Reklama:
Reklama:

Podobne artykuły:

Najczęściej spotykanym był motyw podwójnej moralności w tradycyjnych kulturach patriarchalnych. Mężczyzna mógł mieć kontakty pozamałżeńskie, jednak kobiecie obyczaj tego zabraniał. Tłumaczono to odmiennością psychiki męskiej i kobiecej, co miało polegać na tym, że mężczyzna jest poligamiczny z natury i zdrady nie pociągają za sobą większych konsekwencji dla instytucji małżeństwa. Natomiast w przypadku kobiet ich uczuciowa, słaba, niedojrzała psychika winna być chroniona przez opiekuna i pana- mężczyznę oraz prawo.

Kary

Tak więc surowe kary wymierzano kobiecie, łagodne zaś mężczyźnie. Prawo nakazywało wymierzyć karę zarówno rywalowi, który pogwałcił prawa własności męża, jak i żonie, która zdradziła. Wśród plemienia Bue zamieszkującego Fernando Poo, wyspę u wybrzeży Gwinei Równikowej, niewierne kobiety za każde kolejne przewinienie karane są coraz okrutniej:

„ Za pierwszą zdradę obcina się kobiecie lewą dłoń, a kikut ręki zanurza w gotującym oleju; za drugą powtarza się to samo z prawą ręka; natomiast za trzecie przewinienie ścina się jej głowę – wówczas już nie ma potrzeby zanurzania w oleju.”


Zhańbienie niewiernej żony to strategia stosowana powszechnie w wielu kulturach. W starożytnej Italii wśród plemienia Cumae zamieszkującego Kampanię, równinę w okolicach Rzymu:

"[…] nagą cudzołożnicę wystawiano na kilka godzin na pastwę tłumu, a następnie wożono ją przez miasto na ośle. Była ona zhańbiona po wszystkie czasy.”


Wśród Indian Ameryki Północnej cudzołóstwo karane było okaleczeniem ciała: obcięciem włosów łonowych, uszu, ust lub nosa. Również w Brazylii lat osiemdziesiątych głośne były procesy zabójców żon, karzących je w ten sposób za zdrady. Procesy zakończono symbolicznymi karami, a skład sędziowski wspólnie z adwokatami uważał, że miejsce żony jest w domu z podporządkowaniem się mężowi. W przypadku zabójstwa zdradzającego męża wymierzane kary były o wiele surowsze. Ruch kobiet zorganizowała akcje protestów, ujawniając tysiące tego typu wyroków różnicujących płeć.

Akceptacja związków pozamałżeńskich była powszechna w modelu tzw. kultury dwornej, w kręgach arystokracji. W środowisku arystokracji małżeństwo często było instytucją rodową, łączenia krwi i majątków, dynastii, a więzi uczuciowe mogły być realizowane poza małżeństwem. Przykładem może być również obyczajowość wiejska. W Polsce na przykład patrzyło się przez palce na kobietę mającą kochanka w czasie, gdy mąż odbywał służbę wojskową, pracował w dalekich stronach. Kochanek bowiem zapewniał opiekę gospodarce i pomnażał rodzinny majątek. A więc mamy tu motyw ekonomiczny, a także stereotyp słabej kobiety. Podwójna moralność mężczyzn, obejmująca zarówno życie seksualne przed ślubem i po ślubie była u nas jeszcze nie tak dawno dość powszechna. Kultury kochanków spotkać można w wielu innych tradycjach obyczajowych, przetrwałych do współczesności. Dla przykładu omówię tradycję w kulturze ludu Turu.

Lud Turu żyje w Tanzanii, mówi językiem bantu i obejmuje populację około 175 000 osób, zajmuje się uprawą sitowia, prosa, hodowlą bydła, owiec, kóz. Miłość między kochankami wyraża pojęcie mbuya i dotyczy osób dorosłych, żyjących w małżeństwach. Mbuya jest ściśle powiązane z życiem i mentalnością tego ludu. Gdy pragnie się nawiązać więź erotyczną, wówczas wymienia się podarunki. Od kobiety wymaga się zachowania obyczajnego w towarzystwie. Jeśli kobieta prosi danego mężczyznę o motykę, kradnie jego sandały, oznacza to, że pragnie go seksualnie. Sam kontakt z tą kobietą jest inicjowany przez mężczyznę, często z pomocą jego żony. Zainteresowane sobą osoby starają się spotkać w domu kobiety, w lesie, w miejscach schadzek. Kontakty seksualne odbywają się z mniejszymi zahamowaniami i z większym urozmaiceniem niż w małżeństwie.

W obyczajowości Turu kochankowie działają potajemnie. Mąż nie może obwiniać kochanka swojej żony, chyba że złapie ich na gorącym uczynku. Jeżeli mąż akceptuje ten romans żony, oświadcza, że nie będzie ich prześladował. Może wprawdzie zakazać romansu, ale rzadko się to zdarza. Mąż i kochanek żony zaprzyjaźniają się i wymieniają zaproszenia na picie piwa, pomoc w budowie domu, uprawianie roli itp. Kochanka również zaprzyjaźnia się z żoną swego kochanka, pomaga jej mleć zboże, robi piwo dla jej domu. Idealny romans ogranicza się do seksu i wymiany prezentów. Nie powinien naruszać stosunków między małżonkami.

Jak zatem należy rozumieć obyczajową instytucjonalizację romansów?

Przyczyn jest kilka. Jedna z nich to na pewno osamotnienie psychiczne żon, wspomagają wzajemnie siebie w poszukiwaniu uczucia, a jednocześnie dbają o zachowanie równowagi w kontaktach męsko-damskich zarówno w małżeństwie, jak i poza nim. Z tego właśnie wynika instytucja obyczajowa romansów zaspokajających potrzeby uczuciowe, ale niestanowiących zagrożenia dla ogniska domowego.

Z pewnością brak potrzeb uczuciowych, potrzeb miłości są generalną motywacją wielu romansów niezależnie od typu kultury. Zwłaszcza takiej, w której małżeństwo jest traktowane jako układ, a nie więź miłości, partnerstwa i przyjaźni .

Idąc za słowami psycholog Marii Rotkiel: „Należy przede wszystkim pracować nad tym, żeby bycie w związku było bezpieczne, przyjemne, bliskie, żeby bycie razem było kojarzone jako odpoczynek, przyjemność. Jeśli partner tak będzie doświadczał związku, sam będzie chciał nad nim pracować, czyli metoda marchewki, a nie kija. Jeśli dla partnera związek będzie czymś miłym, nie będzie potrzebował mobilizowania. Czyli nie pozwólmy, żeby rutyna i obowiązki odbijały się negatywnie na związku”. Należy pieczołowicie dbać o relacje z parterem, tak by każda ze stron czuła się tak samo szczęśliwa, by nie doprowadzić do sytuacji, gdzie będziemy zmuszeni zmierzyć się z tym zjawiskiem. A to niewątpliwie wymaga dużej dojrzałości emocjonalnej.

Aleksandra Dymanus
 
 
Autor: Aleksandra Dymanus  www.psychologia-społeczna.pl

Tagi:

zdrada,  romans,  kobieta,  mężczyzna, 

Loading...

Podobne artykuły:

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót
Reklama:
Wyszukiwarka
Reklama:
Najnowsze
Reklama:
Reklama:
Newsletter
zapisz
Reklama:
Reklama:
Loading...