- Sytuacja rodzin z osobami z niepełnosprawnościami  jest o wiele trudniejsza – mówi psycholog Barbara Jurkowska.  - Zdecydowanie większy jest poziom strachu, ponieważ część schorzeń powoduje, że OzN są w podwyższonej grupie ryzyka. Opiekunowie martwią się też tym co się stanie z podopiecznym, gdyby sami zachorowali. To naprawdę jest podwójnie trudna sytuacja.
 
 
Problemem jest też to, co będzie jeśli osoba niepełnosprawna trafi do szpitala? Co jeśli jej stan wynikający z chorób pierwotnych się pogorszy? Wirus wyklucza też odwiedziny, tak więc czy będzie miała zapewnioną odpowiednią opiekę przez personel medyczny?  
 
- Te pytania są w głowie zawsze, ale w chwili pandemii stanowią kolejny niepewny punkt – dodaje Barbara Jurkowska.  - Część osób wymaga wsparcia medycznego w codziennej opiece i tu kolejny problem czy pielęgniarka środowiskowa, pracownik fundacji lub hospicjum dotrze do chorego i czy przerywając w ten sposób kwarantannę, nie narażamy osoby niepełnosprawnej na na większe niebezpieczeństwo.
 
 
Dochodzą też inne problemy. W ramach kwarantanny zawieszona jest wszelka terapia. Jaki będzie skutek tej nieplanowanej przerwy? Szczególnie rodzice OzN wiedzą, że często wakacje powodują regres. Kwarantanna to też przełożenie planowanych badań, zabiegów, niepewność wzrasta po raz kolejny. Dodatkowo dochodzi niepewność finansowa  jeśli na okres kwarantanny wypadło przedłużenie dokumentów uprawniających do świadczeń.
 
Część OzN, dzieci i podopieczni różnych dziennych instytucji nie mogą korzystać  z pomocy osób trzecich podczas opieki i nie mają czasu „wolnego” czyli okresu,  kiedy można wykonać czynności dnia codziennego lub po ludzku odpocząć. Opiekunowie, szczególnie samotni, mogą nie wytrzymać takiego obciążenia.  Kwarantanna  utrudnia też zaopatrzenie w niezbędne środki pielęgnacyjne,  składniki diety itp.
 
- Trudno jest opisać konkretne sytuacje  rodzin z OzN. Jednak im cięższa postać tym trudniej zapanować nad logistyką, strachem o stan zdrowia i codziennymi zadaniami, które przed izolacją były wspomagane – mówi Barbara Jurkowska. - Podopieczni różnych instytucji z dnia na dzień stracili kontakt ze swoim środowiskiem nie zawsze rozumiejąc, co się stało. Te osoby wyczuwają dodatkowo strach opiekunów, co może wzmagać symptomy niepełnosprawności.  W ten sposób na opiekunów nagle spadło o wiele więcej obowiązków, oni i tak żyli wcześniej w sytuacji kryzysowej, czy i tym razem wystarczy im zasobów by zapanować nad kolejnym chaosem? Trudno powiedzieć. Okaże się po  zakończenie pandemii.
 
 
Czy można jakoś pomóc takim rodzinom? Tak. Popatrzmy czy w naszym otoczeniu nie ma takiej rodziny, nawiążmy kontakt i zaproponujmy pomoc: nie tylko pod postacią zaopatrzenia, ale także zwykłej rozmowy z osobą z niepełnosprawnością   lub opiekunem przez komunikatory lub telefon, postarajmy się skorzystać z ich wiedzy jak wytrwać w przymusowej izolacji.  Może uda się również te osoby wciągnąć do różnych akcji typu miejska widzialna ręka lub szycie maseczek. Pamiętajmy te rodziny umieją przetrwać w kryzysie, uczmy się od siebie wzajemnie . 
A gdy już minie ten czas nie zapominaj o nich pomóżmy wyjść z izolacji, tej codziennej,  nie pandemicznej. 
 
Barbara Jurkowska psycholog terapeuta TSR autorka bloga Barbara Jurkowska moc rozwiązań 

Tagi:

koronawirus,  kwarantanna,  niepełnosprawność, 



Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót