Przed rokiem rekomendowałem czytelnikowi książkę prof. Bogusława Górki pt. „Anty-autolustracja t.w. ‘Student’. Prawda Jezuity i prawda o Jezuicie”, Toruń 2021. To samo wydawnictwo, Adam Marszałek, opublikowało drugą – z trylogii lustracyjnej – książkę Profesora pt. „»Ojcze Święty, nigdy Cię nie zdradziłem«. Autopsja lustracji t.w. ‘Janiszewski’”. Bohaterami obydwu jego książek są eksponowani jezuici: o. Andrzej Koprowski z Warszawy i o. Stefan Filipowicz z Krakowa.

 

Autor, który jest osobą najbardziej kompetentną w kraju w zakresie agenturalizacji jezuitów w PRL, napisał kolejne magistralne dzieło. Ta książka ma formułę odwrotną do ubiegłorocznej. Warto na tę okoliczność przytoczyć fragment z przenikliwej recenzji wydawniczej Piotra Franaszka, wybitnego profesora UJ i członka Kolegium IPN: „W poprzedniej książce Autor ukazał karykaturę popularno-naukowej lustracji oczyszczającej duchownego z Warszawy z zarzutu współpracy z SB, w tej natomiast odsłonił amatorszczyznę naukowej lustracji, na podstawie której jezuitę o. Stefana Filipowicza SI z Krakowa uznano za rzeczywistego tajnego współpracownika SB”.

Najbardziej zdumiewające w tej opowieści jest to, że w obydwu przypadkach: karykaturalnej lustracji i amatorskiej lustracji – niechwalebną rolę odegrali pracownicy IPN. Podczas lustracji o. A. Koprowskiego był to dr Bartłomiej Noszczak z IPN w Warszawie, w przypadku zaś lustracji o. S. Filipowicza byli to: doktor Filip Musiał i prof. Ryszard Terlecki, ówczesny dyrektor Oddziału IPN w Krakowie. Obydwaj są nie tylko prominentnymi przedstawicielami tej instytucji, ale również mistrzami dla młodszego pokolenia. Warto dopowiedzieć, że obydwaj byli wtedy związani z ówczesną jezuicką Wyższą Szkołą „Ignatianum” w Krakowie a więc kolegami po fachu o. Stefana Filipowicza, który uczył w niej studentów języka francuskiego.

 

Ojca Stefana Filipowicza nie tylko dobrze znałem, ale przez wiele lat się z nim przyjaźniłem. Była to szorstka przyjaźń, jako że o. Stefan nie należał do ludzi łatwych w kontaktach, bowiem był człowiekiem szczerym aż do bólu. Po mistrzowsku ten rys jego osobowości wydobył prof. B. Górka: „człowiek o bardzo wrażliwej duszy otoczonej cienką warstwą szorstkiej powierzchowności”. Jedno jest dla mnie pewne: o. Stefan kochał Kościół i zakon jezuitów, papieża Jana Pawła II ponad wszystko i dlatego zawsze mówił szczerze to, co myśli zarówno o samym Kościele, jak i o papieżu czy zakonie. Nie wszystkim to się podobało.

Wspominam o tym, by wyrazić również ludzką wdzięczność Autorowi książki, że przywraca cześć i godność Jezuicie, której pozbawili go nie tylko niezbyt rozgarnięci naukowcy, ale przede wszystkim współbracia zakonni. Ci drudzy nazbyt często nie potrafią cenić tych, którzy zakonowi oddali prawdziwe przysługi a promują miernych, biernych, ale wiernych. Mówiąc krótko: w zakonie popłaca kumoterstwo i karierowiczostwo a nie solidna robota. Przykładem tej drugiej był właśnie o. Stefan Filipowicz.

 

Z okolicznościami pierwszej lustracji, z efektami której o. Stefan Filipowicz nigdy się nie pogodził, zapoznaje czytelnika prof. B. Górka na początku monografii. Autor odsłania w nim wręcz lustracyjną histerię, podsycaną przez media w pamiętnym roku 2006.

Zanim ta gorączka medialnego linczu opanowała kraj, prowincjał krakowskich jezuitów, o. Krzysztof Dyrek, mój kolega z roku studiów, w zaciszu celi zakonnej zdecydował o przeprowadzeniu lustracji jezuitom Prowincji Południowej w okresie Polski Ludowej. I nadzór nad tym zadaniem powierzył specom z krakowskiego IPN. Na pierwszy ogień poszedł o. Stefan Filipowicz. Kluczowy elaborat lustracyjny napisał prof. Ryszard Terlecki.

Jezuici opublikowali wyniki lustracji w czasopiśmie „Horyzonty Wychowania”. Dostępne są po dziś dzień na stronie internetowej periodyku. Znajdują się w nim dwa elaboraty o. Stefana Filipowicza. Prof. B. Górka, pewnie z uwagi na dobry ton, nie dotyka tej intrygującej sprawy, czyli, dlaczego Jezuita stworzył drugi elaborat pt. „Uwagi do tekstu prof. R. Terleckiego”? Poczuwam się do uzupełnienia. O. Stefan Filipowicz przed opublikowaniem tekstu prof. R. Terleckiego miał okazję się z nim zapoznać. Zbulwersowany jego treścią, sporządził te Uwagi, które w ocenie prof. B. Górki „miejscami dorównują – nie przyrównując – »mowie obronnej Sokratesa«”.

 

Po wprowadzeniu czytelnika w atmosferę lustracyjną w 2006 r., Profesor przedkłada obszerny elaborat pt. „Kościół katolicki w czasach gomułkowskich”. Jak sam wyjaśnia: „W tym eseju przybliżę sytuację Kościoła katolickiego w tej epoce tytułem stworzenia tła historycznego dla lepszego zrozumienia ‘esbeckiej’ biografii o. Stefana”. Profesor wykazuje w nim, że nie można napisać dobrej historii Kościoła w Polsce Ludowej bez gruntownej znajomości materiałów SB. Jako że cały okres studiów o. Stefana Filipowicza (1955-1969) pokrywa się z czasami gomułkowskimi, toteż ten kontekstualny esej ułatwia trafne usytuowanie i właściwe oświetlenie później przywołanych epizodów z biografii Jezuity.

Te epizody rekonstruuje Autor w rozdziale 5 i 6, i składają się one na tzw. esbecką biografię Jezuity od momentu wstąpienia do nowicjatu zakonu w 1951 r. aż po perypetie z SB w 1965 r. Szeroko rozwodzi się wokół uprowadzenia w 1959 r. przez SB z ulicy wtedy Stefana Filipowicza jako kleryka teologii w Warszawie. Dużo miejsca poświęca daremnej próbie ukarania już go jako księdza przez SB w Krakowie za zorganizowanie w styczniu 1963 r. jasełek bożonarodzeniowych. Następnie odsłania okoliczności niedopuszczenia o. Stefana do studiów romanistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim, pomimo pozytywnie zdanych egzaminów latem 1963 r. To spowodowało jego przemeldowanie do Poznania i rozpoczęcie w tym samym roku studiów romanistyki na tamtejszym Uniwersytecie (UAM).

Dopełnieniem tego etapu biografii są dwa podrozdziały odzwierciedlające stan esbeckiej posuchy „po zagadnieniu jezuitów” w latach 60. w Krakowie i Poznaniu. Ta posucha w Poznaniu spowodowała sfingowanie werbunku o. Stefana w 1965 r. Zanim czytelnik przystąpi do lektury następnych, kluczowych partii książki, proponuję poddać lekturze Aneks I, w którym Autor szkicuje sylwetki esbeków zamieszanych w proces nominalnego werbunku Jezuity – na podstawie ich akt osobowych.

 

Od rozdz. 6. Prof. B. Górka serwuje nam „danie główne”. I na wzór niemieckiego rzemiosła opunktował w nim kolejne wątki, aż do zamknięcia sprawy t.w. „Janiszewski” (rozdz. 9.2.). Już same tytuły czy podtytuły rozdz. 6 są wielce wymowne: „Upozorowanie werbunku przez SB w 1965 r.; Markowanie sytuacji werbunkowej, Profilowanie dokumentacji resortowej, Podzwonne do upozorowanego werbunku”. Powyższe tezy okłada Autor obficie materiałami operacyjnymi, które konfrontuje ze źródłami jezuickimi i innymi (np. dotarł do obydwu teczek o. Stefana – studenta UAM i UJ).

W rozdziale siódmym przedstawiona została taktyka uników o. Stefana (1966-1967) a w ósmym nieudana próba przekazania go przez esbeków z Poznania na formalny kontakt esbeków Krakowa, dokąd Jezuita umknął, by kontynuować studia z filologii francuskiej na Alma Mater. W efekcie kpt. Józef Chojnacki nie przejął formalnie Jezuity na kontakt SB w Krakowie a przy tym asekurując się, zapisał w notatce z 1968 r.: »„Janiszewski” jako jednostka operacyjna – t.w. to dopiero początek – może kandydat, co do którego należałoby po jakimś czasie zdecydować co z nim będzie«. Znamiennym jest, że ten jeden z kluczowych esbeckich argumentów z teczki pracy t.w., działających na korzyść wiarygodności zapewnień o. Stefana, został bezceremonialnie „przeoczony” przez prof. R. Terleckiego w jego opracowaniu w 2006 r. Jak to się ma do etosu rzetelności i uczciwości naukowej?

Następnie prof. B. Górka śledzi dalsze losy o. Stefana. Odsłania, że z jednej strony wyrażona przez niego niechęć do kontaktów z funkcjonariuszem SB w Krakowie a z drugiej strony tymczasowa emigracja na Zachód – doprowadziła do zamknięcia sprawy t.w. „Janiszewski” i przekazania jej na początku 1970 r. do archiwum operacyjnego w Krakowie.

Jednak SB nie zapomniała o nim, zwłaszcza że pracował na newralgicznym odcinku kościelnym, w Radiu Watykańskim, gdzie od 1973 r. był kierownikiem sekcji polskiej. W rozdziale 10 Profesor rekonstruuje intrygę, którą wobec niego uknuła SB w Watykanie w 1979 r., w następstwie której musiał opuścić Radio, Rzym i Italię. Ta intryga, według Profesora, jest pośrednim dowodem na to, że o. Stefan nie był t.w., i że ta zemściła się na nim po latach za brak jego zgody na współpracę.

 

Dopełnieniem publikacji jest bardzo pouczający przyczynek o konieczności stosowania wglądu hermeneutycznego przy analizowaniu materiałów operacyjnych SB/UB. Profesor ujawnia w tym studium rąbek swojej kuchni naukowej. Brak tego hermeneutycznego uposażenia, jest według mnie, główną przyczyną błędnej oceny materiałów operacyjnych, która następnie dezinformuje opinię publiczną i odpowiada za pomawianie niewinnych ludzi.

Ostatnim akordem monografii jest podrozdział pt. „Łapanka jako werbunek atrybutem bezpieki w PRL”. W telegraficznym skrócie Autor ukazał w nim łapankę jako motyw główny werbunków. W zakończeniu wręcz modelowo zbiera Profesor główne zagadnienia monografii, które jednocześnie służą mu za argumenty na rzecz definitywnego oczyszczenia o. Stefana Filipowicza z oskarżenia o współpracę z SB w 2006 r.

Do książki dołączono aneks źródłowy, który recenzent, prof. Piotr Franaszek z UJ, tak rekomenduje: „W aneksie źródłowym zamieszczono obydwie teczki t.w. „Janiszewski”; teczkę personalną i teczkę pracy. Dzięki temu czytelnik ma sam okazję zweryfikować jakość i poziom dociekań Autora”.

Prof. Bogusław Górka w tempie ekspresowym wykonał przeogromną pracę, godną podziwu i naśladowania. Przyczyny swojej determinacji odsłania we wstępie. Będąc zaintrygowany mową obronną o. Stefana, doznał błogosławionego wstrząsu podczas jej lektury. Wtedy zatelefonował do Jezuity. „Po przedstawieniu się oznajmiłem mu, że napiszę naukową rozprawę oczyszczającą go z zarzutu współpracy z SB. W słuchawce nastąpiło przeciągłe milczenie, po czym o. Stefan niezwykle udręczonym tonem wyszeptał jedno zdanie: ‘kto cię przysyła dobry aniele?’ Wspomnienie tej rozmowy mobilizowało mnie na każdym etapie pracy nad tym studium”.

 

Piszę o książce nie tylko solidnie udokumentowanej, ale również wykazującej nadzwyczajną umiejętność czytania szczególnych źródeł, jakimi są przepastne zasoby IPN. Jest to praca przełomowa i wzorcowa zwłaszcza dla tych, którzy bez odpowiedniego warsztatu i bez krytycznego podejścia traktują dokumenty wyprodukowane przez tajne służby niemal jako słowo objawione. Nie ustrzegł się tych szkolnych błędów przede wszystkim prof. R. Terlecki, któremu Autor w eleganckiej formie wytknął: „tytuł opracowania prof. R. Terleckiego: ‘Jezuita w dokumentach bezpieki’ nie jest adekwatny do treści w nim zawartej. Profesor omówił jedynie zawartość obydwu teczek t.w. „Janiszewski” bez sięgania do innych dokumentów IPN, np. ewidencyjnych, notatek rozsianych po różnych sprawach rozpracowania jezuitów, notatek nt. o. Stefana znajdujących się w teczkach innych t.w., korespondencji wewnętrznej pionu wyznaniowego SB, jego okresowych planów i sprawozdań, meldunków, protokołów z narad i odpraw jego funkcjonariuszy, normatywów i odpowiednich skryptów resortowych, etc.”

Moje uwagi chciałbym zakończyć refleksją natury ogólnej. Przedłożony przykład krzywdy wyrządzonej jednemu z najwybitniejszych jezuitów okresu powojennego – przez „obrońców prawdy”, dla których wyrocznią były, jak to słusznie prymas określił Józef Glemp: „‘świstki’ wyprodukowane przez tajne służby”, powinien być wielkim ostrzeżeniem dla wszystkich, którzy w oparciu o nie kreślą najnowszą historię Polski. Trzeba głośno zawołać: panowie wolniej z tymi papierowymi osądami, bo może się okazać, że obrócą się przeciwko wam! A tak się stało w przypadku niefortunnej lustracji śp. o. Stefana Filipowicza, któremu ubliżające teksty lustracyjne boleśnie zatruły ostatnie lata życia w zakonie. Dobrze się stało, że prof. Bogusław Górka podjął się szlachetnego dzieła spóźnionej, ale jakże potrzebnej nam wszystkim rehabilitacji.

Profesor Bogusław Górka zgodził się udzielić mi wywiadu. Poruszę w nim pewne kwestie, które wywołuje lektura tego monumentalnego dzieła.

 

 

Stanisław Obirek

 

Postscriptum: W przesłanie książki bardzo dobrze wczuł się projektant okładki i z artyzmem oddał jej formułę. Pan Krzysztof Galus skorzystał z arcycennego dla jezuitów Chrystogramu, który po mistrzowsku zaadoptował.

 

 

Bogusław Górka, »Ojcze Święty, nigdy Cię nie zdradziłem«. Autopsja lustracji t.w. „Janiszewski”, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2022.

 

 

Tagi:

Bogusław Górka,  lustracja,  historia,  książka, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót