Partner: Logo KobietaXL.pl

Niespełna miesiąc temu dowiedzieliśmy się o kobiecie, która straciła wzrok w jednym oku po nieudanym zabiegu medycyny estetycznej. Poszła do osoby nie będącej lekarzem. Ty od lat apelujesz o prawne uregulowanie tego problemu i przede wszystkim o rozsądek do pacjentów.

To jest właśnie przykład zabiegu wykonywanego przez osobę nie mającą do takich działań uprawnień. Znam przypadek wyłącznie z różnych przekazów, z tego co wiem, to kobieta chciała poprawić kształt nosa bez operacji chirurgicznej. Można to zrobić w niektórych przypadkach, podając odpowiednie preparaty, tak zwane wypełniacze. Można zniwelować garb na nosie, nierówności czy jego asymetrię. Ale wszelkie takie zabiegi powinien wykonywać odpowiednio przygotowany lekarz. W tym przypadku prawdopodobnie kwas hialuronowy dostał się do naczynia krwionośnego mającego połączenie z tętnicą oczną i zwyczajnie ją zapchał. Gdyby interwencja była szybka, być może oko by się dało uratować. Ale nie lekarze często uciekają od powikłań, nie odbierają telefonu, albo mówią, że wszystko będzie OK, bo nie wiedzą, co zrobić. Rozsądny lekarz natychmiast skierowałby pacjentkę do okulisty.

 

Jaką krzywdę jeszcze możemy sobie zrobić idąc na zabiegi medycyny estetycznej?

Jest dość długa lista potencjalnych powikłań. To może być ubytek tkanki po kwasie hialuronowym, opadnięcie powieki po botoksie, ziarniniak po podaniu niewłaściwego preparatu w niewłaściwe miejsce. Znany jest przypadek częściowego porażenia twarzy po tak zwanym mezobotoksie. To zabieg mający na celu podniesienie napięcia skóry dolnej części twarzy i szyi. Zabieg trudny i mało efektywny. Źle zrobiony spowodował trudności z połykaniem, kłopoty ze zginaniem głowy. To są na szczęście powikłania przejściowe, które z czasem znikną. Ale dla osoby poddanej zabiegowi jest to jednak trauma.

 

Dlatego trwa dyskusja, czy osoby nie będące lekarzami powinny w ogóle takie zabiegi wykonywać? Mam na myśli kosmetyczki, pielęgniarki, kosmetolożki.

Nie ma dyskusji, bo to jest poza dyskusją, medycyna estetyczna powinna być zarezerwowana wyłącznie dla lekarzy. Tu obowiązuje stricte medyczna procedura – trzeba postawić diagnozę, wybrać odpowiedni preparat, wykonać zabieg, znać możliwe powikłania i wiedzieć, co w takiej sytuacji robić. To wyklucza z takich działań wymienione przez ciebie powyżej zawody. Niestety, pomimo naszych starań, nadal problem prawnie nie jest rozwiązany.

 

Bo chodzi jak zwykle o pieniądze.

Oczywiście, lobby kosmetyczne jest bardzo silne. A zabiegi medycyny estetycznej nie są tanie. I trzeba sobie zdawać z tego sprawę, widząc jakąś dziwnie zachęcającą ofertę. Jeśli przykładowo zrobienie ust kosztuje w gabinecie lekarskim od 1000 zł w górę, to cena 500 zł powinna wzbudzić czujność. Ale niestety, kobiety często wybierają takie promocje. Jest też szaleństwo mediów społecznościowych, gdzie fanki danej pani kosmetyczki wrzucają lajki, prezentują efekty jej działań. Tylko wszystko jest dobrze, jak jest dobrze. Nie wiadomo często, jakie preparaty są używane, jednym słowem ryzyko jest duże. My w swoich gabinetach widzimy ofiary eksperymentów nie lekarzy. Jest dramat, wstyd, rzadko też te osoby chcą zgłaszać sprawę do prokuratury.

 

Ale lekarzom też zdarzają się powikłania.

Jasne, kto nie ma powikłań, ten nie praktykuje medycyny. Tyle tylko, że dobrze przygotowany lekarz nie ucieka od odpowiedzialności za pacjenta. I wie, co w razie powikłań zrobić, czy sam może się problemem zająć, czy pacjenta skierować do innego specjalisty. To jest właśnie ta zasadnicza różnica.

 

Każdy lekarz może wykonywać zabiegi medycyny estetycznej?

Nie każdy. Powinien skończyć szkołę medycyny estetycznej. Jeśli jest bardzo zdolny i zrobił wiele kursów, też może praktykować. Ale bywa rożnie. Dlatego to pacjent powinien kierować się rozsądkiem. Warto sprawdzić lekarza przed wizytą w Internecie, a w gabinecie wprost zapytać o doświadczenie. Wiem, że lekarze nie lubią takich pytań, ale to o nasze zdrowie i pieniądze chodzi. A jeśli lekarz nie wzbudza zaufania, to najlepiej natychmiast uciekać.

 

Ja bym raczej wolała dożyć takich czasów, kiedy szyld wywieszony na gabinecie będzie oznaczał, że idę do profesjonalisty.

No to jeszcze pewnie poczekasz. My od lat walczymy o to, by były jasno określone kryteria, kto się medycyną estetyczną może zajmować. Naczelna Izba Lekarska podjęła uchwałę na ten temat, ale to nie jest niestety obowiązujące prawo. Takie smutne historie, jak ta z utratą wzroku, z reguły przyspieszają prace legislacyjne. Miejmy nadzieję, że i tym razem tak będzie, że ta tragedia jednej osoby przyczyni się do tego, by ustrzec przed podobnymi przypadkami innych ludzi. Na razie jednak pozostaje trzeźwy osąd pacjenta.

Rozmawiała Magdalena Gorostiza

Tagi:

medycyna estetyczna,  Andrzej Ignaciuk, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót