Partner: Logo KobietaXL.pl

- Czuję się zawiedziona, rozczarowana Pawła postawą – mówi Weronika. - Bo Wigilia miała być dniem, w którym poznam go z całą moją rodziną.

 

Zakochała się w nim praktycznie od pierwszego wejrzenia. Ona ma 29 lat, jest singielką i marzy o własnym domu i własnych dzieciach. Wie, że jej zegar biologiczny tyka, nie ma już za wiele czasu na szukanie partnera. Wpadli na siebie w centrum handlowym i Paweł niechcący wytrącił jej telefon z ręki. Pękła szybka, zaoferował się pokryć koszty naprawy, bo to była jego wina. I tak się zaczęło.

 

- Jest siedem lat straszy, wyważony, odpowiedzialny – mówi Weronika. - To mi się w nim spodobało najbardziej.

 

Spotykają się od maja. Paweł nie ukrywał, że jest rozwiedziony. Ma dwoje dzieci, 13 – letnią córkę i 10 – letniego syna. Ona nie przywiązywała za wiele wagi do tej informacji. Nie przeszkadzało jej, że spotykał się dziećmi w weekendy, czasami zabierał je ze szkoły.

 

- Poznałam jego dzieci, nie są dla mnie zbyt miłe, ale starałam się je zrozumieć – mówi Weronika. - Pewnie eks Pawła też nastawia je na mnie. Jednak te dzieci nie wkraczały za bardzo do mojego życia i myślałam, że tak będzie zawsze.

 

Na razie mieszkają oddzielnie, ona w swojej kawalerce, która dostała od rodziców, Paweł w wynajętym po rozwodzie mieszkaniu. Żyją sobie na dwa domy, choć plany mają takie, by może wkrótce zamieszkać razem, bo jest im ze sobą dobrze. Weronika bardzo się z tego cieszyła, dziś ma jednak wątpliwości. Bo jeśli Paweł będzie stawiał sprawę z dziećmi na ostrzu noża, jak teraz, to ona nie widzi przyszłości ich związku. Jest bardzo zawiedziona, bo w Wigilię miała Pawła przedstawić całej rodzinie.

 

- On o tym wiedział doskonale, moich rodziców już poznał. Ale będzie brat, który mieszka daleko, będą moi chrzestni, u nas w święta jest zawsze dużo ludzi – mówi Weronika.

 

Wyobrażała sobie ten wieczór już dawno. Pochwali się Pawłem ona, wieczna singielka, którą ciągle przy stole pytano o dzieci i męża. Paweł jest super facetem, w dodatku przystojnym, Weronika liczyła, że zrobi wrażenie. A teraz? Teraz odechciało jej się wszystkiego.

 

- Tydzień temu Paweł zakomunikował, że Wigilię chce spędzać ze swoimi dziećmi, tak ustalił ze swoją byłą żoną – mówi Weronika. - Więc albo zabierzemy te dzieci do moich rodziców, albo on sam spędzi z nimi Wigilię w domu.

 

Jak to usłyszała, aż się w środku zatrzęsła. Prosiła go, żeby pojechał do dzieci na Wigilię wcześniej, a potem pojadą do jej rodziców. Ale Paweł się zaparł. Stwierdził, że musi go akceptować w całości, razem z jego dziećmi, bo przecież o nich wiedziała, niczego nie ukrywał.

 

- Tyle tylko, że ja nie wyobrażam sobie jego dzieci u rodziców w domu. Widzę już te miny ciotek, komentarze, dyskusje – mówi Weronika. - Może gdybyśmy byli już małżeństwem, albo kilka lat w tym związku, wszyscy by go poznali, byłoby inaczej. Z resztą moja mama też uważa, że to głupi pomysł. Nikt tych dzieci nie zna, nie wiadomo, jak zareagują, dla nich to też chyba żadna przyjemność, spędzać święta wśród nieznajomych.

 

Poza tym Paweł wiedział, że to pierwsza taka oficjalna wizyta. Wiedział, jak cieszyła się na ten moment. Dla Weroniki przyprowadzanie partnera z dziećmi na pierwsze wspólne święta to jakaś wizerunkowa porażka. I kompletny brak wyczucia ze strony Pawła.

 

- Ale on nie widzi żadnego problemu. Powiedział, że moją rodzinę może poznać kiedy indziej, skoro nie chcemy go zaprosić z dziećmi – mówi Weronika. - A to nie tak, że nie chcemy. Ja uważam, że to nie jest właściwy moment i tyle.

 

Teraz nie wie, co ma zrobić. Ona na święta chce iść do rodziców. Paweł zaparł się na tę Wigilię z dziećmi, jakby nie mógł się na inny dzień z nimi umówić. Weronika wie, że nawet gdyby teraz zmienił plany, to i tak zostanie w niej głęboka uraza. Że w ogóle miał taki pomysł. Jej matka ma podobne zdanie, uważa, że Paweł zwyczajnie przegiął, skoro był na Wigilię z Weroniką dogadany.

 

- I we mnie coś pękło, i te święta już nie będą takie piękne, jak sobie wyobrażałam – mówi Weronika. - I nie wiem, co z nami dalej będzie, bo jakoś nie widzę wspólnej przyszłości, jeśli on ma tak zamiar sprawę z dziećmi zawsze stawiać. Rozumiem, że je kocha, ale jeśli są one dla niego najważniejsze, to powinien się nie rozwodzić, ani nie szukać nowej partnerki.

 

Magdalena Gorostiza

 

Imiona i niektóre szczegóły zostały zmienione

Tagi:

święta,  życie, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót