Reklama:

Joanna Nalewajko, rolniczka spod Bełżyc. Wdowa, matka trójki dzieci. Mąż zmarł nagle 6 lat temu, porażony prądem, podczas prac w gospodarstwie. Świat stanął na głowie, nie wiadomo było jak żyć dalej, jak sobie poradzić. Została z teściami na gospodarstwie, żyła jak w marazmie.
- Pamiętam, że kiedyś wyszłam przed oborę, miałam chwilę czasu – mówi. - Pomyślałam, że sobie pobiegam. I tak się zaczęło, w roboczym ubraniu, w kaloszach.

 

bełżyce biegają

Siedzą od lewej: Joanna Nalewajko, Aneta Sola, Asia Kalicka, 

 

Codziennie robiła po 2 kilometry bo i chciała zadbać o lepszą sylwetkę. Potem postanowiła, że wystartuje w lubelskim biegu na 10 kilometrów. Pierwszy strój do biegania kupiła w ciuchlandzie, bo dla niej bieganie nie ma nic wspólnego ze szpanerstwem.

- Przed biegiem byłam u lekarza, bo drgała mi powieka, odradzał start w takiej imprezie – wspomina. - Ale ja lubię wyzwania. Pobiegłam, dałam radę, choć mało nie umarłam.

Teściowa na te biegi przychylnie nie patrzyła. Pytała, po co ona tak lata. Ale Joanna z uporem biegała. Wstawała przed porannym dojeniem, które było o 5.30. Dzieci jeszcze spały, ona trenowała.



Żeby było nas więcej



Po pierwszym biegu sprawdziła, kto jeszcze z Bełżyc lub okolic startował w Lublinie. Znalazła Piotrka – męża Asi Kalickiej. Zaczęli trochę razem biegać, powstała strona na Facebooku – Bełżyce i okolice biegają. Pomaga ja prowadzić Franek Basak, radny gminny, który choć sam nie biega, wspiera biegających. Zawsze chętny do pomocy, wozi zawodników, organizuje na miejscu ogniska, spotkania integracyjne. Do grupy zaczęli przybywać nowi ludzie, którym biegi też przypadły go gustu.

- Nigdy wcześniej nie biegałam – mówi Aneta Sola, lekarz weterynarii, też żona i matka dwójki dzieci. - Pierwszy raz wybrałam się na bieg zimą, w normalnych butach i kurtce. Strasznie się spociłam, trochę szłam, trochę biegłam. Ale spodobało mi się i codziennie zwiększałam dystans.

Aneta, która kiedyś sama bała się pójść do lasu, zna dziś wszystkie okoliczne szlaki. Uwielbia przyrodę i biegi w terenie. Najchętniej startuje w takich warunkach. Biegała w Bieszczadach, w tym roku ma zamiar brać udział na Roztoczu w biegu na orientację.

Asia Kalicka, kucharz z zawodu, matka 3 dzieci, też zaczęła biegać całkiem niedawno.

- Skoro inni mogą, to czemu ja nie? - mówi. - Joanna ma 3 dzieci, jest sama i biega. Była dla mnie wzorem. Postanowiłam, że ja też zacznę.

Pierwszy bieg w traperach i mężowskiej bluzie dał jej dobrze w kość. Ale nie odpuszczała, trenowała, ile mogła. Dziś nie tylko ona bierze udział w rożnych zawodach, do niej i do męża dołączył najstarszy syn Filip.



Jest nas spora grupa



Franek Basak podkreśla, że już się zebrała całkiem spora grupa. Czasami trenują razem, organizują wspólne biegi i imprezy.

 

bełżyce biegają

Roztocze - przed startem. Bełżyce i okolice biegają, Biegający Świdnik i przedstawiciel grupy "Odrzuceni - radźta sobie sami", - po prawej z tyłu Franek Basak, w środku Aneta i Joanna.

 


- Fajne jest to, że sport ludzi jednoczy – mówi. - Ci co biegają są też wzorem dla innych. Pokazują, że nie ważne gdzie mieszkasz, na wsi czy w wielkim mieście. Jeśli chcesz, możesz mieć pasję.

Joanna krów już nie ma, wyprowadziła się od teściów. Zamieszkała w Bełżycach, trenuje codziennie. Aneta biega kiedy tylko może. Czasami robi przerwy, ale czasami aż dwa razy dziennie.



Bieganie jest dobre na wszystko

 

bełżyce biegają

Bełżyce i okolice biegają

 

- Przy trójce małych dzieci i pracy na etat nie ma czasu na nudę – mówi Asia. - Ale człowiekowi czasami głowa już pęka. Kiedy wkładam buty i biegnę przed siebie to jest to czas wyłącznie dla mnie. Wyrzucam z siebie nerwy, wszystkie frustracje,zapominam o problemach, po prostu biegnę.

Joanna nie ukrywa, że bieganie pozwala jej zapomnieć o tragedii, która ją spotkała, o tym, że została sama z trójką małych dzieci.

- I uwielbiam wyzwania, kocham ultra maratony, mam taki charakter, że stawiam sobie coraz wyżej poprzeczkę – dodaje. - Każda z nas miała w życiu nie lekko, każda z nas bieganiem leczy po trosze swoje traumy.

Aneta straciła dwójkę dzieci, bliźnięta zmarły niedługo po porodzie. Potem było poronienie. Wspomnienia są bolesne.

- Mam dwoje zdrowych dzieci, jestem szczęśliwa – mówi. - Ale mimo wszystko wspomnienia czasami wracają. Kiedy biegnę przez las, to mija, daje ukojenie. Bo bieganie jest dobre na wszystko.

Magdalena Gorostiza

Foto Facebook Bełżyce i okolice biegają

Tagi:

kobietaxl,  bieganie,  sport,  maraton, 

Loading...
Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Zostaw komentarz:

Powrót
Wyszukiwarka
Najnowsze
Newsletter
zapisz
Reklama:
Loading...