Coraz więcej osób doświadcza przewlekłego napięcia, zmęczenia, spadku energii, problemów ze snem, obniżonego nastroju i poczucia, że życie stało się serią obowiązków do wykonania.
Przez długi czas o stresie myślano głównie jako o stanie psychicznym: czymś, co dzieje się „w głowie”. Dziś wiemy, że to znacznie bardziej złożony proces. Stres angażuje cały organizm: układ nerwowy, hormonalny, odpornościowy, mięśniowy, oddechowy, trawienny i poznawczy. Wpływa na to, jak oddychamy, jak śpimy, jak trawimy, jak podejmujemy decyzje, jak reagujemy na ludzi i jak interpretujemy codzienne sytuacje.
Stres jako reakcja całego organizmu
Kiedy organizm rozpoznaje zagrożenie lub przeciążenie, uruchamia reakcję mobilizacji. Oddech staje się płytszy, mięśnie się napinają, serce przyspiesza, wzrasta czujność, a umysł zaczyna szybciej wykrywać problemy niż rozwiązania. To mechanizm potrzebny w sytuacjach realnego zagrożenia. Problem pojawia się wtedy, gdy stan mobilizacji staje się codziennym trybem życia.
Wiele osób funkcjonuje dziś tak, jakby nieustannie musiało coś nadrobić, udowodnić, zabezpieczyć albo przewidzieć. Ciało pozostaje w gotowości, nawet jeśli z zewnątrz wszystko wygląda „normalnie”. Zmęczenie, drażliwość, napięcie w barkach, trudności z odpoczynkiem, bezsenność, spadek radości czy problemy z koncentracją nie są wtedy przypadkowymi objawami. Mogą być sygnałem, że organizm od dawna potrzebuje regulacji.
Właśnie tutaj zaczyna się najważniejsza zmiana: od pytania „co jest ze mną nie tak?” do pytania „co próbuje powiedzieć mi moje ciało?”.
Odkrywanie zamiast obrony
W przeciążeniu łatwo wejść w tryb obronny. Umysł zaczyna koncentrować się na zagrożeniach, brakach i błędach. Ciało pozostaje napięte, a codzienność wydaje się polem zadań, oczekiwań i ryzyka. Taki tryb pomaga przetrwać trudny moment, ale jeśli trwa zbyt długo, zawęża życie. Psycholog Jonathan Haidt zwraca uwagę, że nadmierna ochrona, lęk i ciągłe unikanie ryzyka mogą osłabiać sprawczość, odporność psychiczną i zdolność odkrywania świata. W perspektywie dobrostanu oznacza to, że człowiek potrzebuje nie tylko bezpieczeństwa, lecz także ciekawości, ruchu, relacji, realnego doświadczenia i poczucia wpływu.
Kiedy zbyt długo funkcjonujemy w nastawieniu obronnym, mózg zaczyna działać tak, jakby świat był przede wszystkim źródłem zagrożeń. Silniej aktywuje się ciało migdałowate — struktura odpowiedzialna za szybkie wykrywanie niebezpieczeństwa i uruchamianie reakcji stresowej. W takim stanie łatwiej interpretujemy neutralne sytuacje jako trudne, oceniające lub zagrażające: wiadomość bez odpowiedzi może wydawać się odrzuceniem, nowe zadanie — ryzykiem porażki, a zmiana planów — utratą kontroli.
Jednocześnie przewlekłe pobudzenie stresowe może osłabiać działanie kory przedczołowej, czyli tej części mózgu, która pomaga nam myśleć szerzej, planować, regulować emocje, podejmować decyzje i spojrzeć na sytuację z dystansu. Dlatego w stresie trudniej „po prostu się uspokoić” — mózg nie działa wtedy w trybie refleksji, lecz w trybie ochrony. Dopiero regulacja ciała, oddechu i napięcia pozwala stopniowo wrócić do większej jasności, ciekawości i poczucia wpływu.
Zdrowie nie rozwija się dobrze w atmosferze ciągłej walki ze sobą. Potrzebuje nastawienia odkrywania: „co mogę dziś zauważyć?”, „czego potrzebuję?”, „jaki mały krok będzie możliwy?”, „co mnie wzmacnia?”, „co odbiera mi energię?”. Taka ciekawość nie jest naiwnością. Jest jedną z dróg powrotu do regulacji, ponieważ pozwala wyjść z automatycznego trybu obrony i zacząć budować bardziej świadomy kontakt ze sobą.
Ciało jako kompas, nie przeszkoda
W naszej kulturze promującej produktywność ciało bywa traktowane jak narzędzie, które ma „dowozić” kolejne zadania. Ma działać, nie przeszkadzać, nie domagać się odpoczynku, nie zatrzymywać. Tymczasem ciało często jako pierwsze informuje, że żyjemy wbrew sobie. Napięcie mięśniowe, płytki oddech, zmęczenie, senność po posiłkach, trudność w regeneracji, rozdrażnienie czy brak radości mogą być ważnymi komunikatami. Nie po to, by się nimi przestraszyć, ale by zacząć je rozumieć.
Świadomość ciała nie oznacza ciągłego analizowania siebie. Oznacza raczej subtelny powrót do pytań: jak oddycham? gdzie czuję napięcie? czego teraz potrzebuję? czy jestem głodna, zmęczona, przebodźcowana, samotna, przeciążona? To proste pytania, ale mogą zmieniać sposób funkcjonowania, ponieważ przywracają kontakt z podstawowymi sygnałami regulacji.
Potęga mikronawyków
Wiele osób próbuje zmieniać swoje życie przez duże postanowienia: od jutra wszystko inaczej, od poniedziałku nowa dieta, codzienny trening, zero stresu, idealny sen. Problem polega na tym, że przeciążony organizm często nie potrzebuje kolejnej rewolucji. Potrzebuje raczej małych, powtarzalnych sygnałów bezpieczeństwa i sprawczości. Psycholog B.J. Fogg, twórca koncepcji mikronawyków, podkreśla znaczenie drobnych działań, które można łatwo wpleść w codzienność. Może to być krótka przerwa na oddech, szklanka wody, kilka minut spaceru, świadomy posiłek, odłożenie telefonu przed snem, łagodniejsze pytanie zadane sobie w trudnej chwili, chwila kontaktu z ciałem albo zapisanie jednej rzeczy, która danego dnia przyniosła spokój.
Z perspektywy psychologii zmiany małe działania są ważne, ponieważ nie wymagają od nas ogromnego wysiłku ani idealnych warunków. Łatwiej zacząć od czegoś, co trwa kilkanaście lub kilkadziesiąt sekund, niż od postanowienia, które od razu wymaga pełnej przebudowy życia. Ich siła nie polega na spektakularności, lecz na powtarzalności. Podobnie jak kropla, która drąży skałę, mikronawyki działają cicho, stopniowo i konsekwentnie.
Każde takie małe działanie może wzmacniać poczucie wpływu: „mogę coś dla siebie zrobić”, „potrafię zacząć”, „mam wybór”. Z czasem ta drobna sprawczość staje się fundamentem kolejnych zmian. Powtarzane mikrokroki zaczynają budować nową ścieżkę: od bezradności do wpływu, od napięcia do regulacji, od autopilota do świadomości.
Radość jako element zdrowia
Myśląc o zdrowiu często skupiamy się na tym, co trzeba ograniczyć: stres, cukier, siedzenie, napięcie, brak snu. To ważne, ale niewystarczające. Człowiek potrzebuje nie tylko mniej przeciążenia, ale także więcej tego, co odżywia: relacji, ruchu, natury, sensu, wdzięczności, twórczości, odpoczynku i radości.
Radość nie musi być wielkim wydarzeniem. Czasem jest krótkim momentem obecności: ciepłem herbaty, spokojniejszym oddechem, światłem za oknem, rozmową, ruchem, muzyką, poczuciem, że przez chwilę jesteśmy bliżej siebie. W duchu psychologii pozytywnej można ją traktować nie jako przypadkowy nastrój, ale jako kompetencję zauważania i wzmacniania tego, co wspiera życie.
Nie chodzi o pozytywne myślenie rozumiane jako zaprzeczanie trudnościom. Chodzi o poszerzanie pola widzenia. Obok napięcia może istnieć oddech. Obok zmęczenia — potrzeba odpoczynku. Obok trudnego dnia — mały wybór, który przywraca poczucie wpływu.
Mniej presji, więcej troski
Jednym z największych paradoksów współczesnego dbania o siebie jest to, że nawet troska o zdrowie bywa przeżywana jako kolejny obowiązek. Trzeba lepiej jeść, więcej ćwiczyć, medytować, spać idealnie, pracować nad sobą, nie stresować się, być spokojnym, produktywnym i świadomym. W efekcie to, co miało pomagać, zaczyna zwiększać napięcie.
Dlatego potrzebujemy innego języka zmiany. Nie: „muszę się naprawić”, ale: „mogę się lepiej zrozumieć”. Nie: „znowu mi się nie udało”, ale: „co mnie przeciążyło?”. Nie: „powinnam być silniejsza”, ale: „czego teraz potrzebuje moje ciało i mój układ nerwowy?”.
Troska nie jest pobłażaniem sobie. Jest bardziej dojrzałą formą odpowiedzialności. Pozwala działać nie z lęku i przymusu, lecz z większej świadomości.
HARI: zdrowie jako całość
Takie spojrzenie rozwija książka „Zadbaj o siebie w pełni” dr n. med. i n. o zdr. Magdaleny Cieśli, oparta na Psychosomatycznym Programie Profilaktycznym HARI. Nie jest to klasyczny poradnik obiecujący szybką przemianę. To raczej przewodnik po procesie odzyskiwania kontaktu ze sobą.
HARI pokazuje człowieka jako całość: ciało, emocje, myśli, relacje, styl życia i poczucie sensu. W tym ujęciu zdrowie psychiczne nie zaczyna się wyłącznie w głowie. Jest związane z tym, jak śpimy, oddychamy, odżywiamy się, ruszamy, odpoczywamy, rozmawiamy ze sobą i innymi, jak rozumiemy swoje potrzeby oraz jakie znaczenie nadajemy codziennym doświadczeniom.
Książka prowadzi przez tematy takie jak świadomość, mikronawyki, ciało, mikrobiom, nerw błędny, mitochondria, odżywianie, oddech, sen, ruch, taniec, joga, dotyk i otoczenie. Każdy z tych obszarów jest pokazany nie jako kolejny punkt na liście wymagań, lecz jako możliwa droga powrotu do równowagi.
Książka, która nie mówi: „napraw się”
Największą wartością tej publikacji jest jej ton. Łączy wiedzę naukową z humanistyczną uważnością. Nie straszy, nie zawstydza, nie narzuca gotowych recept. Raczej prowadzi czytelnika przez kolejne pytania i obszary życia, które często wymagają nie rewolucji, ale spokojnego przyjrzenia się sobie.
To książka dla osób, które czują, że żyją w napięciu, ale nie chcą kolejnej presji. Dla tych, którzy dużo dają innym, ale coraz rzadziej zatrzymują się przy sobie. Dla osób zmęczonych, przebodźcowanych, żyjących z chorobą przewlekłą, obniżonym nastrojem albo poczuciem utraty radości. Dla tych, którzy wiedzą, że potrzebują zmiany, ale chcą zacząć od czegoś prawdziwego i możliwego.
„Zadbaj o siebie w pełni” nie mówi: „napraw się”. Mówi raczej: zatrzymaj się, zobacz, posłuchaj siebie i zacznij od jednego małego kroku. W tym sensie książka nie jest tylko lekturą o zdrowiu. Może stać się początkiem osobistego procesu: od wiedzy do doświadczenia, od napięcia do regulacji, od obrony do ciekawości, od presji do troski.
Od czytania do doświadczenia
Wiedza ma znaczenie, ale sama wiedza nie zawsze wystarcza. Można rozumieć mechanizmy stresu, a mimo to nadal żyć w napięciu. Można wiedzieć, że sen, ruch, oddech i relacje są ważne, a jednak nie potrafić wprowadzić ich w codzienność.
Dlatego książce towarzyszy zeszyt ćwiczeń, gdzie zawarte są nie tylko pytania refleksyjne, praktyki oddechowe, obserwacje ciała, ale także dzienniki nawyków i proste zadania, które pomagają przełożyć zrozumienie na konkretne działanie. Dzięki temu nie pozostajemy wyłącznie przy teorii. Zaczynamy sprawdzać, co naprawdę wspiera, co przeciąża, czego potrzebujemy i jaki najmniejszy krok jest możliwy właśnie dziś.
Świadomość jest pierwszym krokiem do zmiany, jednak dopiero praktyka pozwala tej zmianie zakorzenić się w codziennym życiu.
Zaproszenie do zatrzymania
Książce będą towarzyszyć także liczne warsztaty w całej Polsce- pierwsze z nich odbędą się podczas Targów Książki 28-31.05.2026 w Warszawie na stadionie PGE Narodowym. To okazja, by doświadczyć w praktyce tego, o czym opowiada publikacja: jak rozpoznawać sygnały przeciążenia, regulować stres, wracać do kontaktu z ciałem i budować dobrostan małymi krokami.
30 maja, sobota, godz. 11:00, sala Londyn A
„Od napięcia do regulacji. Jak zrozumieć stres i odzyskać wpływ na ciało, emocje i codzienność”
31 maja, niedziela, godz. 14:00, sala Paryż B
„Zadbaj o siebie w pełni. Jak odzyskać spokój, energię i radość w codziennym życiu”
Obie sale znajdują się na poziomie +2 w Centrum Konferencyjnym.
Stoisko Autorki: 14V.
Nie jest to jednak wyłącznie zaproszenie na spotkanie autorskie czy warsztat. To zaproszenie do innego sposobu myślenia o zdrowiu: mniej przez presję, bardziej przez świadomość; mniej przez walkę, bardziej przez troskę; mniej przez kontrolę, bardziej przez kontakt.
Czasem pierwszy krok brzmi bardzo prosto: zadbam dziś o siebie choć odrobinę. A od takiego kroku może zacząć się głębszy powrót do równowagi.
Link do książki: https://lifebalance.org.pl/produkt/ksiazka-hari-zadbaj-o-siebie-w-pelni-przedsprzedaz-planowane-wydanie-grudzien-2025/
Link do warsztatów:


