Ja myślę, że większość zdrowych ludzi nawet nie uświadamia sobie istnienia takiego problemu, dopóki się z nim osobiście nie zetkną. Ja dowiedziałam się z waszej akcji Przewijamy Polskę, wcześniej nigdy nie myślałam o osobach dorosłych korzystających z pieluch.

Trudno też się dziwić, bo i środowisko niepełnosprawnych milczało na ten temat, uznając, że jest krępujący, wstydliwy. Ja do znam z autopsji, bo mam 36-letnią córkę z MPD. Ma całkowity niedowład - rusza tylko placami prawej dłoni, jest głuchoniema, niesprawna intelektualnie. Jest całkowicie zależna od innych, trzeba ją karmić, poić, przewijać. No ale to jest przecież dorosła kobieta. Trudno jest ją przewijać w miejscach publicznych. Gdy matki zmieniają małym dzieciom pieluchy nawet na ławce w parku, to nikogo to nie razi, o tyle takie samo działanie wobec dorosłych osób jest już nie do przyjęcia. Tymczasem w Polsce żyje 150 tysięcy dorosłych osób, które używają pieluch. To są ludzie po wypadkach, z przepukliną oponowo – rdzeniową, po udarach, po nieudanych operacjach, cierpiący na choroby otępienne czy chorobę Alzheimera. I oczywiście część osób z MPD. Niektóre są niesprawne intelektualnie, ale wiele z nich to ludzie sprawni intelektualnie, którzy są upokarzani brakiem odpowiedniego miejsca do zmiany pieluchy. To powoduje, że często zamykają się w domach, nie chcą wychodzić na zewnątrz, że nie wspomnę już o dalszych podróżach czy wyjazdach na wakacje. Sytuacja jest dla nich dramatyczna, podobnie jak dla opiekunów osób całkowicie niesprawnych.

 

Jak to dziś w praktyce wygląda?

Fatalnie. Dwa lata temu mieliśmy w Poznaniu spotkanie związane z Europejskim Dniem Walki z Dyskryminacją Osób Niepełnosprawnych, który jest 5 maja. Przyjechało sporo ludzi z Polski, w tym osoby z MPD. Jak wyglądała wymiana pieluch? Robiliśmy to na ławce, inne osoby tworzyły parawan, trzymaliśmy jakieś koce, pielucha była zmieniana w restauracji na podłodze. Ja to znam z autopsji przecież. Żeby zmienić córce pieluchę, musi być w pozycji leżącej. Jak wygląda podłoga w publicznej toalecie, to chyba nie muszę mówić, niewiele osób chciałby się na niej położyć. Trzeba mieć jakieś worki, podkłady. Zmieniałam też pieluchę na podłodze w aptece, w wielu innych miejscach. To przecież urąga godności. Pielucha wytrzymuje od 3 do 5 godzin. Potem zaczyna przeciekać, ubranie przemaka, robi się nieprzyjemny zapach. Jest więc konieczność, aby ją zawczasu zmienić. Wiele osób jeżdżących na wózkach jest nawet w stanie zrobić to samodzielne, ale muszą mieć wydzielone miejsce, gdzie mogą się położyć, bo na siedząco nie da się tego zrobić. A tych miejsc zwyczajnie nie ma.

 

Anna Nowak z córką Agnieszką

 

Zagranicą są dostępne?

Rożnie to bywa. W Niemczech na autostradach na tak zwanych MOP-ach są wydzielone miejsca z leżankami, czasami z elektrycznym podnośnikiem. W Wielkiej Brytanii temat w 2007 roku nagłośnił młody człowiek z MPD. Od tego czasu powstało tam ok 1500 tak zwanych „miejsc zmiany” - changing places, co ma podwójne znaczenie – pozwala na zmianę pieluchy, ale też zmianę miejsca pobytu człowieka niepełnosprawnego, może się on bez problemu ruszyć z domu. Od 2021 roku nie może tam powstać żadna publiczna toaleta, która nie będzie wyposażona w takie miejsce. Coś się rusza w Irlandii i na Islandii, zaczyna się mówić o tym głośno. Ale przed nami długa droga.

 

Jak powinno wyglądać takie miejsce?

To musi być zamykane pomieszczenie, wyposażone w minimum leżankę, zlew, sedes, kosz na śmieci. Dobrze gdyby leżanki były elektrycznie regulowane, czy gdyby były podnośniki. Niektóre osoby są bardzo ciężkie i trudno opiekunom je przenosić. Naprawdę nadszedł czas, by zacząć głośno o tym mówić. Dlatego „Żurawinka” wraz z innymi organizacjami, a są to z Krakowa – Fundacja Mali Siłacze, z Gliwic – Fundacja NieOdkładalni, z Lublina – Lubelskie Forum Organizacji Osób Niepełnosprawnych – Sejmik Wojewódzki, z Warszawy – Fundacja Integracja, prowadzi szeroko zakrojoną kampanię społeczną. Mamy cel, aby stworzyć takie miejsca w całej Polsce. W Krakowie dzięki współpracy z samorządem jest już 5 takich miejsc, w Lublinie jedno, jedno będzie niebawem w Poznaniu. A to kropla w morzu potrzeb. Zależy nam, aby takie miejsca powstawały na szlakach turystycznych, w biurowcach, w placówkach kultury, galeriach handlowych, na dworcach, w parkach. Powinny być odpowiednio rozmieszczone, a ich ilość w konkretnych miastach dostosowana do potrzeb. Już teraz tworzymy interaktywną mapę, chcemy nanosić każde nowo powstałe miejsce, oceniamy jego standard. Postanowiliśmy, że dopniemy swego. Będziemy przewijać Polskę aż do skutku. Ba jak mówiłam – to nie tylko kwestia wygody, ale przede wszystkim godności niepełnosprawnych ludzi.

 

Rozmawiała Magdalena Gorostiza

Tagi:

niepełnosprawność,  przewijamy Polskę, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót