Gdy mijały kolejne miesiące, większość osób nie miała już wątpliwości, że niewielki pies nie mógł przetrwać w australijskiej dziczy. Historia Valerie dopiero miała jednak zaskoczyć cały świat.
Miała spędzić z właścicielami tylko kilka dni na wyspie
Georgia Gardner i Josh Fishlock przyjechali na Wyspę Kangura w Australii Południowej, aby spędzić krótki urlop na kempingu w okolicach Stokes Bay. Razem z nimi podróżowała Valerie – miniaturowa jamniczka ważąca niespełna cztery kilogramy. Była typowym psem domowym, uwielbiała bliskość swoich opiekunów i nigdy wcześniej nie musiała radzić sobie samodzielnie na otwartej przestrzeni.
10 listopada 2023 roku para zostawiła Valerie na chwilę w kojcu znajdującym się na polu kempingowym i udała się na pobliską plażę. Kiedy wrócili, psa już nie było. Wszystko wskazywało na to, że coś wystraszyło suczkę, która wydostała się z kojca i pobiegła w stronę gęstego buszu.
Właściciele natychmiast rozpoczęli poszukiwania. Przez wiele godzin przeczesywali okoliczne ścieżki, plaże i zarośla, wołając Valerie po imieniu. W kolejnych dniach wracali w miejsca, gdzie mogła się ukryć, zostawiali jej legowisko, ulubione zabawki oraz ubrania przesiąknięte swoim zapachem, licząc, że odnajdzie drogę z powrotem. Mimo ogromnego wysiłku, nie natrafili na żaden ślad.
Największym problemem były warunki panujące na wyspie. Wyspa Kangura słynie z rozległych terenów porośniętych gęstym buszem, gdzie żyją jadowite węże, drapieżne ptaki i liczne dzikie zwierzęta. Wysokie temperatury, brak stałego dostępu do wody oraz trudny teren sprawiały, że szanse niewielkiego psa wychowanego w domu oceniano jako bardzo małe.
Przez wiele miesięcy nie było żadnej wiadomości
Po kilku dniach Georgia i Josh musieli wrócić do domu. Zostawili swoje dane mieszkańcom wyspy, schroniskom dla zwierząt i lokalnym organizacjom, prosząc o kontakt w razie pojawienia się jakiejkolwiek informacji o Valerie. Mijały jednak kolejne tygodnie, potem miesiące, a telefon milczał. Z czasem nawet osoby zaangażowane w pierwsze poszukiwania zaczęły przypuszczać, że suczka nie przeżyła.
Sytuacja niespodziewanie zmieniła się dopiero kilkanaście miesięcy później. Na początku 2025 roku mieszkańcy wyspy zaczęli zgłaszać, że w różnych częściach wyspy widują niewielkiego jamnika z charakterystyczną różową obrożą. Zwierzę pojawiało się na krótką chwilę i błyskawicznie znikało w gęstych zaroślach, nie pozwalając nikomu się do siebie zbliżyć. Początkowo relacje traktowano z ostrożnością, jednak liczba zgłoszeń zaczęła rosnąć. Coraz więcej wskazywało na to, że Valerie mogła przeżyć w australijskiej dziczy znacznie dłużej, niż ktokolwiek był w stanie sobie wyobrazić.
Wtedy do akcji wkroczyli wolontariusze z organizacji Kangala Wildlife Rescue. Nie przypuszczali jeszcze, że odnalezienie niewielkiej jamniczki będzie wymagało wielu tygodni pracy, setek godzin obserwacji i opracowania metody, której wcześniej nigdy nie musieli stosować.
Ratownicy mieli tylko jeden cel – sprawić, by Valerie do nich wróciła
Kolejne zgłoszenia od mieszkańców sprawiły, że organizacja Kangala Wildlife Rescue rozpoczęła jedną z najbardziej nietypowych akcji ratunkowych w swojej historii. Wolontariusze najpierw musieli upewnić się, że zwierzę widywane na wyspie rzeczywiście jest Valerie. W tym celu rozstawiono fotopułapki oraz kamery monitorujące miejsca, w których jamniczka pojawiała się najczęściej. Nagrania rozwiały wszelkie wątpliwości – po ponad roku od zaginięcia suczka nadal żyła.
Szybko okazało się jednak, że odnalezienie Valerie nie oznacza końca problemów. Przez kilkanaście miesięcy spędzonych w buszu pies całkowicie zmienił swoje zachowanie. Zwierzę, które wcześniej bez wahania podbiegało do ludzi, stało się niezwykle ostrożne. Na widok człowieka natychmiast uciekało w gęste zarośla, nie pozwalając nikomu podejść nawet na kilka metrów. Ratownicy zrozumieli, że każda próba pościgu tylko zwiększy jej strach i może sprawić, że zniknie na kolejne tygodnie.
Rozpoczęły się wielotygodniowe obserwacje. Wolontariusze analizowali nagrania z kamer, sprawdzali godziny, o których Valerie pojawiała się w poszczególnych miejscach, oraz próbowali ustalić trasę jej codziennych wędrówek. Łącznie poświęcili na akcję ponad tysiąc godzin, przejechali setki kilometrów po wyspie i regularnie uzupełniali karmę oraz wodę w punktach, które odwiedzała jamniczka. Z każdym tygodniem lepiej poznawali jej zachowanie, ale wiedzieli też, że będą mieli najwyżej jedną szansę na bezpieczne zakończenie akcji.
Po wielu nieudanych próbach ratownicy całkowicie zmienili strategię. Zamiast próbować złapać Valerie siłą, postanowili stworzyć miejsce, które będzie kojarzyło jej się z domem i bezpieczeństwem. W miejscu, gdzie pojawiała się najczęściej, ustawiono dużą zagrodę z zdalnie sterowaną bramą. W środku znalazły się miękkie legowisko, ulubione zabawki, świeża woda, jedzenie oraz ubrania Georgia i Josha przesiąknięte zapachem właścicieli.
Przez kolejne dni Valerie podchodziła do zagrody z dużą ostrożnością. Początkowo zabierała jedynie pozostawione jedzenie i natychmiast wracała do buszu. Z czasem zaczęła zostawać w środku coraz dłużej. Ratownicy obserwowali każdy jej ruch wyłącznie za pomocą kamer, ograniczając swoją obecność do minimum. Wiedzieli, że zdobycie zaufania psa jest znacznie ważniejsze niż szybka próba schwytania go.
Wszystko wskazywało na to, że plan zaczyna przynosić efekty. Valerie coraz częściej wracała do przygotowanego dla niej miejsca, a wolontariusze byli przekonani, że decydujący moment jest coraz bliżej. Pozostawało tylko jedno pytanie – czy po 529 dniach spędzonych na wolności uda się zamknąć bramę we właściwej chwili i odzyskać psa, którego niemal cały świat zdążył już uznać za straconego.
Akcja dobiegła końca
Przełom nastąpił 25 kwietnia 2025 roku. Po tygodniach cierpliwych obserwacji, Valerie ponownie weszła do przygotowanej zagrody. Tym razem ratownicy byli gotowi. Gdy suczka znalazła się w środku i spokojnie zajęła jedzeniem, zdalnie uruchomiono mechanizm zamykający bramę. Po 529 dniach spędzonych samotnie w australijskiej dziczy miniaturowa jamniczka była wreszcie bezpieczna.
Jeszcze tego samego dnia zwierzę zostało przewiezione do ośrodka Kangala Wildlife Rescue, gdzie przeszło pierwsze badania weterynaryjne. Mimo tak długiego pobytu na wolności Valerie była w zaskakująco dobrej kondycji. Była wychudzona i odwodniona, jednak nie stwierdzono u niej poważnych obrażeń ani chorób, które mogłyby zagrażać jej życiu. Ratownicy przyznawali później, że tak dobry stan zdrowia niewielkiego psa po szesnastu miesiącach spędzonych w buszu był dla nich ogromnym zaskoczeniem.
Informacja o odnalezieniu Valerie błyskawicznie obiegła Australię, a następnie media na całym świecie. Historia jamniczki, którą przez wiele miesięcy uznawano za martwą, stała się symbolem niezwykłej wytrwałości zwierzęcia oraz cierpliwości ludzi, którzy nie zrezygnowali z poszukiwań. Organizacja Kangala Wildlife Rescue podkreślała, że sukces był możliwy dzięki współpracy mieszkańców wyspy, wolontariuszy oraz właścicieli, którzy przez cały czas przekazywali informacje mogące pomóc w odnalezieniu psa.
Powrót do domu wymagał czasu
Po zakończeniu akcji Valerie nie trafiła od razu do właścicieli. Ratownicy uznali, że po ponad siedemnastu miesiącach życia na wolności, potrzebuje czasu, aby ponownie przyzwyczaić się do kontaktu z ludźmi i domowego otoczenia. Przez pierwsze dni ograniczano liczbę bodźców, stopniowo odbudowując u niej poczucie bezpieczeństwa. Georgia Gardner i Josh Fishlock pozostawali w stałym kontakcie z opiekunami suczki, oczekując na moment, w którym będzie mogła bezpiecznie wrócić do domu.
Sama historia Valerie stała się przedmiotem zainteresowania ekspertów zajmujących się zachowaniem zwierząt. Wielu z nich zwracało uwagę, że miniaturowy jamnik nie był rasą kojarzoną z przetrwaniem w tak wymagającym środowisku. Przeżycie ponad 529 dni na wyspie pełnej jadowitych węży, drapieżnych ptaków i innych zagrożeń uznano za przypadek wyjątkowy. Specjaliści przypuszczali, że Valerie nauczyła się unikać niebezpieczeństw, korzystać z naturalnych źródeł wody oraz zdobywać pożywienie w warunkach, do których wcześniej nie była przygotowana.
Historia zakończyła się szczęśliwie, choć przez wiele miesięcy nic na to nie wskazywało. To, co miało być krótkim wakacyjnym wyjazdem rozpoczętym 10 listopada 2023 roku, przerodziło się w jedną z najbardziej niezwykłych historii zaginięcia i odnalezienia psa, jakie opisano w ostatnich latach. Valerie wróciła do swoich właścicieli po 529 dniach, a jej losy do dziś pozostają dowodem na to, jak wiele potrafią przetrwać zwierzęta i jak ogromne znaczenie ma determinacja ludzi, którzy mimo upływu czasu nie przestają ich szukać.
Źródła:
https://www.smh.com.au/national/nsw/a-sausage-dog-went-missing-in-the-aussie-wilderness-529-days-later-she-s-been-found-20250426-p5lueb.html
https://weekendargus.co.za/news/2025-04-02-the-incredible-journey-of-valerie-a-dachshund-lost-for-16-months/
https://www.npr.org/2025/05/30/nx-s1-5403639/valerie-mini-dachshund-australia-found
https://www.nine.com.au/australia-news/sa/missing-sausage-dog-valerie-found-after-529-days-20250426-p5zd5m.html
https://www.thetimes.com/life-style/pets/article/after-529-days-in-the-wild-valerie-the-dog-is-home-for-christmas-gfjh6720s
https://www.express.co.uk/news/world/2047292/lost-dog-found-owner-clothes
https://www.theguardian.com/australia-news/2025/mar/26/miniature-dachshund-valerie-lost-kangaroo-island-south-australia-found-alive
https://www.theaustralian.com.au/subscribe/news/1/?sourceCode=TAWEB_MRE170_a_GGL&dest=https%3A%2F%2Fwww.theaustralian.com.au%2Fnation%2Frunaway-sausage-dog-valerie-snagged-after-529-days-on-kangaroo-island%2Fnews-story%2F8248e63fe3cec742142e7dee2fd58aaa&memtype=anonymous&mode=premium&BT=Newspass


