Partner: Logo KobietaXL.pl

- Teściowa jest od ładnych paru lat w domu opieki, niestety, jest nadal sprawna fizycznie, ale ma straszną demencję – mówi Irena. - Nie dawaliśmy rady, wymaga opieki non stop. Odetchnęliśmy, jak znaleźliśmy ten dom. Ale mąż uważa, że należy matkę przywozić do domu na święta.

 

Dla Ireny jest to jednak koszmar. Bo teściowa zachowuje się bardzo dziwnie. Dostaje napadów agresji, złości się, przeklina przy stole. Często trudno ją opanować i dzieje się tak, pomimo zażywanych przez nią leków.

 

- Mąż przywozi ją w Wigilię, odwozi w drugi dzień świąt – mówi Irena. - Dla mnie te dni to zmarnowany czas. Zamiast cieszyć się z wizyt dzieci i wnuków, zajmuję się jego matką. Bo on oczywiście uważa, że to już są sprawy kobiet, taka opieka nad druga osobą.

 

Teściowa trafia do nowego dla niej środowiska, jest zdezorientowana, czasami przestraszona, czasami odwrotnie – bardzo agresywna. Chodzi po całym domu, trzeba pilnować jej gorzej jak dziecka. W kuchni zagląda do garnków, kiedyś zmarnowała barszcz, bo wsypała do niego pół torebki cukru.

 

- Wystarczy chwila nieuwagi, nie wiadomo, co zmaluje – mówi Irena. - Nie panuje nad potrzebami fizjologicznymi, zakładamy jej pampersa, ale potrafi go zdjąć i wymazać wszystko w kupie. Kiedyś załatwiła się przy stole, dobrze, że miała pieluchę, ale chyba nie muszę mówić, jaki był smród.

 

Dlatego Irena teściowej przy świątecznym stole już nie chce. Tym bardziej, że ma wrażenie, że teściowa nie tylko nie wie, gdzie jest, ale te wizyty ją denerwują. Myli osoby, często uważa, że mąż Ireny to jej własny mąż. Któregoś razu siadła do Wigilii cała przesiąknięta zapachem moczu, bo za nic nie dała się umyć.

 

- I proszę mi powiedzieć, co to za radość dla reszty domowników? - pyta retorycznie Irena. - To jest bardzo przykre, również dla dzieci, bo pamiętały babcię inaczej.

 

Irena z teściową zawsze miała dobry kontakt i też wspomina ją jako wspaniała kobietę. Teściowa była nauczycielką, nauczyła własne wnuki wielu ciekawych rzeczy. Była ciepła i pogodna, miała dla każdego dobre słowo. Ale wiek zrobił swoje. Kiedy zaczęła się demencja, jeszcze próbowali wszystkiego, by mieszkała u siebie. Były opiekunki, były dyżury. Szybko okazało się, że nie dadzą rady, bo taka opieka wyrywa z normalnego życia.

 

- To była bardzo trudna decyzja dla mojego męża, długo o tym rozmawialiśmy. To naprawdę dobry dom opieki, płacimy za niego krocie, ale chcemy, żeby mama miała dobrze – mówi Irena. - Nie odwiedzamy jednak jej zbyt często z powodu odległości i braku czasu. To jest 50 kilometrów od nas, nie da się ot, tak, po południu wyskoczyć. Dlatego mąż uważa, że te trzy dni w roku możemy się poświęcić.

 

Irena ma jednak inne zdanie. Na samą myśl o przyjeździe teściowej, robi jej się słabo. Wie, że przy każdej „awarii” to ona będzie prała zabrudzoną fekaliami pościel, wydłubywała fekalia spod paznokci teściowej.

 

- To jest smutny obraz demencji i mówię o tym, żeby ludzie wiedzieli, jak to czasami bywa – mówi Irena. - Żeby innych zbyt pochopnie nie oceniali. Bo kiedy raz poskarżyłam się koleżance, ona uznała, że nie mam serca dla staruszki. Że te kilka dni można wytrzymać.

 

Dzieci Ireny bardzo babcie kochają, ale ona widzi, że też mają już dość jej wizyt. Szczególnie, że wnuki często babci się boją, kiedy ta krzyczy albo klnie. Ale mąż Ireny uważa, że taka jest starość i dzieci też powinny wiedzieć, że nie zawsze jest różowo. Że ta obecność jego matki uczy je życia.

 

- Może, nie chcę z nim dyskutować na ten temat – mówi Irena. - Wiem jedno, to nie jest ta kobieta, którą kiedyś teściowa była. I to psuje nam całe święta, nie wspominając o tym, że to co robi teściowa, nie jest estetyczne. Mąż uważa, że jestem egoistką. Ja uważam, że mam prawo do dobrych świąt. Czy naprawdę musimy je dla kaprysu męża co roku psuć?

 

Magdalena Gorostiza

 

Imię bohaterki zostało zmienione.

 

 

Tagi:

teściowa,  święta,  życie, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót
Wyszukiwarka
Newsletter
zapisz