Partner: Logo KobietaXL.pl

To moja jedyna córka, mieszka prawie 200 kilometrów ode mnie. Wyjechała na studia i została. Oboje z mężem robią kariery w dużych, znanych firmach. Wiem, że ciężko pracują. Dlatego zawsze przyjeżdżali do mnie na święta. Dla mnie to była przyjemność, gościć ich, gotować dla nich, zajmować się wnukami. Mają troje dzieci. Kiedy na świat przyszło dwoje starszych, ja jeszcze pracowałam. Ale przywozili do mnie, jak im trzeba było, jeździłam z wnukami na wakacje, żeby mieli oddech. Potem niespodziewanie córka zaszła w trzecią ciążę. To było nieplanowane dziecko. Zdecydowała się urodzić, choć nie była zadowolona. Akurat awansowała w firmie, chciała szybko wrócić do pracy. Przeszłam wcześniej na emeryturę, co ma przecież wpływ na wysokość mojego świadczenia. Prawie rok z nimi mieszkałam. Zajmowałam się niemowlakiem, starszymi dziećmi, gotowałam, sprzątałam. Nie było mi lekko tak zostawić wszystko, ale mam tylko tę jedną córkę. To pomyślałam, że komu jak nie jej, powinnam pomóc.

Bardzo jestem związana z wnukami, szczególnie tym najmłodszym i ubolewam, że mamy tak rzadkie kontakty. No ale tak się ułożyło. Młodzi tradycyjnie święta spędzają ze mną, rodzice zięcia mieszkają nad morzem, to jest kawał drogi, jeżdżą tam do nich tylko w wakacje. Ale zięć ma dwie siostry, więc rodzice sami nie są. I jest ich dwoje. Ja jestem samotna. Cieszyłam się na nadchodzące święta, bo tęsknię za córką i za wnukami. Zawsze odkładam pieniądze, żeby mieć na świąteczne zakupy, żeby niczego nie brakowało na stole.

 

Tydzień temu zadzwoniła córka i powiedziała: „Mama w tym roku spędzi święta u ciotki, bo my jedziemy w góry”. Na początku myślałam, że źle zrozumiałam. Ale córka powiedziała, że umówili się w trzy rodziny i jadą do Zakopanego. Powiedziałam nieśmiało, że ja też mogę do nich dojechać, mam pociąg z naszego miasta. Mogę nawet za siebie zapłacić, bo mam odłożone pieniądze na święta. Córka na to, że nikt ze znajomych rodziców nie bierze i źle by się znajomi czuli w moim towarzystwie. Że jadą sami młodzi, bo chcą wypocząć, zabawić się, mają dzieci w podobnym wieku. Zrozumiałam, że jestem im zbędna. Owszem, mogę iść do siostry na święta, ale nie chcę. Ona ma swoją rodzinę, swoje dzieci, wnuki, będzie mi tam tylko przykro, że oni mnie zostawili jak rzecz niepotrzebną.

Próbuję córkę zrozumieć, ale nie potrafię. Bo wychodzi na to, że ona nie potrzebuje ze mną kontaktu. Że nie czeka na te spotkania, że jak byłam przydatna, to potrafiła z moich usług skorzystać. Teraz jest jej obojętne, jak się czuje, jak spędzę czas w święta. Nie obchodzi jej to, że tęsknie, że mam potrzebę się z nią i z wnukami zobaczyć.

Dla mnie to bardzo przykre. Ale może nie mam racji? Może młodzi na świat patrzą inaczej?

Katarzyna

 

 

Tagi:

święta,  córka,  matka,  życie, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót