Już za 150 zł można mieć potrzebne zaświadczenie.

 

- Jak najbardziej oryginalne – mówi adwokat kościelny Michał Poczmański, który zainteresował się tematem. - Z mojej korespondencji z kilkoma osobami wynika, że druki, pieczęcie pochodzą z konkretnych parafii, najprawdopodobniej podrabiane są podpisy księży.

 

korespondencja z osobą handlującą zaświadczeniami

 

Konsekwencje prawne wynikające z takich działań są jednak potencjalnie niewielkie.

 

- Odpowiedzialność osób posługująca się takim dokumentem uzależniona jest od znaczenia prawnego tych dokumentów oraz wpływu na prawa osób. W pierwszej kolejności należy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy takie zaświadczenie jest dokumentem w rozumieniu art. 115 § 14 Kodeksu karnego, tj. przedmiotem lub innym zapisanym nośnikiem informacji, z którym jest związane określone prawo, albo który ze względu na zawartą w nim treść stanowi dowód prawa, stosunku prawnego lub okoliczności mającej znaczenie prawne – mówi radca prawny Maciej Szal z Kancelarii Szal i Partnerzy. - Jeśli akt udzielenia sakramentu lub funkcja świadka sakramentu nie mają znaczenia dla praw i obowiązków osób posługujących się takim dokumentem, również zaświadczenie, które pozwala otrzymać sakrament lub pełnić funkcję świadka nie może zostać uznane za dokument w rozumieniu wyżej opisanym. 

 

Mówiąc więc prościej – z punktu widzenia prawa powszechnego, takie zaświadczenia dokumentami zwyczajnie nie są. Służą bowiem jedynie do wypełniania posług w konkretnym kościele, nie podlegają więc państwowej jurysdykcji.

Nie znaczy to, że sfałszowanie zaświadczenia kościelnego lub posłużenie się nim zawsze będzie nieistotne z punktu widzenia prawa karnego. Otwarte pozostaje pytanie, czy w pewnych wypadkach nie dojdzie do oszustwa, ale zależy to od celu działania osoby posługującej się dokumentem. Można jednocześnie, co do zasady, wykluczyć sytuację, w której takie zachowanie uznawane będzie za przestępstwo fałszerstwa lub inne przestępstwo przeciwko wiarygodności dokumentów.  

 

ogłoszenie z internetu

 

- Musimy też zwrócić uwagę na sposób w jaki dochodzi do sfałszowania zaświadczenia kościelnego. Jeśli sprawca, aby uwiarygodnić własne działanie podrobi podpis konkretnej osoby lub wykorzysta podpisany np. przez proboszcza blankiet opatrzony pieczęcią parafii, to takie zachowanie może zostać uznane za kradzież tożsamości lub naruszenie dóbr osobistych konkretnych osób. Jednakże w pierwszym przypadku, który stanowi przestępstwo z art. 190a § 2 Kodeksu karnego znajduje się działanie w celu wyrządzenia pokrzywdzonemu szkody majątkowej lub osobistej. Zazwyczaj fałszerz lub osoba posługująca się zaświadczeniem nie będzie miała na celu wyrządzenia szkody np. proboszczowi – dodaje Maciej Szal. - Z kolei ochrona dóbr osobistych jest zagadnieniem prawa cywilnego, ale nie możemy w rozważaniach zapomnieć o tym aspekcie. Zadośćuczynienie jakie sąd może przyznać osobie, której tożsamością się posłużono celem potwierdzenia wiarygodności zaświadczenia, może być niejednokrotnie bardziej dolegliwe, niż kary dostępne na gruncie prawa karnego. 

 

Aby jednak do takiego procesu doszło, proceder musi zostać ujawniony. Biorąc pod uwagę ilość oferowanych w internecie zaświadczeń, jest to chyba mało prawdopodobne, choć niewykluczone. Posługiwanie się fałszywymi dokumentami ma niewielki wpływ na ważność otrzymanych sakramentów z wyłączeniem małżeństwa.

 

- Przedmiotem handlu jest wiele różnych zaświadczeń. Wszystko zależy od tego o jakim dokumencie rozmawiamy. W przypadku zaświadczenia dla chrzestnego, jeśli zaświadczenie było podrobione, to chrzest będzie ważny. Wszystko dlatego, że nie ma obowiązku posiadania ojca, czy matki chrzestnej. Jest to jedynie zachęta wyrażona w prawie kanonicznym "przyjmujący chrzest powinien mieć jeśli to możliwe, chrzestnego" – tłumaczy Michał Poczmański. - Możemy też mówić o dokumencie, który stwierdza stan wolny danej osoby. Jeżeli ta osoba pozostaje w ważnym małżeństwie sakramentalnym i nie ma orzeczonego stwierdzenia nieważności tego małżeństwa, to niestety, ale całe małżeństwo również nie będzie ważne. Dokument był podrobiony, poświadczał nieprawdę. W przypadku ślubu, małżeństwo również nie będzie ważnie zawarte, jeżeli ktoś nieochrzczony posłuży się fałszywym świadectwem chrztu. Bo nadal chrztu przecież nie będzie miał.

 

Problem więc dotyczy w większym stopniu kwestii etyki i moralności, zarówno tych, co zaświadczenia produkują i sprzedają, jak i tych, którzy je kupują, choć rzecz jasna takie osoby może spotkać kara wymierzona przez kościół.

 

Prawo kanoniczne wskazuje, że można ukarać za trzy rodzaje przestępstwa fałszu:

  •  kto sporządza fałszywy dokument kościelny lub prawdziwy zmienia, niszczy, ukrywa, albo posługuje się fałszywym lub zmienionym

  • kto w sprawie kościelnej posługuje się innym fałszywym lub zmienionym dokumentem

  • kto w publicznym dokumencie kościelnym potwierdza fałsz.

 

- W przypadkach o których mowa mamy raczej do czynienia z sytuacją, gdy ktoś sporządza taki dokument. Kodeks nie precyzuje jaka konkretnie kara może spotkać fałszerza lub osobę która świadomie posługuje się sfałszowanymi dokumentami – mówi Michał Poczmański. - Prawodawca kościelny wskazuje przede wszystkim na karę sprawiedliwą. To biskup będzie decydował jaka kara będzie w danym przypadku sprawiedliwa i nie ma tu żadnych ograniczeń. Z ekskomuniką włącznie.

 

Magdalena Gorostiza

 

Michał Poczmański - prawnik, kanonista, adwokat kościelny specjalizujący się w procesach o stwierdzenie nieważności małżeństwa, https://www.kancelaria-kanoniczna.com

Maciej Szal - radca prawny, partner zarządzający w Kancelarii Szal i Partnerzy: https://lexks.pl/

Tagi:

Michał Poczmański,  zaświadczenia,  kościół,  Maciej Szal, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Podobne artykuły:

Powrót