Partner: Logo KobietaXL.pl

Na rejs z delfinami trafiłam przypadkiem. Na jednej z podróżniczych grup facebookowych opublikowałam post, że szukam fajnego, tygodniowego wyjazdu. Ofert było bez liku, wśród nich ta od Marty. Egipt, delfiny, łódka. Egipt kocham, pływanie również, byłam kiedyś na podobnym rejsie na Malediwach, wiedziałam, jak to wygląda. Zdecydowałam się natychmiast. Cóż mogę napisać, to była świetna decyzja.

 

Delfiny pływają stadami.

 

Sataya dom delfinów

Trzeba było dolecieć do Marsa Alam, skąd pojechaliśmy do Hamaty, gdzie przesiedliśmy się na łódkę. Następnego dnia popłynęliśmy do Zatoki Sataya, zwanej Domem Delfinów. Szacuje się, że po nocnych łowach odpoczywa tam od 80 aż do 200 sztuk tych ssaków. To delfiny długoszczękie, które przemierzają wody subtropikalne i tropikalne na całym świecie w ogromnych stadach liczących nawet setki osobników. Są najlepszymi jednymi z najlepszych akrobatów wśród waleni. Podczas skoku delfin potrafi obrócić się wokół własnej osi nawet do siedmiu razy, zanim ponownie zanurzy się w wodzie. Eksperci uważają, że delfiny długoszczękie wykorzystują te zachowania głównie do sygnalizacji akustycznej lub komunikacji, ale aktywność ta może być również sposobem na pozbycie się pasożytów zewnętrznych, takich jak podnawki, czyli ryby przyssawki.


Delfiny długoszczękie są stosunkowo małe w porównaniu z innymi gatunkami delfinów oceanicznych. Są smukłe, z cienkimi, zakrzywionymi płetwami i płetwami grzbietowymi, które zazwyczaj wahają się od lekko zakrzywionych do wyprostowanych i trójkątnych. Osiągają maksymalną wagę do 84 kilogramów. 

Delfiny długoszczękie żerują nocą na gatunkach, takich jak małe ryby, krewetki i kałamarnice. Gatunki, na które polują delfiny długoszczękie, podążają za pionowym i poziomym schematem migracji, pozostając w głębokich wodach oceanu w ciągu dnia, a następnie przemieszczając się w górę toni wodnej (migracja pionowa) i w kierunku brzegu (migracja pozioma) w nocy. Delfiny długoszczękie wykorzystują nocne migracje, które sprowadzają ich ofiary na płytsze głębokości i bliżej brzegu, żerując przez całą noc.

 

Delfiny z Sataya.

 

Wypoczynek w zatoce

Do Sataya delfiny przypływają w ciągu dnia, aby tu po łowach wypocząć. Podczas odpoczynku delfiny długoszczękie poruszają się powoli, tworząc zwartą formację, ale są od siebie oddalone, nie stykając się ze sobą. Wówczas polegają na wzroku, a nie na echolokacji, do skanowania otoczenia. Delfiny odpoczywają zazwyczaj na otwartych obszarach o piaszczystym dnie, gdzie drapieżniki są bardziej widoczne.

Pod koniec okresu odpoczynku delfiny długoszczękie zazwyczaj gwałtownie zwiększają poziom swojej aktywności, w tym prędkość pływania, zachowania w powietrzu, wokalizacje, i wykonują krótsze nurkowania niż podczas odpoczynku.

Delfiny śpią zupełnie inaczej niż my, ludzie, ponieważ muszą ciągle wynurzać się, aby oddychać. Ludzie oddychają odruchowo i kiedy śpimy lub tracimy przytomność, oddychamy automatycznie. Delfiny nie mogą spać w ten sposób; muszą zachować świadomość, nawet podczas snu. Dzieje się tak, ponieważ ich oddech nie jest automatyczny, lecz kontrolowany świadomie. Innymi słowy, delfiny muszą aktywnie decydować, kiedy oddychać, dlatego muszą być stale świadome, aby to robić. Gdyby, podobnie jak my, delfiny zapadły w głęboki, nieświadomy sen, przestałyby oddychać i udusiły się lub utonęły.

 

Marta z delfinami.

 

Aby temu zaradzić, delfiny pozwalają spać tylko jednej połowie mózgu na raz; druga połowa pozostaje czujna, aby delfin mógł oddychać i wypatrywać zagrożeń w otoczeniu. Delfiny zamykają tylko jedno oko podczas snu; lewe oko będzie zamknięte, gdy śpi prawa półkula mózgu i odwrotnie. Ten typ snu znany jest jako sen jednopółkulowy, ponieważ śpi tylko jedna półkula mózgu na raz. Delfiny okresowo zmieniają półkule mózgu, aby móc odpocząć, nie tracąc przytomności. 

Delfiny wydają dwa rodzaje dźwięków: „gwizdy” i „kliknięcia”. Kliknięcia służą do czucia otoczenia za pomocą echolokacji, natomiast gwizdy służą do komunikacji z innymi osobnikami swojego gatunku, a prawdopodobnie również z innymi gatunkami. Uważa się również, że każdy delfin ma unikalny gwizd zwany „gwizdem charakterystycznym”, który służy do identyfikacji osobnika.

Oprócz więc niezwykle dobrego wzroku, który pozwala im widzieć zarówno nad, jak i pod wodą, delfiny wykorzystują zmysł zwany echolokacją do nawigacji i polowania pod wodą.

Oznacza to, że emitują fale dźwiękowe, a następnie wykrywają i interpretują echa odbijające się od innych stworzeń i obiektów w wodzie wokół nich, co pozwala im na zbudowanie obrazu otoczenia. Delfiny polują, wykorzystując swoją wysoce rozwiniętą echolokację, dzięki której mogą znaleźć pożywienie niezależnie od stopnia mętności wody. Co więcej, potrafią jej nawet użyć do identyfikacji ofiary, która może się ukrywać, na przykład pod piaskiem. Delfiny od lat cieszą się zainteresowaniem badaczy, należą bowiem do jednych z najbardziej inteligentnych istot na Ziemi. Oglądanie ich w naturalnym środowisku, kiedy są wolne i robią, co chcą, jest naprawdę bajkową sprawą. 

Rafa w Sataya.

 

Zakochana w delfinach

Marta Drągowska prowadzi pod Poznaniem trzy przedszkola. Egipt pokochała od pierwszego wejrzenia, przyjeżdżała tu na wakacje, kiedy jej dzieci były jeszcze małe. Na Facebooku znana jest jako Marta Blue, bo kocha kolor niebieski. 

- Kiedyś z tego powodu jeden z recepcjonistów w Egipcie nazywał mnie „miss blue” i tak już zostało – śmieje się Marta. 

Pływa, jak ryba, w wodzie czuje się jak w drugim domu. Kiedy kilka lat temu odkryła Dom Delfinów, zapragnęła pokazywać go innym ludziom. Założyła wówczas biuro podróży, bo jak podkreśla, trzeba działać zgodnie z przepisami. Od czterech lat organizuje rejsy z delfinami. Ja byłam na jej dwunastej wyprawie. 

- I to było moje marzenie, zabierać ludzi w to piękne miejsce – tłumaczy Marta. - Pokazywać to piękno ukryte pod wodą. Na te wyprawy przyjeżdżają szczególni ludzie. Bo przecież nie każdy chce spędzać czas wyłącznie na łodzi i w wodzie. Trzeba mieć taką w sobie pasję.

Ona też jest szczególna. Ciepła, opiekuńcza i pełna dobrej energii, którą rozsiewa na łódce. Marta uważa, że pobyt z delfinami zmienia wiele w naszym życiu. Sama wie, że kiedy przyjeżdżała zestresowana, mając na głowie różne problemy, wystarczało kilka dni, żeby stawała się odmieniona.

Marta Drągowska

 

- Ta wolność, której tu doświadczasz, ten luz, słońce i przede wszystkim delfiny, to wszystko sprawia, że nabierasz innej perspektywy – mówi. - Myślę, że nie przesadzę, kiedy powiem, że pobyt tu ma właściwości uzdrawiające. A to, czego tu doświadczyliśmy jedzie potem z nami do domu. Mamy naładowane baterie na klika miesięcy.

I nie da się ukryć, że Marta ma rację. Pierwsza rzecz to kolor wody. Niebieski i jego odcienie to w większości przypadków ulubiony kolor ludzi na całym świecie. Kojarzony jest z takimi cechami jak mądrość, głębia, spokój czy otwartość.

Biolog morski Wallace Nichols uważa, że wszyscy mamy „niebieskie umysły”. Co to oznacza? Że nasze mózgi od pradziejów mają wbudowane w swoją strukturę pozytywną reakcję na wodę. Że dlatego, pobyt nad wodą uspokaja, leczy, daje odpoczynek. Stąd nawet pływanie w sztucznym basenie może być dla nas zbawienne. A co mówić, gdy pławimy się w ciepłym morzu? To stan, który można porównać do medytacji.
Dlaczego tak się dzieje? Na co dzień jesteśmy bombardowani zalewem bodźców i informacji. Nasze mózgi potrzebują odpoczynku. Bycie w wodzie uwalnia na od nadmiaru bodźców. Dźwięki wokół nas zanikają, płynąc z głową pod wodą, jesteśmy praktycznie w ciszy.

Podobnie jest z bodźcami wizualnymi – widząc daleki horyzont na morzu nasze oczy odpoczywają. Nie ma zbyt wielu kolorów, szczegółów. Bycie nad wodą daje „przerwę poznawczą”. Nasz mózg się resetuje, wpadamy w rodzaj specyficznego transu. To wtedy osiągamy stan „niebieskiego umysłu”, który jest tak ważny dla naszej kreatywności. Wyłączając mózg od codziennych zajęć, pozwalamy mu kreować nowe, zupełnie niesamowite pomysły i wizje.

 

To nie jest wyjazd dla każdego

Pobyt na łodzi niesie jednak za sobą określone wymagania i zdecydowanie to nie jest podróż dla każdego. Marta nie zgadza się na małe dzieci ze względów bezpieczeństwa, nastolatki są akceptowane, pod warunkiem, że wiedzą, na co się piszą. Kilkanaście osób spędza tydzień na niewielkiej przestrzeni, internet jest albo go nie ma. Na moim rejsie nie było, bo na łodzi wysiadł router. Ten w telefonie działał z reguły kilkanaście minut i to bladym świtem. Nie ma więc opcji, żeby cały dzień scrollować ekran albo oglądać seriale. Trzeba umieć żyć bez neta. Trzeba też umieć żyć bez alkoholu, bo ten na łódce jest nieakceptowany. Zarówno ze względów bezpieczeństwa jak i z tego powodu, że tu przyjeżdża się przeżywać to, co oferuje Sataya, ale zupełnie na trzeźwo. Marta informuje o tym od razu i nie ukrywa, że zdarza się, że ludzie z tego powodu rezygnują z rejsu.

 

Jedzenie było pyszne.

 

- Dlatego, jak już mówiłam, na łódce zbierają się ludzie szczególni – dodaje Marta. - Tacy, którzy cenią sobie tu i teraz, umieją się dostosować i oderwać od świata zewnętrznego.

Ale jest wiele rzeczy w zamian. Oprócz delfinów są koralowe rafy do eksplorowania. Na delfiny wypływa się trzy razy dziennie, małe pontony zodiaki wywożą grupę w miejsca, gdzie ssaki odpoczywają. Jest bezpiecznie. Z grupą pływają instruktorzy, każdy ciągnie koło ratunkowe. Można zawsze je złapać i chwilę odpocząć. Załoga na zodiakach obserwuje teren. Wystarczy podnieść rękę, by jakiś ponton zaraz jawił się w pobliżu. Nie tylko ten z naszej łódki. Tu wszyscy pomagają sobie wzajemnie.

Nasz instruktor Ahmed.

 

Jest też słodkie lenistwo, pyszne jedzenie obfitujące w warzywa. Są niespieszne rozmowy, dużo żartów i śmiechu. Można spać pod gołym niebem na górnym pokładzie. W zasadzie do kabiny wchodzi się już nocą. Cały dzień jest się na zewnątrz w otoczeniu turkusowej wody, oglądając niesamowite wschody i zachody słońca. 

 

Błękit wody uspokaja.

 

Tylko na wolności

Codzienne obserwowanie delfinów jest trudne do porównania z czymkolwiek. Podpływają pod łódź, robią swoje salta. Pod wodą płyną grupami i czasami ma się wrażenie, że zaraz na nas wpadną. One jednak niewiele sobie robią z ludzkiego towarzystwa, choć morscy biolodzy uważają, że turyści nieco przeszkadzają im w dziennym wypoczynku. Dlatego dedykowany zespół badawczy z Uniwersytetu w Port Saidzie zbadał zachowanie i schematy odpoczynku delfinów i znalazł rozwiązanie. HEPCA (Hurghada Environmental Protection & Conservation Association), organizacja pozarządowa specjalizująca się w ochronie egipskiego Morza Czerwonego oraz egipskie Ministerstwo Środowiska pracowały nad wdrożeniem planu zarządzania dla Sataya. W rezultacie rafa stała się rezerwatem parku morskiego z czterema głównymi strefami. Strefy A1 i A2 to strefy ochrony absolutnej, w których obowiązuje całkowity zakaz wszelkiej działalności, z wyjątkiem autoryzowanych badań naukowych. Strefy B1 i B2 to strefy snorkelingu, ale pływanie łodzią i nurkowanie jest tam zabronione. Tylko wydzielona strefa C to strefa, gdzie dozwolony jest snorkeling, nurkowanie i badania naukowe. Małe łodzie są również dozwolone w strefie C z prędkością nieprzekraczającą 10 węzłów. Strefa D to strefa nurkowania, a strefa F to strefa kotwiczenia łodzi turystycznych. To rozwiązanie pomogło pogodzić chęć odwiedzania Sataya przez ludzi z „ochroną prywatności” żyjących tam delfinów. Ważnie jest też to, że odwiedzający muszą uiścić podatek, który pokrywa koszty zarządzania systemem strefowym oraz nadzoru ze strony strażnika parku, który egzekwuje przepisy i nakłada grzywny na osoby je łamiące. Trzeba też pamiętać, że wszelkie spotkania powinny zawsze odbywać się na warunkach delfinów. Kiedy są zrelaksowane i ciekawe ludzi, te spotkania mogą być naprawdę fascynujące. Szczególnie, że są one wolne.

Wschód słońca w Sataya.

 

 W przeciwieństwie do delfinariów, bo trzymanie tych zwierząt w niewoli jest prawdziwą zbrodnią. Delfiny trudno się rozmnażają w zamknięciu, dlatego do delfinariów są odławiane, część z nich wówczas ginie. Pojedyncze osobniki są oddzielane od stada, od życia, które znały, co powoduje u nich depresję. Delfiny padają ofiarą stresu, chorób skóry spowodowanych nadmiarem chloru i wyczerpania psychicznego, które może prowadzić do samookaleczenia i samobójstwa. Stado, z którego odłowiono delfina, również pogrąża się w żałobie, która może trwać całe życie. Dlatego coraz więcej krajów zakazuje delfinariów. Są wśród nich Meksyk, Kanada, Indie, Kostaryka, Chile, Chorwacja, Słowenia, Cypr, Boliwia, Belgia, Francja, Szwajcaria, Węgry, Wielka Brytania.

Jeśli więc chcecie oglądać delfiny, róbcie to tylko w ich naturalnym środowisku. Sataya jest właśnie takim miejscem. Nie trzeba spędzać tygodnia na łodzi. Z Marsa Alam codziennie organizowane są jednodniowe wycieczki. 

Zdjęcia Marta Dragowska, Magdalena Gorostiza

Źródła

https://www.blog-les-dauphins.com/en/ten-reasons-why-dolphins-shouldnt-be-in-captivity/

https://uk.whales.org/whales-dolphins/how-do-dolphins-sleep/

https://us.whales.org/whales-dolphins/how-do-dolphins-communicate/?gad_source=1&gad_campaignid=23497844638&gbraid=0AAAAADezc_6t0DM2MXFUxalBGHK5cfRel&gclid=CjwKCAjw25fWBhAVEiwAMopNjsCGRkqrMw05s0zr9ub2zTyupy4iE_n0uLIdjc4UnEaxKoToxpWduRoCnSMQAvD_BwE

https://worldcetaceanalliance.org/2018/08/29/management-plan-sataya-reef/

https://www.fisheries.noaa.gov/species/spinner-dolphin

 

 

Tagi:

podróże ,  delfiny , 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót
Newsletter
zapisz