Masz zaledwie 28 lat. Jeszcze nie dawno wydawało ci się, że zrealizujesz marzenia. Jesteś polonistą, zdobyłeś tytuł Nauczyciela na Medal w 2018 roku. Piszesz doktorat, jesteś jednym z najzdolniejszych doktorantów. I nagle to wszystko przestało istnieć. Jak do tego doszło?
Moje życie wyglądało, jak bajka - chyba to uśpiło moją czujność, że kiedyś ta bajka może się skończyć - od ukończenia studiów zacząłem pracę w szkole, zostałem przyjęty na doktorat. odnosiłem mniejsze i większe sukcesy.
 
W ukochanej pracy z dziećmi
 
Bartek w ukochanej pracy.
 
 
Wiele publikacji w renomowanych czasopismach. Nagle jednej nocy wybudziło mnie kołatanie serca. Pierwsza wizyta na SORze. Uznano, że jestem przepracowany i powinienem odpocząć. Niestety odpoczynek nie pomógł, a objawy się potęgowały. Bóle głowy, zaburzenia widzenia, percepcji, traciłem pamięć, czułem bóle kości, ogromne zmęczenie, duszności i zlewne poty. Nie wiedziałem co robić... nikt nie umiał mi pomóc, choć pukałem do wielu drzwi.
 
Długo trwało znalezienie przyczyny, wydałeś 100 tysięcy złotych tylko na diagnozę. Nikt nie wiedział, co to może być?
Ponad rok poszukiwań, wizyty od lekarza do lekarza, badania się piętrzyły, a moje oszczędności topniały. Gdyby nie choroba, dziś miałbym własne mieszkanie. Nikt nie wiedział, co to może być, a właściwie każdy uważał, co innego. Leczono mnie na migreny, na serce, na zatoki, na tężyczkę, podejrzewano stwardnienie rozsiane, radzono nawet psychoterapię i leczenie psychotropami. Tego też spróbowałem, bo wierzyłem, że może to prawda.
 
 
Lista twoich chorób jest dość długa, a leczenie kosztowne, jak sobie radzisz? Byłeś w związku, miałeś wielu przyjaciół. Szkoła nie przedłużyła umowy...
Jest długa, to prawda. Po wielu badaniach okazało się, ze choruję na przewlekłą boreliozę, bartonelozę, babeszjozę, mykoplazmoze i jersiniozę, lekarz podejrzewa też cytomegalowirusa, ponieważ wyniki w jego kierunku są graniczne. Leczenie jest kosztowne, bo to wielomiesięczne leczenie antybiotykami w sposób skojarzony (kilka różnych jednocześnie). Do tego wlewy dożylne, zastrzyki z witaminy B12, suplementy, probiotyki, dieta, opłacenie mieszkania. To wszystko generuje obecnie takie koszty, że nie starcza mi już nawet stypendium naukowego. Gdyby nie moje starania we wcześniejszych latach nauki, dziś musiałbym odpuścić leczenie.
 
Diagnoza
 
 
Jak wygląda twój dzień zdominowany przez chorobę?
Nie jest to zbyt urozmaicony czas. Właściwie cały dzień leżę w łóżku. Wstaję, gdy musze iść do toalety. Tę podróż odbywam w asyście ścian... zawroty głowy nie pozwalają ustać zbyt długo. Leżąc staram się słuchać audiobooków, pisać choć kilka linijek doktoratu, o który też się z dnia na dzień bardziej martwię... Z człowieka aktywnego, radosnego, lubiącego ludzi, pomagać innym, stałem się kopią siebie bez siły. Dziś nawet kąpiel jest dla mnie wysiłkiem.
 
I poczułeś się pokonany? Bo poprosiłeś o pomoc? Kiedyś sam organizowałeś akcje dla ludzi w potrzebie. Nagle znalazłeś się po drugiej stronie. Jakie to doświadczenie? 
Tak. Każdego dnia czuję, że coś mnie pokonuje, to bardzo upodlające. Organizowałem zbiórki dla chorych, otwierałem na facebooku ryneczki/ bazarki i koordynowałem całe przedsięwzięcia, mimo że w trakcie zdarzały mi się ataki i pogorszenia. To doświadczenie nauczyło mnie ogromnej pokory, a przede wszystkim dostrzegania wartości w każdej istocie i każdym przedmiocie. Cenić życie zacząłem dopiero, kiedy mogę je stracić. Zbyt wielu nas budzi się tak późno. Stypendium naukowe wystarcza mi obecnie na połowę tego, co muszę opłacić. Gdybym mógł pracować, byłoby zupełnie inaczej. Jeden mały kleszcz zrobił w moim życiu więcej zamieszania, niż ktokolwiek inny.
 
 
Tylko za leki trzeba ciągle płacić...
 
Jakie są rokowania? Kiedy ten koszmar może się skończyć, konsultowałeś się z różnymi lekarzami. Co mówią?
Od 3 lat jestem chory. Przewlekłe choroby odkleszczowe są właściwie nieuleczalne. Możliwe jest uśpienie choroby. Lekarze twierdzą, ze jest to możliwe. Dziś jestem na bardzo silnej terapii. Momentami mam ochotę się poddać. teraz chyba dodatkowo zaczynam walczyć z grzybicą. Jestem przerażony walka o życie, ale o tak wielką wartość warto walczyć!
 
Jak choroba zmieniła twoje życie? Patrzysz na świat teraz inaczej? Pytasz, dlaczego ja? Czego uczy takie doświadczenie?
 Nauczyło mnie empatii, jeszcze większej i bardziej szczerej niż przed chorobą. Każdy dzień traktuje jako ostatni i chcę się nim cieszyć, mimo że boli. Kilkanaście wizyt na SORach, liczne diagnozy (błędne i trafne), lęki, osamotnienie, wszystko to uświadomiło mi, jak kruche jest życie.
Jedyne o czym dziś marzę - a tych marzeń miałem wiele - jest zdrowie. Niby wyświechtany frazes, ale to prawda, że w życiu najważniejsze jest zdrowie.
 
Rozmawiała Magdalena Gorostiza
 
Można pomóc Bartkowi wpłacając na zbiórkę https://pomagam.pl/pomocbartkowi
 

Tagi:

pomoc,  społeczeństwo,  Bartłomiej Borek, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Podobne artykuły:

Powrót