Ile nas, podatników kosztowało stworzenie aplikacji? Jak podaje Tomasz Zieliński, autor bloga Informatyk Zakładowy – 2,5 miliona złotych plus miesięczne koszty utrzymania. Jego zdaniem, spokojnie można byłby wydać na ten cel mniej o półtora miliona.

 

Czemu ma służyć aplikacja? Kontroli ludzi przebywających na kwarantannie. Ale nie tylko, na jej stronie znajduję zapis, że „Kwarantanna domowa – to aplikacja, która ułatwia i usprawnia przeprowadzenie obowiązkowej kwarantanny w warunkach domowych. Program umożliwia potwierdzenie miejsca odbywania kwarantanny, podstawową ocenę stanu zdrowia (nie jest to porada medyczna) oraz modyfikację podstawowych danych. Ułatwia też kontakt z pracownikiem socjalnym lub z psychologiem.”

 

Zacznijmy więc o od początku. Kwarantanna jest w moim przypadku karą za wyjazd na zagraniczne wakacje. Przepis o zrobieniu testu, który zwalniałby mnie z kwarantanny, wykonanego 48 godzin przed przylotem do Polski, wszedł dla mnie za późno w życie. Nie ma opcji zrobienia testu już w Polsce, tak aby się od kwarantanny uwolnić. Przez 10 dni należy siedzieć w domu na koszt państwa, bo osobom na kwarantannie należy się zasiłek chorobowy.

 

Do Polski wróciłam 24 stycznia, zgodnie z obowiązującymi przepisami kwarantannę zaczęłam o północy z 24 na 25 stycznia, co już jest pozbawione logiki, bo przez cały dzień byłam jeszcze wolnym człowiekiem, który może wszędzie chodzić i potencjalnie roznosić chorobę.

 

W poniedziałek otrzymałam automatyczną informację telefoniczną o nałożonej na mnie kwarantannie. Zostałam również poinstruowana, że mam zainstalować aplikację Kwarantanna domowa. Zwolnione z tego obowiązku są tylko osoby: „osoby z dysfunkcją wzroku (niewidzące lub niedowidzące), osoby które złożyły właściwym służbom oświadczenie, że nie są abonentami lub użytkownikami sieci telekomunikacyjnej lub nie posiadają urządzenia mobilnego umożliwiającego zainstalowanie tego oprogramowania „

 

Wgrałam więc aplikację na telefon. Przy próbach ustalenia w lubelskim sanepidzie, czy jest szansa na zwolnienie z kwarantanny na podstawie testu, dowiedziałam się, że służby graniczne źle wpisały mój adres i wysłały mnie zamiast do Lublina do Lublińca. Aplikacja jednak bez trudu przełknęła fakt, że jestem 600 km dalej niż zadeklarowane rzekomo przeze mnie miejsce pobytu. Mam więc duże wątpliwości, czy aplikacja ma zdolność do sprawdzania lokalizacji i porównywania jej z zadeklarowanym adresem.

 

Dane w systemie zmieniono, kazano mi aplikację odinstalować i zainstalować na nowo. Zaczęło się nerwowe oczekiwanie na wykonanie zadań.

Dziennie przychodzą dwa powiadomienia o konieczności przysłania selfie. Nigdy nie dostałam powiadomienia przed godziną 9.00 rano, ani po godzinie 20.00. Potencjalnie więc, po zrobieniu drugiego zdjęcia, mogłabym wyjść z domu i balować do rana. Telefon zawsze można zostawić w domu, jeśli jest ryzyko, że pokazuje miejsce pobytu, a owa aplikacja w jakiś sposób to kontroluje. Osobiście jednak nie do końca w to wierzę.

aplikacja kwarantanna domowa

 

 

 

Na zrobienie zdjęcia jest całe pół godziny, co jest jakimś totalnym nieporozumieniem. Gdybym zamieniła się telefonem z mężem i pojechała na zakupy albo do koleżanki, to w Lublinie, z każdego zakątka miasta wracam w ciągu pół godziny do domu. Dlaczego więc pół godziny a nie pięć minut? To ma być czas dla kobiet na make up i odpowiednią stylizację? W regulaminie aplikacji jasno stoi, że telefon naładowany i podłączony do internetu mam mieć non stop przy sobie. Dla mnie sens miałoby wykonywanie zdjęcia w bardzo szybkim czasie, oznaczałoby to że faktycznie ktoś sprawdza, czy jestem cały czas w domu.

 

Aplikacja Kwarantanna domowa

 

Tu do zakończenia zrobienia zadania zostało jeszcze 20 minut... Można wrócić do domu z drugiego końca miasta.

 

Niewątpliwie uciążliwe jest to czekanie na polecenie wykonania selfie, bo gdy zbyt długo rano nie przychodziło, ja i moje koleżanki z podróży – Jola i Dorota, miałyśmy odruchy, żeby sprawdzać, czy z telefonem jest na pewno wszystko w porządku. A bywało jednak, że pierwsze selfie trzeba było robić nawet koło godziny 13.

Dorocie aplikacja zawieszała się nieustająco, a jedynym na to lekarstwem, jest jej odinstalowanie i instalowanie od początku. Gdzieś po kilku dniach została więc zwolniona z obowiązku jej posiadania i tak uwolniła się od wysyłania zdjęć do systemu.

 

Aplikacja Doroty padła

Aplikacja Doroty odmówiła współpracy na stałe.

 

 

My z Jolą niestety zostałyśmy z tym obowiązkiem. I szczerze mówiąc mamy szereg wątpliwości, co do wysyłania na jakiś serwer właśnie swoich twarzy. Równie dobrze można by wysyłać zdjęcie dłoni, ucha, albo linii papilarnych palca, które też są unikatowe dla każdej osoby.

A tak, gdzieś tam wiszą nasze wizerunki, w dodatku dość paskudne, bo ani ja ani Jola nie zawracałyśmy sobie głowy robieniem zdjęć w wyszukanych pozach. A im dalej w las, tym miny na zdjęciach coraz bardziej wyrażały nasz stosunek do przymusowego więzienia, w ramach rozrywki wysyłałyśmy sobie wzajemnie nasze foty dla porównania, która wyszła szpetniej.

 

Ponieważ na stronie aplikacji widnieje zapis, jak informowałam powyżej, że monitoruje mój stan zdrowia i ułatwia kontakt z opieką społeczną czy też psychologiem, postanowiłam sprawdzić, gdzie są ukryte te funkcje. Przeleciałam aplikacje wzdłuż i wszerz, niczego takiego nie znalazłam – a więc jest to nieprawda, że mam jakiekolwiek wsparcie.

 

Aplikacja Kwarantanna domowa

 

 

Aplikacja odsyła jedynie do strony rządowej na temat koronawirusa, ale żeby tam wejść wystarczy tylko internet. Zadzwoniłam więc na infolinię z zapytaniem gdzie mogę tę pomoc psychologa czy z opieki społecznej uzyskać. Miły pan niestety nie był w stanie mi na to pytanie odpowiedzieć. Podobno powinien być stosowny "kafelek" w aplikacji, ale ani ja, ani Jola w naszych telefonach żeśmy do nie znalazły. Najwyraźniej za karę za dobre wakacje, państwo postanowiło nam tę możliwość odebrać. Chciałyście sobie jechać? To sobie same teraz radźcie. Pan z infolinii obiecał, że zapyta informatyków o to moje wsparcie i dziś do godziny 16 oddzwoni. Nie oddzwonił, widocznie uznał, że jutro sama do psychologa prywatnie sobie pójdę i nie będę obciążać budżetu państwa.

 

Czy pomoc psychologiczna by się przydała? Uważam nawet, że w wielu przypadkach byłaby konieczna. Siedzenie przez 10 dni w zamknięciu, bez żadnego powodu, bez objawów, bez kontaktu z kimś chorym, uważam za rodzaj znęcania się nad obywatelem.

 

Podczas całej niewoli u koleżanek policja była tylko raz, z samego rana w pierwszy dzień kwarantanny. U mnie nie była nigdy, ale niewykluczone, że szukali mnie w Lublińcu, bo przecież to tam wysłała mnie nie wiedzieć czemu straż graniczna.

 Aplikacja Kwarantanna domowa

Za mną ostatnie selfie, jak widać mam na nie 20 minut, ale do końca zadania 28 minut, co może brzmieć dziwnie, ale nawet nie próbuję pojąc logiki tej apki. Mnie już wszystko jedno,  o północy wychodzę na wolność. Jutro pewnie pojadę do galerii, żeby popatrzeć na ludzi. Rozumiem, że takie wyjście, w przeciwieństwie pobytu na pustych plażach, na których byłam, jest dla mnie i dla innych całkowicie bezpieczne.

 

Magdalena Gorostiza

 

 źródło https://informatykzakladowy.pl/znamy-tresc-umowy-na-wykonanie-aplikacji-kwarantanna-domowa-czy-rzad-przeplacil/

 

Tagi:

koronawirus,  pandemia,  aplikacja, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Podobne artykuły:

Powrót