Maria dobiega sześćdziesiątki i jak podkreśla, przez wiele lat jej życie było takie zupełnie zwyczajne. Praca, mąż, opieka nad rodzicami, którzy odchodzili jedno po drugim. Wychowanie i usamodzielnienie się dzieci.

 

- Żadnych wielkich przeżyć, ot proza życia. I sądziłam, że będzie tak już zawsze. Ale los pisze rożne scenariusze – opowiada Maria.

 

Mieszka od lat w tym samym mieście, od urodzenia w tym samym domu. Dom wybudował jej ojciec, klasyczny jednopiętrowy klocek. Dwa oddzielne mieszkania, na parterze dla rodziców, na pierwszym pietrze dla niej, jedynaczki. Wprowadziła się do niego po zamążpójściu, całe życie w sąsiedztwie rodziców. Nie narzeka, mama pomagała przy dzieciach, gotowała dla nich wszystkich obiady. Maria miała z rodzicami wygodę. Potem zachorowała mama, po mamie ojciec. Zmarli niedługo jedno po drugim. Dzieci wyprowadziły się na swoje i Maria z mężem zostali sami w wybudowanym przez jej ojca klocku.

 

- Postanowiłam, że zrobimy remont, przejdziemy na parter, bo na starość nie chce się łazić po schodach. Górę też wyremontowaliśmy i zrobiliśmy pokoje do wynajęcia. Zawsze parę groszy wpadnie, utrzymanie domu też kosztuje – opowiada Maria.

 

Lokatorów mieli rożnych, raz lepszych raz gorszych. Trzy lata temu, wtedy, kiedy życie Marii się zmieniło, na górze mieszkał student filozofii i kierowca tira, który wpadał do swojego pokoju tylko po to, by się wyspać i na nowo spakować torbę. Jeden pokój był wolny, ale Marii się nie speszyło, wybierała lokatorów bardzo starannie.

 

- No i któregoś dnia mój mąż wrócił z pracy i powiedział, że jego kolega Zenek właśnie rozwiódł się z żoną i szuka stancji. Że Zenka zna, spokojny, uczciwy i śmiało mu pokój możemy wynająć. Przyprowadził Zenka do domu, od razu zrobił na mnie dobre wrażenie. Facet po czterdziestce, czyściutki, cichy, nieśmiały. No więc rzecz jasna, że się zgodziłam – mówi Maria.

 

Z Zenkiem kłopotów żadnych nie było, wręcz przeciwnie, czasami zaglądał na kolację, przynosił Marii piękne kwiaty, był uczynny, lubił pomagać w ogrodzie. Praktycznie też codziennie mąż Marii znikał na górze, chodził w odwiedziny do Zenka, gdzie jak twierdził, rozwiązywali problemy z pracy albo wspólnie oglądali sport w telewizji. Marii to było nawet na rękę, bo wieczorem była cisza w domu, żadnej piłki nożnej i wrzasków, telewizor był do jej dyspozycji, mogła wreszcie do woli oglądać ukochane seriale.

 

- Niczego nie przeczuwałam, do głowy by mi nie przyszło, po co mój mąż tam do Zenka stale latał. Ja na górę praktycznie nie wchodziłam, bo i po co. I jak mówię, mnie to nawet odpowiadało, że w domu cisza i spokój – opowiada Maria.

 

Ale któregoś wieczoru mąż zostawił na dole komórkę. Telefon dzwonił i dzwonił, w końcu Maria postanowiła odebrać. Kolega męża Maciek prosił o natychmiastowy kontakt. Rada nie rada, zabrała telefon i poszła na piętro.

 

- Nawet nie stukałam do pokoju, odruchowo nacisnęłam klamkę. Wchodzę, a tam przytłumione światło, a mój mąż jest w łóżku z Zenkiem. Zatkało mnie kompletnie. Ale zachowałam zimną krew. Położyłam telefon na stole i powiedziałam mężowi, żeby zadzwonił do Maćka. Zakręciłam się na pięcie i wyszłam – opowiada Maria.

 

Zeszła na dół na chwiejnych nogach, jeszcze do niej nie docierało do końca, czego była na górze świadkiem. Siadła w pokoju na kanapie, nie wiedziała co ma myśleć, policzki ją paliły. Raz miała ochotę krzyczeć, raz miała ochotę płakać. To fakt, że ona z mężem dawno już nie uprawiali seksu, ale czy to powód, aby on zdradzał ją w dodatku z facetem????

 

Mąż pojawił się po jakimś kwadransie, siedzieli przez jakiś czas w kompletnej ciszy.

 

- Potem wyznał mi, że tak naprawdę jest biseksualny, ale większy pociąg ma do mężczyzn. Poznał Zenka w pracy, zakochali się w sobie. Zenek wyznał wszystko żonie, ta wyrzuciła go z domu i chciała rozwodu. Bo Zenek jest homoseksualny, wziął ślub ze strachu przed swoim ojcem i innymi ludźmi – opowiada Maria.

 

Mąż chciał wiedzieć, jaka jest jej decyzja, czy ma odejść z domu, czy może w nim zostać. Czy Maria też chce rozwodu, jak żona Zenka. Przepraszał, że tyle lat milczał, ale bał się odrzucenia. Przysięgał, że pierwszy raz ją zdradził, bo Zenkowi nie potrafił się oprzeć. Zwyczajnie się zakochał. Ale Marię też kocha, tylko inaczej, bardziej jak siostrę.

 

- No i stanęłam przed naprawdę trudnym wyborem. Powiedziałam mężowi, że muszę to przetrawić. Jedno tylko uzgodniliśmy, że ani słowa o tym wszystkim dzieciom. Bez względu na to, jaką podejmę decyzję. Dzieci kochają swojego ojca, nie ma sensu psuć jego obrazu. Szczególnie, że mój mąż zawsze był wzorowym ojcem – podkreśla Maria.

 

Myślała i myślała, nie spała kilka nocy. Męża wyekspediowała do pokoju gościnnego. Wierciła się sama w pustym łózku, rozważała za i przeciw.

 

- I powiem tak, pewnie gdyby zdradził mnie z kobietą, byłoby mi trudniej mu wybaczyć. Ale pomyślałam sobie, że to nie jego wina, że jest akurat taki. Taki się urodził. Krzywdy nigdy mi nie zrobił, dobry był dla dzieci i dla swoich teściów. Nie pije, nie pali, dba o dom, jest zaradny. Postanowiłam, że zostaniemy razem. Postawiłam tylko jeden warunek, Zenek musi zniknąć z naszego domu – opowiada Maria.

 

Zenek zniknął, na jego miejsce jest teraz studentka ekonomii. Oni zostali razem, o tamtej historii nie rozmawiają. Ich życie wróciło do normy. Tylko mąż teraz śpi w gościnnym, wstawił sobie telewizor i mecze ogląda w słuchawkach na uszach. Maria wieczory spędza w ulubiony sposób, oglądając swoje ukochane seriale.

 

- Życie nie jest czarne, albo białe, miewa rożne odcienie. Nie ma co podejmować pochopnych decyzji, trzeba czasami wybaczyć, próbować zrozumieć. Nie przekreślać drugiego człowieka, szczególnie po tylu wspólnych latach. Ja wiem, że dokonałam dobrego wyboru, choć wcale nie było to łatwe – kończy swoja opowieść Maria.

 

Magdalena Gorostiza

 

Imiona i niektóre szczegóły zostały zmienione

Tagi:

romans,  zdrada,  homoseksualizm,  życie, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót
Wyszukiwarka
Newsletter
zapisz