mają swoje życie, a owdowiała matka musi sama sobie radzić, że jedna, góra dwie wizyty w tygodniu, zupełnie wystarczą. Mąż zaczął zapraszać matkę na niedzielne obiady, Weronika i to próbowała znosić, choć było jej trudno.

- Niedaleko od nas pobudowano nowe osiedla, mąż kupił tam matce małe mieszkanie z ogródkiem, na parterze w bloku. Uznał, że mamie będzie przyjemnie mieć kawałek zieleni, no i będzie miał bliżej – mówi Weronika. - Uznałam, że to niezły pomysł, bo podobno tam na drugim piętrze ze wszystkim było jej trudno.

Liczyła, że teściowa zajmie się już sobą. Bo nie będzie wymówek, że przyjeżdża do nich w lecie, bo „chce w ogrodzie posiedzieć”. Będzie miała kawałek swojego ogródka. Niestety, przeprowadzka niczego nie zmieniła. Teściowa nadal wolała ich zieleń. Weronika nie raz kłóciła się o to z mężem. Tłumaczyła, że są już sami, dzieci wyjechały, a ona chciałaby tez w weekendy być sama w swoim domu.

Tylko tydzień będę

Dwa miesiące temu teściowa miała operację woreczka. Miała być u nich tydzień, potem wrócić do domu. Operacja była wykonana laparoskopem, wszystko się udało. Teściowa dostała zalecenie, żeby niczego nie dźwigać, kilka tygodni być na diecie lekkostrawnej. Weronika uznała, że ten tydzień udźwignie. Potem teściowa niech wraca do siebie, zakupy jej i tak robi mąż. Ona może nawet jej coś gotować, będzie matce woził. Ale chciała być już sama w domu po tym tygodniu.

Teściowa jednak uznała, że nie czuje się dobrze, że zostanie jeszcze jeden tydzień. Jęczała, stękała, udawała chorą.

- Wiem, że udawała, bo jak nie wiedziała, że ją widzę, to zachowywała się normalnie – mówi Weronika. - Tylko przy nas była taka „obolała”.

Teściowa syna nie nadużywa, ale synową za to bardzo chętnie. „Zaparz ziółka”, „podaj wodę”, „przygotuj kolacyjkę – Weronika, jak to słyszy, mało się nie wścieknie.

Po drugim tygodniu powiedziała mężowi, żeby odwiózł matkę. Ale teściowa znowu poczuła się gorzej. Mąż uznał, że najlepiej, jak matka zostanie jeszcze kilka dni. I tak zrobiły się już dwa miesiące.

Menopauza mnie dobija

Weronika pracuje, w dodatku przechodzi ciężką menopauzę. Ma zlewne poty, uderzenia gorąca i fatalny nastrój. Nie śpi po nocach, jest umęczona. Kiedy wraca z pracy, najchętniej by zaległa pod stara jabłonką. Ale pod jabłonką, na jej leżance leży teściowa.

- Szlag mnie trafia, udzielna księżna, nawet kartofli nie obierze czy kurzu nie zetrze, a siedzi cały dzień w domu – mówi Weronika. - I czeka na to, aż ja zrobię obiad.

Upały dają się Weronice bardzo mocno we znaki, ciągle jest mokra, pot spływa strumieniem. Wystawanie w kuchni to dla niej męczarnia. Ale ani mąż, ani teściowa nie biorą tego pod uwagę.

- Są tylko wymagania. Już było kilka awantur z mężem, mam tego serdecznie dosyć – mówi Weronika. - Ja ledwo żyję, a temu babsku nic już nie jest. Czyta kolorowe gazety, gada z koleżankami przez telefon. Czuje się, jak na wakacjach.

Nie wytrzymam długo

Weronika nie wie, co ma dalej robić. Jest dosłownie na ostatnich nogach. Mąż jej wyrzuca, że jest kobietą bez serca, że też kiedyś będzie stara i może potrzebować od kogoś pomocy. 

- Tłumaczenie, że jego matka ma się lepiej ode nie to walenie grochem o ścianę – mówi Weronika. - A ja już wysiadam. Nie mam ochoty jej obsługiwać, chcę być panią w swoim domu. Tylko nie wiem, jak się mogę jej pozbyć? Nie mam na to pomysłu.

Przyjaciółka doradziła, żeby przestała sprzątać, przestała gotować. I niech powie mężowi, że musi matkę zabrać, bo ona Weronika powinna mieć spokój. I tak zrezygnowali z wakacyjnego wyjazdu, bo przecież „nie zostawią samej mamusi”. Weronika zaczęła więc myśleć o samotnym urlopie.

- Gdyby teść żył, byłoby inaczej – wzdycha Weronika. - Niestety, dopiero po jego śmierci wyszło na jaw, że mój mąż to niedojrzały synuś swojej mamusi. Nie mówię, żeby nie pomagać, ale są granice. Moje zostały przekroczone już dawno. Tylko jak się z tego wszystkiego wyplątać?

 

Magdalena Gorostiza

Tagi:

teściowa ,  synowa ,  życie , 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót
Wyszukiwarka
Newsletter
zapisz