Kodeks Pracy mówi jednoznacznie - Art. 81 § 1. Pracownikowi za czas niewykonywania pracy, jeżeli był gotów do jej wykonywania, a doznał przeszkód z przyczyn dotyczących pracodawcy, przysługuje wynagrodzenie wynikające z jego osobistego zaszeregowania, określonego stawką godzinową lub miesięczną, a jeżeli taki składnik wynagrodzenia nie został wyodrębniony przy określaniu warunków wynagradzania – 60% wynagrodzenia. W każdym przypadku wynagrodzenie to nie może być jednak niższe od wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę, ustalanego na podstawie odrębnych przepisów.

- Za przyczyny dotyczące pracodawcy należy uznać wszelkie przyczyny, zarówno zawinione, jak i niezawinione przez niego, obiektywne, jak i subiektywne – mówi Katarzyna Krauss, radca prawny z Kancelarii Radców Prawnych Katarzyna Krauss i Emilia Kotfas - Kraskowska - Epidemia taką przyczyną na pewno nie jest i zamknięcie przez rząd sklepów nie jest winą pracodawcy. Komentarze mówią o różnych przyczynach. To jest bardzo dobre pytanie, jak do tego podejdą pracodawcy, pracownicy, a potem sądy pracy? Myślę, że różnie. Ale aspekt prawny jest taki że, czytając literalnie przepis część pracodawców nie będzie płacić, bowiem będą twierdzić (poniekąd słusznie), że to nie są przyczyny ich dotyczące. Część uzna, że powinna płacić 60%.

Tak więc pracowników zamykanych sklepów, punktów usługowych czy restauracji czekają ciężkie czasy. Ale równie ciężkie, a może nawet trudniejsze, nadchodzą dla właścicieli tych firm. Dlatego część prawników wypowiadających się w mediach uważa, że pracownicy nie mogą przerzucać na nich swoich roszczeń. Kodeks Pracy reguluje przypadek niezawinionego przestoju na przykład przez pogodę. I jeśli w regulaminie pracy konkretnej firmy nie ma zapisów dotyczących wynagrodzenia w takiej sytuacji, to pracodawca jest zwolniony z zapłaty, zgodnie z orzeczeniem SN.

- Ja gdybym miała zatrudnionych pracowników i narzucony odgórnie przestój w funkcjonowaniu zakładu a nie mogła ludziom zorganizować pracy zdalnej - vide sklepy czy restauracje itp - to bym zaprzestała wypłat wynagrodzeń twierdząc, że nie jest to przestój leżący po mojej stronie, nawet niezawiniony – dodaje Katarzyna Krauss. - Gdyby zaś przyszedł do mnie pracownik i powiedział, że trafił mu się taki pracodawca, to bym starała się jednak wywalczyć coś dla niego. Niewątpliwie problem jest trudny, ale będziemy musieli się z nim zmierzyć.

Tagi:

koronawirus,  praca,  wynagrodzenie,  pensja, 



Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót