Małgorzata Tokarska urodziła się z porażeniem mózgowym, ma niedowład lewostronny. Z czasem doszły problemy z biodrem. Jest po kilkunastu operacjach na kończynę lewą w tym trzech endoprotezach biodra. Kilka lat temu wykonano u niej innowacyjną operację wymiany endoprotezy tej samej kończyny w 3D. Jednak ilość zabiegów nie ograniczyła nigdy aktywności Małgorzaty. Prowadzi biuro podróży dla osób niepełnosprawnych, jeździ po całym świecie. Sama wychowała też syna.

 

 - Poruszam się o dwóch kulach. Mam ograniczenia, ale staram się żyć w miarę normalnie. Mam też swoje fobie np. omijam łukiem każde schody. Nie wiem co to znaczy być osobą sprawną w pełni, ale chcę nadal pracować i korzystać z życia. Aby tak było, potrzebuję rehabilitacji. Tylko, jak się okazuje pomimo tego, że odprowadzam składkę zdrowotną jako emerytka i z tytułu działalności gospodarczej, nie ma dla mnie nigdzie miejsca i nie ukrywam, że mnie to mocno denerwuje. Teraz dowiedziałam się, że CKR w Konstancinie mam czekać na przyjęcie 15 lat – mówi Małgorzata Tokarska.

 

 

 Prezes Centrum Kompleksowej Rehabilitacji w Konstancinie, Jerzy Karwowski, nie ukrywa, że ma świadomość, że to wstyd, że do pacjentów trzeba wysyłać takie pisma. Może jednak tylko bezradnie rozłożyć ręce.

 

- Nie mamy na to żadnego wpływu, rehabilitacja w Polsce od lat jest traktowana po macoszemu. Nasz ośrodek ma służyć przede wszystkim osobom po udarach czy różnych operacjach ortopedycznych, oni mają pierwszeństwo. I tak kolejka dla takich pacjentów wydłużyła się w ostatnim czasie z jednego miesiąca do trzech. Pacjenci planowi, czyli tacy, którzy co jakiś czas potrzebują rehabilitacji ze względu na swoje schorzenia, muszą czekać obecnie 15 lat na przyjęcie – wyjaśnia.

 

Rehabilitacja jest niedofinansowana, NFZ od lat nie przeszacowuje świadczeń. Miejsc dla pacjentów planowych, takich jak Małgorzata Tokarska jest wszędzie jak na lekarstwo. I to nie tylko jej problem, ale wszystkich osób w Polsce, które zmagają się z niepełnosprawnością.

 

- System jest tragiczny, nasze apele, by docenić rolę rehabilitacji to od lat rzucanie grochem o ścianę. Przecież pacjenci choćby po wstawieniu endoprotezy, ale bez odpowiedniego prowadzenia po operacji, mogą wymagać kolejnych zabiegów, bo na przykład nieodpowiednio zaczynają chodzić. To generuje ogromne koszty dla systemu. Ale nikt o tym nie myśli. Szybka rehabilitacja po udarze może przywrócić sprawność. Jej brak skazuje wiele osób na brak samodzielności. Ale bez zabezpieczenia pieniędzy na ten cel w systemie, nie da się pacjentom pomóc. Może więc przypadek pani Małgorzaty, który pokazuje, jak jesteśmy bezradni, otworzy decydentom oczy – dodaje prezes Karwowski.

 

Małgorzata Tokarska podkreśla, że do CKR pretensji nie ma i rozumie całą sytuację. Ale jako osobę niepełnosprawną boli ją to, że nikogo nie obchodzi jej stan zdrowia. I ma o to pretensje do państwa. W Otwocku na rehabilitacji też dostała odmowę, po 5,5 roku czekania w kolejce. Tymczasem, kiedy trzy lata temu wykonywano jej operację wymiany biodra w okularach 3 D było głośno na ten temat.

 

- To był innowatorski zabieg, pierwszy w Polsce i w Europie, kosztował podatników ponad 100 tysięcy złotych. Cały efekt ma pójść na marne, bo dziś nie mam się gdzie rehabilitować? Bo nie mam pierwszej grupy inwalidzkiej i nie jestem świeżo po operacji? Na tym ma to polegać? - pyta retorycznie pani Małgorzata. I dodaje, że nie oczekiwała, że zostanie przyjęta natychmiast, zwykle czekała w kolejce około 2,5 roku. Jednak 15 lat to zdecydowanie za długo.

 

- Tak naprawdę nie wiadomo, czy dożyję. I może o to chodzi? - mówi.

 

Magdalena Gorostiza

Tagi:

niepełnosprawność,  pomoc,  społeczeństwo, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót