Źródełko Objawienia leży w środku lasu pomiędzy wsiami Dietrzniki i Kałuże. To małe wioski w województwie łódzkim, malowniczo położone w pobliżu Warty. W okolicy są ośrodki wypoczynkowe nad rzeką, dwie agroturystyki i jeden hotel.

300 - letnia lipa w agroturystyce państwa Kalembów w Dietrznikach.

 

Cisza, spokój, piękne krajobrazy i piękne lasy. Goście przyjeżdżają odpocząć, pospacerować, uciec od zgiełku miasta.

 

Dzietrzniki

 

Mieszkańcy tu są tu gościnni, pomocni, chętni do rozmów o ciekawostkach swojej okolicy. A jest o czym mówić, bo nie tylko źródełko owiane jest legendą.

 Źródełko Objawienia

Historia Źródełka Objawienia sięga sierpnia 1856 roku, kiedy to, kiedy to miejscowej dziewczynce, Franciszce Pęcherz, w konarach sosny, w lesie pomiędzy Dzietrznikami a Kolonią Kałuże, objawiła się Matka Boska. Było to w czasie jej licznych objawień Matki Bożej w świecie w Lourdes, La Salette, Gietrzwałdzie. Ludzie jednak nie wierzyli opowieściom dziewczynki. Chcieli sprawdzić jej historię na miejscu. Coraz więcej osób zaczęło przychodzić w miejsce objawienia, wpatrywać się w konary sosny i modlić się. Carscy urzędnicy i rozpoczęli walkę z „zabobonem”. W 1857 r. ks. kanonik Kaniewski, proboszcz z Dzietrznik, sporządził na rozkaz władz carskich raport, w którym napisał:

„Ludzie upatrzywszy jakieś widowisko w lesie dzietrznickim, rozgłoszone przez Franciszkę Pęcherz, zgromadzili się do tegoż miejsca dosyć licznie i niby widzą też rano widowisko, które ma mieć wyobrażenie jakiegoś obrazu. Lud ten jest przekonany, że to widowisko jest prawdziwym objawieniem Niepokalanego Poczęcia. Jeżeli jest to dzieło Boskie, to żadna siła ludzka nie potrafi tego zniweczyć. Jeżeli jest to dzieło natury lub ludzkie to samo z siebie upadnie”.

Sosna została ścięta, aby nie dochodziło do zgromadzeń. Miejscowi opowiadają, że konie nie mogły jednak wywieźć jej z lasu. Stawały dęba, zapadały się w ziemię i nie dawały rady jej ruszyć. Sosnę pozostawiono w lesie, a obok górki, na której rosła, pojawiło się cudowne źródełko.

 

Źródełko Objawienia

 

Ewa Górnik podkreśla, że o cudownej właściwości wody ze źródełka wiedzą od lat wszyscy.

- Leczyła się nią moja matka, moja babcia. Do źródełka pielgrzymują okoliczni mieszkańcy, ale przybywają też ludzie z odleglejszych zakątków. Ona sama, jak twierdzi, żyje dzięki cudownej wodzie i dzięki niej wygrała walkę z rakiem. Raka piersi zdiagnozowano o niej w wieku 29 lat. Była załamana, miała dwoje maleńkich dzieci.

- Prosiłam Boga żeby dożyć choćby do ich komunii, żeby nie zostawić takich maleństw samych na świecie – opowiada.

 

Ewa Górnik przed swoim domem. Chroni ją Matka Boska.

 

Trafiła do szpitala w Łodzi, biopsja wykazała, że to złośliwy nowotwór. Miała usuniętą pierś i nagle na ranie pojawiły się guzy.

 - To było przed Wielkanocą, dostałam przepustkę do domu, miałam po świętach wrócić do szpitala. Przyjechałam do siebie w środę. W nocy miałam sen, usłyszałam głos Jezusa, który kazał mi napić się wody ze źródełka – opowiada.

Poszła tam czwartek, choć legenda głosi, że należy chodzić w piątek przed wschodem słońca.

 

Podobno wodę należy brać w piątek przed wschodem słońca.it

 

Wtedy moc wody jest ponoć największa. Ewa Górnik uznała jednak, że musi tam pójść jak najszybciej, by spełnić wolę tego, który przemawiał do niej we śnie. Po kilku dnach – jak opowiada – guzy zniknęły bezpowrotnie, obyło się bez kolejnego zabiegu.

Kobieta wzięła cykl chemii i przez wiele lat nie było wznowy. Choroba wróciła, kiedy dzieci były już po komunii.

- Poprosiłam w modlitwie, by dożyć choćby do ich matury. Kolejna operacja, chemia, udało mi się przetrwać. Do źródełka chodziłam regularnie – opowiada Ewa Górnik.

 

Po maturze dzieci choroba wróciła, i znowu były kolejne modlitwy. Udało się uciec od śmierci po raz kolejny. Pani Ewa w wieku 60 lat zrobiła prawo jazdy, śpiewa w chórze kościelnym, czuje się świetnie.

 

Ewa Górnik - woda pomaga, jak się ma wiarę.

 

-Bez Boga nic się nie da, trzeba go prosić o wszystko. Dla mnie najpiękniejszy kościół jest tam przy źródełko, bez ścian, z drzewami niebem, tam lubię się modlić najbardziej - podkreśla.

 

Kościół bez ścian.

 

W 1993 roku w okolicy źródełka stanął ołtarz. Tam celebrowane są msze majowe, uroczysta msza w sierpniu, a pielgrzymi zostawiają swoje wota.

 

Ołtarz z Matką Boską Dietrznicką

Uzdrowienie zostawiają tu wota.

 

 

I choć Kościół oficjalnie objawienia nie uznał, miejsce to, nabrało szczególnej charyzmy odkąd zaczął je odwiedzać prywatnie ks. abp Stanisław Nowak, który z wody ze źródełka sam korzystał. Ewa Górnik opowiada, że znane są też inne uzdrowienia. Miejscowi znają dużo takich historii. Woda leczy skórę, leczy oczy. Jednak bez głębokiej wiary nie pomoże.

 

- Jest opowieść o alkoholiku, który uleczył się z nałogu. Poszedł tam w nocy pijany i usnął. Rano obudziła się z ciężkim kacem, wypił wodę ze źródełka, alkoholu już nigdy nie tknął – opowiada nam kobieta. I dodaje, że przy źródle modlą się chorzy na rożne choroby, prosząc Matkę Boską o łaskę uzdrowienia.

 

Dla tubylców to miejsce sacrum. Do źródełka wiedzie dukt przez piękny las, gdzie ustawiona jest Droga Krzyżowa.

 

Do źródełka idzie się leśną drogą.

 

Wejścia do Doliny Objawienia strzeże św. Florian. Pod rzeźbą jest napis „Święty Floryjanie Nasz Miły Patronie proś nam łaski Gospodyna Panny Maryjej Syna”, a ilość kamieni oznacza ilość jednostek OSP w okolicy.

 

Św. Florian na straży wejścia.

 

Ten piękny las kryje i inne tajemnice. Znana jest legenda o zakonniku, który uciekał z wielkim skarbem. Na przełomie XIV i XV wieku zakonnik zmuszony był uniknąć pościgu. Postanowił swój drogocenny pakunek gdzieś ukryć. Skręciwszy z traktu do lasu począł szukać dogodnego miejsca. Znalazł drewniany krzyż i zakopał skarb pod tym znakiem. Aby jednak zabezpieczyć dodatkowo ukryte precjoza, obłożył skarb klątwą. Wkrótce słuch po owym tajemniczym mnichu zaginął. Klątwa sprawiła, iż ludzie bali się szukać skarbu. Znalazła się jednak pewien śmiałek.

Wszedł do lasu ale nagle zaczęło się dziwnie ściemniać. pełen obaw szedł jednak dalej. W końcu odnalazł miejsce pod krzyżem. Wykopał więc krzyż i przestawił go w inne miejsce, a na dnie jamy w ziemi ujrzał skarb. Począł go więc wydobywać. Jednak mimo wysiłków skarb zaczął się zapadać. Z każdą próbą wydobycia, zapadał się coraz to głębiej. Przerażony ów człowiek, porzuciwszy myśl o łupie, chciał uciekać. Z powodu gęstniejących ciemności nie umiał jednak odnaleźć drogi i nigdy z lasu nie wyszedł.

Ten las kryje wiele tajemnic.

 

Miejscowi wolą jednak opowiadać o żołdzie zagubionym lub zakopanym przez wojska Napoleona. Podobno jest nadal gdzieś tu w okolicy. Do dziś skarbu nie odnaleziono, a nawet najwięksi śmiałkowie nie kończą poszukiwań i uciekają, bo jakieś ciemne moce skutecznie chronią złota...

 

 Magdalena Gorostiza

 

 źródło http://kultura.wielun.pl/tajemnica-zrodla/

 

 

Tagi:

katolicyzm,  wiara,  uzdrowienie,  Dietrzniki,  źródełko objawienia,  podróże, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót
Wyszukiwarka
Newsletter
zapisz