Partner: Logo KobietaXL.pl

Oto dalszy ciąg jej listu:

 

Moi znajomi wybierają się do restauracji, chętnie bym tam z nimi poszła. Problem w tym, że nie mam pary, a nie będę szukała kogokolwiek tylko na sylwestra. Singielka nie jest mile widziana przy stole, co koleżanka dała mi do zrozumienia. „Bo będzie nam głupio iść i tańczyć, jak zostaniesz sama. Będzie nijak przy składaniu życzeń, kiedy pary je sobie składają. Jakbyś poszła z kimkolwiek, byłoby inaczej, musisz to zrozumieć” – tak mi powiedziała. Wiem, że muszę, bo przerabiam ten temat już od jakiegoś czasu. Przeczytałam artykuł o kobiecie, która żałuje decyzji o rozwodzie, bo została sama. Doskonale ją rozumiem, choć ja rozwodu akurat nie żałuję, 10 lat żyłam z narcyzem, który dbał wyłącznie o siebie, wpędzał mnie w kompleksy i w poczucie winy. Dzieci nie mieliśmy. Uznałam, że po rozwodzie odetchnę, będę w końcu miała jakieś życie. Ale trzydziestokilkuletnia singielka, w dodatku atrakcyjna, nie jest mile widziana w żadnym towarzystwie. Owszem, moje koleżanki – mężatki wspierały mnie po rozwodzie, ale zawsze były to tylko babskie spotkania. Zaczęłam być pomijana we wspólnych imprezach czy wyjazdach. Bo oni bawią się parami, ja zostałam sama. Mam takie poczucie, jakby traktowały mnie jak swoiste zagrożenie, że będę zaraz podrywać ich mężów. Że wolna kobieta tylko czyha na okazję, żeby cudzego męża komuś wykraść.

Nigdy nie miałam żadnych romansów, żonatych facetów omijam szerokim łukiem. Nie twierdze, że nie chciałabym kogoś poznać, ale nie chodzi mi o to, żeby znów wejść w jakiś beznadziejny związek, bo już w takim byłam. Nie oznacza to jednak, że nie mam ochoty na towarzyskie kontakty z facetami. Lubię sobie z nimi pogadać, lubię mężów moich znajomych. Przed rozwodem nie było problemu, śmialiśmy się, żartowaliśmy, zawsze było fajnie. Kiedy zostałam sama, zostałam od wspólnych spotkań odcięta. I nie sądzę, żeby to był pomysł facetów, to decyzja moich koleżanek. Zastanawiam się, czemu to robią? Takie mają niskie poczucie swojej wartości, że wydaje im się, że ich mąż zaraz je zdradzi? Czego się boją?

Wiem, że nie jestem odosobniona. Siłą rzeczy spotykam się teraz najczęściej z innymi singielkami. I wiele z nich ma podobne spostrzeżenia. Że samotna kobieta nie jest mile widziana. Z samotnymi facetami nie ma takiego problemu, są bez problemu wszędzie zapraszani.

 

Przywykłam więc do myśli, że sylwestra spędzę w domu. Nie mam ochoty szukać na siłę towarzystwa. Nie chcę też być piątym kołem u wozu. Ale mam dla mężatek przesłanie – być może i wy kiedyś zostaniecie same. Wtedy wasze koleżanki też skażą was na samotność.

 

Klaudia

 

Historię Eweliny możecie przeczytać tu: https://www.onet.pl/styl-zycia/kobietaxl/namowili-mnie-na-rozwod-teraz-wola-widywac-sie-z-moim-bylym-mezem/dy292el,30bc1058

 

Tagi:

singielka,  rozwód,  sylwester,  życie, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót