Partner: Logo KobietaXL.pl

Przypomnijmy jak do tego doszło, że przygoda życia zamieniła się w koszmar. Katarzyna Wawrzyn utknęła w chińskim szpitalu w Tianjin. Nie mogła z niego wyjść, dopóki nie miała przez kolejne dwa dni negatywnych testów na Covid-19 pod rząd. Tymczasem testy wychodziły różne.

Pochodząca z Suwałk, a mieszkająca w Trójmieście Katarzyna, nie mogła uwierzyć w to, co ją spotkało.

- Nigdy nie spodziewałam się, że będę publicznie prosić o pomoc, że zostanę uwięziona w chińskim szpitalu, wyszedł horror życia - napisała na swoim Instagramie.

Do Chin poleciała służbowo na początku lipca. Miała mieć trzy tygodnie kwarantanny, ale na to była przygotowana psychicznie. Nie przewidziała jednak tego, że testy na koronawirusa będą wychodzić pozytywne. Przed wylotem badała się w Polsce dwa razy, wyniki były negatywne. Chorowała na Covid-19 w kwietniu, z tego powodu nie szczepiła się, ponieważ była ozdrowieńcem.

W Chinach zrobiono jej wszystkie badania, okazało się, że jest zdrowa, za wyjątkiem dziwnych wyników testów.

- Nie wierze już w te wyniki, Warunkiem wypuszczenia mnie ze szpitala są negatywne testy dwa dni pod rząd, jeden zestaw badany jest w szpitalu, drugi w innym laboratorium, wymazy są brane z nosa lub z gardła, miałam już wszystkie możliwe kombinacje, nigdy jednak samych negatywnych wyników - opisywała swoją sytuację Katarzyna.

Poinformowano ją, że nawet jeśli wyniki testów będą wreszcie negatywne, i tak musi iść na dwa tygodnie na kwarantannę do hotelu i zrobić ponownie testy. Katarzyna pisała, że dla Chińczyków takie sytuacje są normalne, ludzie siedzą czasami w szpitalu miesiącami.

– Mogę wykupić kilka miejsc, lecieć w kombinezonie, niczego nie dotykać, tylko proszę, zabierzcie mnie stąd – pisała zrozpaczona Kasia.

Problemem było nawet porozumienie się z kimkolwiek po angielsku. Polka nie wychodziła na dwór, skazana była na pobyt w swoim pokoju.

Tymczasem testy wciąż wychodziły różnie.

- Z nowych wiadomości nic dobrego, miałam testy 11 sierpnia, oba były negatywne, wczoraj miałam 4 testy, 3 negatywne, 1 pozytywny. To jest koszmar, który się powtarza w kółko. Ambasada wysłał już druga notę w mojej sprawie, bez odpowiedzi – pisała do mnie Katarzyna w wiadomości.

Polka była w stałym kontakcie z Ambasadą RP w Pekinie. Pytany o sprawę Katarzyny rzecznik prasowy MSZ napisał:

"Uprzejmie informujemy, że sprawa Pani Katarzyny Wawrzyn znana jest Konsulowi RP w Pekinie od dnia 27.07 br. Od tej pory udziela jej wsparcia zmierzającego do zakończenia izolacji i powrót do Polski zgodnie z wolą zainteresowanej.

Konsul utrzymuje stały kontakt z zainteresowaną oraz z personelem szpitala. Nawiązany został również kontakt z trzema instytucjami w mieście Tianjin (Biurem Spraw Zagranicznych; Centrum Chorób Zakaźnych i Prewencji Epidemiologicznej; oraz Komisją Zdrowia i Higieny w Tianjinie).

Powyższe ma na celu umożliwienie hospitalizowanej wylotu do Polski w możliwie krótkim czasie, uwzględniając obowiązujące bardzo restrykcyjne uregulowania miejscowe związane z zapobieganiem rozprzestrzeniana się wirusa Covid-19.

Ze względu na przepisy związane z ochroną danych osobowych MSZ nie udziela bardziej szczegółowych informacji w tej sprawie."

 

Katarzyna do ambasady pretensji nie ma. Ma świadomość, że Chińczycy są bardzo restrykcyjni w tych sprawach i że tak naprawdę niewiele można było zrobić. Ale choć w szpitalu miała wszystko, pokój z łazienką, sklep, w którym może zamówić zakupy, pobyt w zamknięciu wpędzał ją w depresję.

W końcu Katarzyna doczekała się dwóch negatywnych testów. Zamiast jednak do hotelu, wysłano ją do innego szpitala na kwarantannę.


Ile można wytrzymać w samotności?

 

- Przeraziłam się - wtf, przecież jestem negatywna, chce do hotelu. Okazało się że przez to, że przyjmowałam pół (!) tabletki na sen, przez pewien czas, nie mogę iść na kwarantanne do hotelu, tylko do innego szpitala, żeby być pod obserwacja. Przez kolejne 1,5 godziny próbowałam im tłumaczyć i przekonywać, że ja tych tabletek wcale nie potrzebuję, nie chce ich brać, nie zgadzam się na szpital, nikt mi wcześniej o czymś takim nie powiedział, inaczej w nigdy życiu bym się na to nie zgodziła – pisała na Instagramie Katarzyna.

Coraz bardziej doskwierała jej nuda i samotność, ale jedyne co mogła zrobić, to uzbroić się w cierpliwość.

- Sprawa wygląda tak - powiedzieli mi, że w tym szpitalu co obecnie jestem będę miała testy w sobotę 28.08 a potem kolejne 30.08 w szpitalu w którym byłam poprzednio i jak wszystko będzie Ok będę mogła wyjść. Dziś już usłyszałam co innego, że owszem, jutro rano muszę jechać do tego poprzedniego szpitala ale na kontrole, testów mi tam robić nie będą, tylko jak wrócę, testy zrobią mi ponownie w szpitalu w którym jestem teraz. I teraz zależy o której godzinie wrócę jutro - może zdążę na testy jutro, ale jak wrócę za późno to będę musiała czekać do wtorku. No i jeszcze oczywiście wszystko zależy od pierwszego szpitala czy on uzna, że wszystko jest Ok i mogą mnie wypuścić.

Już nawet nie mam za bardzo siły się na nich wkurzać za to wszystko i się z nimi kłócić. Zwłaszcza, że wczoraj miałam najgorsze pobranie testów w życiu, też nawet nie chce już sobie o tym przypominać, i oczywiście wyniki nie przyszły wczoraj, tylko dopiero dziś. Wiec cały wczorajszy dzień, cala noc i dzisiejszy ranek w stresie razy milion. Ale przyszły negatywne! To najważniejsze – napisała kilka dni temu Katarzyna.

Katarzyna nie może doczekać się powrotu.

Wczoraj przysłała mi wiadomość, że wreszcie testy wyszły negatywne! Wypuszczoną ją ze szpitala, ale nie może wyjść do miasta. Musi być na 7 dniowej „domowej’ kwarantannie, trafiła więc do hotelu. Dziś rano potwierdziła, że Chińczycy zgodzili się jednak, żeby odleciała do domu 3 września. Jeśli więc wszystko potoczy się bez problemu, jutro wsiądzie do samolotu.

- Nie mam zielonego kodu zdrowotnego ze względu na kwarantannę, ale ma dokumenty ze szpitala o zakończeniu choroby, więc mam nadzieje, że one wystarczą – napisała Katarzyna.


Trzymamy kciuki, aby Polka mogła spokojnie wrócić do domu i zakończyć 56 dniowe odosobnienie na drugim końcu świata!

 

zdjęcia z Instagrama Katarzyny Wawrzyn

Tagi:

pandemia ,  koronawirus ,  Chiny ,  Katarzyna Wawrzyn , 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót