Jesteś gejem, który wyemigrował z Polski. Świadomie nie chciałeś tu żyć. Dlaczego?

Tak, to była świadoma i przemyślana decyzja. Już kilka lat przed wyjazdem zanurzyłem się w języku angielskim, czytałem właściwie wyłącznie po angielsku, zagłębiałem angielską kulturę. Dlaczego wybrałem Anglię? Chyba dość spontanicznie, na obozie siatkarskim poznałem grupę chłopaków stamtąd. Czułem się wśród nich zdecydowanie lepiej niż wśród rówieśników z Polski, choć rzecz jasna nie ujawniałem się wówczas z tym, że jestem gejem. Wyjechałem w wieku 18 lat, na studia. Zostawiłem za sobą rodzinę dalszą i bliższą, chciałem zerwać wszystkie więzi, zostawiłem Polskę za sobą. Nie chciałem tam żyć, to było dla mnie za trudne. Pamiętaj, że był rok 2008 i wszechobecne hasła „zakaz pedałowania”. Jako gej czułem, że nie ma tam dla mnie przyszłości.

 

Kiedy zrozumiałeś, że jesteś gejem?

W gimnazjum, miałem jakieś 12-13 lat. I nie było to odkrycie łatwe do zaakceptowania. Jesteś w trudnym wieku, chciałoby się wówczas mieć oparcie w rodzicach, w najbliższym otoczeniu. A oto nosisz w sobie tajemnicę, z którą nikim nie możesz się podzielić. Pytasz się, dlaczego ja, czyja to wina? Szukałem winy w rodzicach, bo nikt nigdy mi nie powiedział, że homoseksualizm jest tak samo normalny jak bycie hetero. Trafiłem nawet na katolickie teksty, które wręcz otwarcie mówiły o tym, że za homoseksualizm dziecka odpowiedzialni są rodzice. Kiedy myślisz, że coś jest z tobą nie tak, twój rozwój emocjonalny jest zaburzony. Bo zaczynasz ze strachu odcinać się od bliskich. Jak im to wyznać? Jest strach, strach przed odrzuceniem, wyrzuceniem z domu. Byłem sam, w gimnazjum odrzucił mnie przyjaciel, uwierz mi, że do 18 roku życia, nie byłoby dnia, w którym nie myślałbym o samobójstwie. Byłem jednak dość silny, by przetrwać. Ale gdybym to zrobił, nikt by nie rozumiał. Świetny uczeń, z dobrego domu, zero problemów. Jak to? Ciekawi mnie, ilu homoseksualnych młodych ludzi decyduje się na tak desperacki krok, właśnie ze strachu przed odrzuceniem. To nie LGBT niszczy rodzinę. To homofobia zabija rodzinę. To jest bolesna prawda. Wielu z nas zrywa kontakty, ucieka, nawet nie próbując tłumaczyć, dlaczego. My tracimy rodziców, rodzice swoje dzieci.

 

Max Marzec - Świadomie nie chciałem żyć w Polsce.

 

Ale twoi rodzice nie są przecież homofobami?

Nie, teraz absolutnie nie są. Teraz są najlepszymi rodzicami, jakich homoseksualne dziecko mogłoby sobie życzyć. Kiedyś, kiedy wiedzieli mniej, kiedy temat homoseksualizmu był dla nich tematem abstrakcyjnym, zapamiętałem jedną, jedyną uwagę na ten temat, kiedy tato rozmawiał z kolegą chyba o Paradzie Równości. To był żart, taki przy piwie. W mojej nastoletniej głowie, utwierdziło mnie to w przekonaniu, że w domu nie znajdę akceptacji. Zresztą my, osoby LGBT, często robimy to podświadomie jako mechanizm obronny – zapamiętujemy wypowiedzi różnych osób z naszego otoczenia, jesteśmy na nie przewrażliwieni, i „oceniamy”, czy tej osobie możemy o sobie powiedzieć, czy zwyczajnie będzie to bezpieczne. Jako nastolatek postanowiłem zerwać wszelkie więzy rodzinne, wykreować siebie nowego. Z perspektywy czasu widzę, jak ważne jest to, w jaki sposób rodzice przedstawiają w domach swój stosunek do mniejszości, nie tylko seksualnych. Nawet błahe rozmowy czy komentarze są istotne. Tymczasem chyba żadna rodzina nie bierze pod uwagę tego, że może mieć homoseksualne dziecko, każdemu się wydaje a priori, że jego syn czy córka będą heteroseksualni i że będzie utożsamiać się ze swoją płcią biologiczną.  Tymczasem orientacji seksualnej dziecka nie możemy zmienić, a możemy jedynie zmienić swoje nastawienie i przygotować się, że może kiedyś w przyszłości będziemy musieli ten temat poruszyć i zaoferować nieheteronormatywnemu dziecko wsparcie jako rodzic. W szkołach polskich nie ma również ani wsparcia dla dzieciaków zmagających się z problemem akceptacji, ani rzetelnych lekcji na ten temat czy nauki tolerancji. Gdybym ja w Anglii zachowywał się tak, jak zachowywałem się jako nastolatek w Polsce, zainteresowałby się mną szkolny psycholog. Zapewne również byłyby pytania o orientację seksualną. Tu w szkołach są kluby LGBT dla młodych, mówi się o tym głośno, bo homofobia jest wszędzie. Mój współlokator, który też jest gejem, pracuje w szkole podstawowej, której dyrektorem również jest gej. Partner dyrektora, prawnik, przychodzi do tej szkoły z wykładami na temat kwestii prawnych. Nikogo to nie dziwi, nie obrusza. A w Polsce? Taki młody człowiek, który odkrywa swoją tożsamość, skazany jest na straszną samotność. Szuka kontaktów w sieci, a tam często chodzi wyłącznie o seks. Dlatego ja sądzę, że w Polsce każdy homoseksualny nastolatek ma myśli samobójcze. Bo nie wie, jak ma żyć, boi się panicznie kpin, odrzucenia. Dla młodego człowiek, jest to, uwierz mi, coś strasznego. Wiem, bo sam przez to przeszedłem.

 

Max Marzec - To homofobia niszczy rodzinę.

 

Ale w końcu powiedziałeś rodzicom?

Tak, ale z daleka. Byłem już wtedy w Anglii. Właściwie powiedziałem mamie, nie chciałem, żeby tato był wtedy w domu. To była rozmowa na Skypie. My na szczęście nie jesteśmy katolicką rodzina, a mama podeszła do tego pragmatycznie. - Nic nie wiem o homoseksualizmie – wyznała. I zaczęła szukać, czytać. Na szczęście trafiła na dobre źródła. Zrozumiała, pojechali z tatą do Akademii Zaangażowanego Rodzica przy KPH. Powoli odbudowujemy więzi emocjonalne. Ale to nie jest łatwe, ani dla mnie, ani zapewne dla nich. Bo zabrakło edukacji i straciliśmy wiele cennych lat. Ale i tak mam szczęście. Mój kolega gej pochodzi z ultrakatolickiej rodziny. Ostatnio dokonał comingoutu. Tyle, że rodzice sięgnęli do kościelnej literatury. Zaproponowali mu terapię, aby się nawrócił… Tak się dzieje w Polsce XXI wieku, zero wiedzy, zero zrozumienia.

 

Są jakieś symptomy we wczesnym dzieciństwie, że dziecko może być homoseksualne?

Ja to poczułem chyba w wieku lat dziewięciu, chociaż nie miałem w ogóle pojęcia, że będę w przyszłości gejem. Po prostu takie poczucie „inności”, takie pierwsze sygnały. Miałem też inne zainteresowania od kolegów. Lubiłem lego, ale równie chętnie bawiłem się lalkami z kuzynką. No i kochałem robić na drutach, od dziecka. To jest przecież tak zwane „kobiece” hobby. Jakby wyznacznikiem czegokolwiek mogła być płeć. Ale absolutnie nie znaczy to, że chłopcy przez bawienie się lalkami stają się gejami. Absolutnie nie. To dzieci wybierają swoje zabawki i dzięki zabawie się rozwijają. A jeśli będziemy sobie z dziecka żartować czy nawet karcić za to, że nie bawi się tym, czym inni rówieśnicy, sprawimy tylko, że to poczucie „inności” przerodzi się w poczucie wstydu oraz w przekonanie, że „coś jest ze mną nie tak”. I tak żyjemy w świecie stereotypów. Język polski, który ma końcówki żeńskie i męskie w czasownikach, używa form pan i pani, „domaga się” natychmiastowego rozróżnienia płci. A komu ta wiedza jest potrzebna i do czego? Po co podawać płeć przy składaniu CV czy zakupach w sklepie internetowym? Jesteśmy jednak binarnie zaprogramowani. W Polsce dodatkowo, patriarchat dalej „ma się dobrze”. Nazwisko po mężu, język ojczysty, ojczyzna, wszystko dziedziczy się po ojcu. Kobiety też są dyskryminowane, więc ja się dziwie polskim kobietom, że mogą być homofobkami, ale to temat na inną dyskusję.

 

W Anglii jest tak cudownie? Homofobia jest na wymarciu?

Nie, nie jest, ale i tak społeczeństwo jest bardziej otwarte, a społeczność LGBT ma swoje prawa od dawna. Pamiętam jak w 2016 szliśmy w Paradzie Równości w Londynie i sam siebie pytałem, po co tu idę, skoro mamy już wszystko, łącznie z prawem do małżeństwa i adopcji. Ale potem pomyślałem, że idę, aby nigdy więcej żaden dziewięciolatek nie czuł się tak strasznie zagubiony i samotny, jak ja się czułem w dzieciństwie. Sytuacja z tolerancją zmieniła się u nas po Brexicie. Społeczeństwo jest podzielone, jak w Polsce. Od czasu dyskusji na temat Brexitu wzrosła o 55 procent ilość homofobicznych ataków, bo nie ukrywajmy, w Brexicie nie chodziło tylko o Unię Europejską. Są dzielnice, w których nie chodziłbym z chłopakiem za rękę. Ale policja reaguje kompletnie inaczej. Nie ma mowy o ignorowaniu takich zgłoszeń. Tymczasem w Polsce, choć i tak uważam, że społeczeństwo jest już bardziej otwarte, do głosu doszły grupy homofobiczne, które czują ciche poparcie rządzących. Ta furgonetka, grupy kibolskie, brak odpowiednich reakcji policji. Politycy, którzy są po drugiej stronie, też często tylko udają sympatię do środowisk LGBT. Przykład – Trzaskowski, który moim zdaniem jest jednak homofobem, chociaż może takim bardziej „umiarkowanym”, nie chciał oficjalnie poprzeć środowiska LGBT. I dlatego, choć tu nie jest idealnie, wolę zdecydowanie Anglię. Ja tu oddycham swobodnie, w Polsce bym nie mógł.

 

Max na Marszu Równości w Polsce

Czym się zajmujesz?

Skończyłem sinologię z germanistyką. Jestem tłumaczem, wolnym strzelcem, fascynuje mnie język chiński, znam go lepiej od niemieckiego. No i dalej kocham robótki na drutach. Przed covidem dużo podróżowałem.

 

Nie tęsknisz za Polską?

Jeśli nawet czasami, to raczej widzę to jako objaw syndromu sztokholmskiego. A tak serio dziwię się, że są jeszcze w Polsce osoby LGBT, które nie myślą o wyjeździe. Jak można żyć w kraju, w którym problemem jest tęczowa flaga na pomniku Chrystusa? To nie Chrystus ma z tym problem, ale jego wyznawcy, to ten przaśny katolicyzm, który jest zmorą naszego kraju. Jak dodasz do tego prymitywny nacjonalizm, brak podstawowej wiedzy na temat homoseksualizmu, to ja nie rozumiem, po co ludzie tacy jak ja, mieliby w Polsce mieszkać? Dlaczego mają dusić się w kraju, który ogranicza ich potencjał, zamiast spakować walizki, zabrać swój talent i potencjał gdzieś indziej, gdzie będą mieli szansę na lepszy rozwój? To nie oni na tym tracą, tylko Polska i całe polskie społeczeństwo. Polska mnie nie kochała, nie szanowała, to gdzie indziej znalazłem swoje miejsce.

Rozmawiała Magdalena Gorostiza

zdjęcia archiwum prywatne Maxa

Tagi:

homoseksualizm,  gej,  Max Marzec,  marzec, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Podobne artykuły:

Powrót