Podobne artykuły:

Więc to był piątek i na jak zwykle scrollowała Facebooka. Nagle zobaczyła swoje trzy koleżanko w SPA. Wyjechały, nie powiedziały ani słowa. Jacuzzi, kieliszki z szampanem, uśmiechnięte, wyluzowane. Zamarła, jak to? Same, bez niej i nie dały znaku, że szykuje się wyjazd?

 

- Byłam dosłownie załamana, zdruzgotana wręcz. Oczywiście nie lajkowałam, udałam, że nie widzę. I wiesz, co zrobiłam? Ubrałam sukienkę, wymalowałam się, zrobiłam selfie z podpisem „tajemnicza randka”. I wrzuciłam to do siebie. No idiotka, kompletna idiotka – wzdycha Iwona.

 

Oczywiście śledziła przez weekend koleżanki, każda ich fotka to był cios w samo serce. Zmarnowała kolejne dni, bo nie miała na nic ochoty. Ale wrzucała jakieś entuzjastyczne posty, żeby wiedziały, że czuje się świetnie.

 

- Ale jeszcze wtedy do mnie nic nie dotarło. Dopiero za jakiś czas spotkałam przypadkiem w mieście moją starą przyjaciółkę. Poszłyśmy na kawę, oczywiście wyjęłam na stół telefon. Zapytała czy czekam na jakąś ważną rozmowę. Zatkało mnie zupełnie – opowiada Iwona.

 

Zaczęły gadać. Przyjaciółka uświadomiła jej, że ludzie przyklejeni do ekranów wglądają jak zombie. Nie rozmawiają ze sobą, nie widzą swoich towarzyszy. Każdy tylko siedzi wgapiony w swój telefon.

 

- Zapytała, czy nie uważam, że to straszne? Mnie ręka świerzbiła, żeby zajrzeć na Facebooka, ale jakoś wytrwałam, bo było mi głupio. Jednak to, co powiedziała, nie dawało mi spokoju. Szczególnie, kiedy stwierdziła, że to dziwne, iż ludzie twierdzą, że się cudownie bawią, ale mają czas i chęci wstawiać w tym czasie posty. Jak ktoś jest naprawdę szczęśliwy, to ma gdzieś cały świat, tak powiedziała. I otworzyła mi oczy, tak zwyczajnie – mówi Iwona.

 

Nagle dotarło do niej, że i ona jest jak zombie. Dostaje przecież raporty z czasu spędzonego przed ekranem. Średnio cztery godziny dziennie. A ciągle narzeka, że nie ma kiedy wyjść na spacer, zrobić porządków, iść na siłownię. Tymczasem cztery godziny dziennie siedzi i scrolluje życie innych.

 

- Uświadomiłam sobie, że gdyby nie Facebook, nie wiedziałabym o wyjeździe koleżanek. Że gdyby nie Facebook, nie zazdrościłabym egzotycznych wakacji, cudownych dzieci i mężów. A przecież połowa z tego albo i więcej to jedna, wielka ściema. Jak i z moja randką – wzdycha Iwona.

 

A ona od kilku lat każdy dzień zaczynała od kawy i telefonu. Sprawdzała ile ma lajków, kto jej post polubił, kto co skomentował. Porównywała lajki z postami koleżanek. Robiła jakieś głupie selfie, kreowała rzeczywistość, żeby wypaść na Facebooku pomyślnie. No jeszcze Tik Tok i Instagram, bo tam też ma konta, choć była na nich trochę mniej aktywna. I powiedziała sobie, że dość. Miała wtedy na Facebooku ponad dwa tysiące znajomych. Osobiście znała może pięćdziesiąt osób. Reszta to byli jacyś kompletnie obcy jej ludzie, których życie oglądała, siedząc bezmyślnie przed ekranem.

 

- Powiedziałam sobie, kobieto, co ty wyprawiasz! Ile godzin ze swojego życia już straciłaś. Ale odwyk wcale nie był prosty, o nie. Trudno tak nagle odkleić się od ekranu – wzdycha Iwona.

 

Ale zaparła się, że musi to zrobić. Najpierw zrobiła czystkę wśród znajomych. Zostawiła czterdzieści osób, takich, które naprawdę zna i potrzebny jest jej czasami z nimi kontakt. Została na kilku grupach, gdzie korzysta z szybkich porad i gdzie czasami sprzedaje swoje ciuchy. Reszta wyleciała w kosmos. Potem zaczęła wydzielać sobie czas. Kwadrans przy porannej kawie. Wieczorem również kwadrans. Zamiast tkwić przed ekranem, wróciła do czytania książek. Zapisała się na basen. Przestała nosić telefon w kieszeni spodni. W domu odkłada go w kuchni na półkę, bierze do ręki, jak tylko zadzwoni.

 

- To były małe kroczki, ale powoli udało mi się wyjść na prostą. Bolało, bolało bardzo. Nagle jednak zaczęłam odkrywać, że mam lepszy humor. Odnowiłam kilka starych znajomości. Zaczęłam chodzić z grupą na nordic walking. Zaczęłam powoli zmieniać swoje życie – mówi Iwona.

 

Dokopała się do kilku artykułów na temat uzależnienia od mediów społecznościowych. Zrozumiała, że sama też cierpiała na FOMO.

 

- To skrót z angielskiego Fear Of Missing Out, czyli strach przed byciem pominiętym. Jest to ciągła obawa przed tym, że wypadnie się z obiegu. Osoby cierpiące na to zaburzenie czują przymus częstego sprawdzania swoich kont na Facebooku, Instagramie czy Twitterze, ponieważ boją się, że coś ważnego ich ominie. Na przykład zaproszenie na imprezę stulecia, zaręczyny koleżanki czy lajk pod swoim postem - tłumaczy Iwona.

 

I dodaje, że ludzie z FOMO sprawdzają portale społecznościowe już w każdym miejscu i o każdej porze. Z telefonem śpią, zabierają go do łazienki. FOMO wpędza w nieustającą frustrację. Bo jeśli nic nie przychodzi, nie ma lajków, to zupełnie jakbyśmy umarli. A jeśli nie daj Boże ktoś sam siedzi w domu, śledząc na zdjęciach jak bawią się inni, to wzmaga poczucie klęski i lęk przed samotnością, bo inni dobrze się bawią bez nas.

 

 

 

- I tak było przecież z tym wyjazdem koleżanek do SPA, właśnie dokładnie tak. Zrozumiałam, że to przecież o mnie, że też tak żyłam. I tak żyją moje znajome. To dlatego u wielu osób bierze się potrzeba natychmiastowego wrzucania zdjęć z imprez do sieci. Niech wszyscy wiedzą, jakie było szaleństwo, gdzie się było, i najważniejsze - że się nie zostało pominiętym. Czytałam i włos mi się jeżył na głowie. Wstydziłam się sama za siebie, że tak uzależniłam się od życia innych, że tak czekałam na te lajki – opowiada Iwona.

 

Dziś jest już od tego wolna. Z przerażeniem jednak patrzy wkoło, widząc milczących ludzi przy kawiarnianych stolikach, zaprzątniętych wyłącznie swoim telefonem. Ona ma jedną zasadę – jeśli z kimkolwiek się spotyka, prosi, by jego telefon był podczas spotkania schowany. Nie chce patrzeć na zombi.

 

- A i jeszcze jedno, na tym wyjeździe to one się pokłóciły. Nie mówiły nic o nim, bo ja miałam w tym czasie pojechać do mamy, tyle, że plany mi się zmieniły i zapomniałam o tym. Dziś to mi się śmiać tylko z tego chce, ale wtedy był prawdziwy dramat, jak zobaczyłam je w tym SPA na Facebooku, boże, jaka ja byłam głupia – wzdycha Iwona po raz kolejny.

 

Magdalena Gorostiza

Tagi:

facebook,  fomo,  życie, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót