Mało kto bowiem pamięta, że nad choinką pracowali godzinami spece od dekoracji, „idealna” rodzina to tylko statyści, a kilkudziesięciu sekundowa reklama nagrywana była zapewne kilka długich godzin, by wszystko było perfekcyjne. Spece od marketingu patrzyli fachowym okiem na każdy uśmiech statystów i odpowiednio padające światło...

 

- Tak czy siak, mnie te reklamy wyprowadzają z równowagi – mówi Urszula. - U mnie w domu nigdy nie jest tak czysto, choinka taka piękna, ani dzieci nie są takie grzeczne. Mnie nawet denerwują te inne reklamy z rodzinami. Zawsze jest bardzo czysto, rodzice mają czas na gry i zabawy z dziećmi. Zaraz mam wyrzuty sumienia, że nie gramy w scrabble po kolacji. Ale ja wtedy akurat ładuję zmywarkę i mam dosyć wszystkiego, mam ochotę, żeby się sama zamknąć w łazience.

 

Faktycznie, na świątecznych reklamach nie ma bałaganu, ani plam z barszczu na odświętnych ubrankach. Dzieci są śliczne i pogodne, zadowolone z otrzymanych prezentów. I jak tu nie popaść w kompleksy?

 

- Niestety, od dziecka jesteśmy wychowani w taki sposób, że porównuje się nas z innymi. Marysia dostała lepszy stopień, Krzyś lepiej gra w piłkę… - mówi psycholog Marta Rutkowska. - Dlatego, gdy patrzymy na idealne obrazki w reklamach, nie myślimy o tym, że przecież to fikcja, tylko, że u innych jest ładniej, ich dzieci też ładniejsze. To przykre, że świat tak się potoczył, że nie stosujemy porównań do siebie z przeszłości. Nie obserwujemy naszego wzrostu, tego jak zmieniliśmy się na korzyść i nie myślę tu o wyglądzie, tylko o naszym wnętrzu. Patrzymy na siebie przez pryzmat innych ludzi, stale staramy się do kogoś dorównać. Podobnie przygnębiająco działają media społecznościowe – w myśl zasady „ u sąsiada trawa jest zawsze bardziej zielona”. I to jest powód nieustającej frustracji.

 

To co w świątecznych reklamach może przygnębiać, to również nastrój panujący przy stole, ciepło emanujące nie tylko od choinki. Rodzina jest zadowolona, wszyscy sobie życzliwi, pełno jest w niej miłości do bliskich. W realnym życiu o takie rodziny raczej trudno. Potwierdza to Ewa, trzydziestoparoletnia singielka, która na myśl o wyjeździe do domu na święta już w środku drętwieje.

- Bo znowu będzie pytanie, kiedy wyjdę za mąż i wreszcie urodzę dziecko – mówi. - Mama z babcią zaczną się kłócić o pasztet, czy trzeba było dać więcej cielęciny czy innego mięsa. Tak jest co roku i ja dobrze to znam, powtórka z rozrywki.

 

I niestety, nie jest to odosobniony przypadek. Dla wielu osób świąteczne spotkania są bardzo frustrujące.

 

- Idealne rodziny nie istnieją, w wielu są rożne konflikty – mówi Marta Rutkowska. - Świąteczne spotkania potrafią je wyciągnąć na powierzchnię. To czas niewygodnych, a często wręcz niegrzecznych pytań, rozpamiętywanie rożnych dawnych sporów, spotkania z członkami rodzin, za którymi nie przepadamy. Wiele osób już się denerwuje na samą myśl o tych czekających ich potencjalnie przeżyciach. Nie dla każdego święta to czas idealny. Ja już widzę ten stres u części moich pacjentów.

 

Jak więc się dziwić, że magiczne reklamy mogą nas przygnębiać? Nasza podświadomość rejestruje to, co żyje wyłącznie w „magicznym przekazie”. Dla wielu osób święta nie są jednak magią, a trudnym czasem, który chcą mieć jak najszybciej za sobą.

 

Magdalena Gorostiza

Tagi:

święta,  reklama,  stres, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót