Partner: Logo KobietaXL.pl

Dlatego Beata nie może uwierzyć, w to co się stało. Nijak nie potrafi zrozumieć, że najlepsza przyjaciółka tak się zachowała. Z Aliną chodziły razem do przedszkola, siedziały w jednej ławce do matury, dopiero wtedy ich drogi się nieco rozeszły. Ale studiowały na tej samej uczelni, mieszkały w tym samym bloku.

 

- Ona na parterze, ja na trzecim piętrze, nasze rodziny się znają – mówi Beata. I dodaje, że jej matka za Aliną nigdy nie przepadała i uprzedzała córkę, by zbytnio nie ufała swojej przyjaciółce. Beata słuchać jednak nie chciała.

 

Wyszły za mąż mniej więcej w tym samym czasie. Tyle, że Beata jest z Bartkiem do dziś, Alinę mąż zostawił trzy lata po ślubie.

 

- Ja się nią wtedy zajmowałam, pocieszałam. Spędzała z nami wszystkie święta, czasami wakacje. Bartek nie był tym zachwycony, ale dzieciaki ją lubią. I wyszło szydło z worka – opowiada Beata.

 

Rozmawiały ze sobą codziennie, jeśli nie widziały się osobiście, to chociaż przez telefon. Opowiadały sobie o wszystkim, Beata zwierzała się Alinie z rożnych kłopotów, mówiła o swoim małżeństwie.

 

- Żeby była jasność, z Bartkiem układa nam się super i zawsze tak było. Ale są rożne drobiazgi, czasami o coś kłóciliśmy się. Alina o tym wiedziała, bo miałam potrzebę jej się wygadać. Albo poskarżyć. Że Bartek jest bałaganiarz, że wkurzają mnie jego brudne ciuchy na podłodze w łazience. Że nie znoszę, jak zawsze zostawia odkręcona pastę do zębów. Czasami były również jakieś poważniejsze sprawy. Jak kłóciliśmy się o wychowanie dzieci czy o to, czy powinnam wrócić szybko po porodzie do pracy – wzdycha Beata ciężko.

 

Jest przecież kobietą, a kobiety muszą komuś o sobie mówić. Nie chodzi nawet o radę, a potrzebę wyrzucenia z siebie wszystkich rzeczy, które niepokoją czy drażnią. Alina była powierniczką doskonałą. Znały się jak łyse konie, rozumiały się bez słów. Wiedziała o wielu rzeczach, lubiła u nich bywać.

 

- Ja jej ufałam do tego stopnia, że nie raz czy nie dwa zostawała z Bartkiem w ogrodzie przy winku. Ja szłam spać, bo kładę się wcześnie – mówi Beata.

 

Jednak kilka tygodni temu Bartek powiedział Beacie, że musi z nią pogadać. Powiedział jej, że ma dosyć bycia pouczanym przez Alinę, jak powinien się zachowywać, jakim powinien być mężem. Że powinien sprzątać po sobie i nie rozrzucać majtek po łazience. Że lepiej by było, gdyby w niedzielę nie spał do południa, a pomógł żonie obiad ogarnąć.

 

- Zamurowało mnie, zrobiłam się czerwona jak burak. Okazało się, że Alina słowo w słowo powtarzała Bartkowi wszystko, co mówiłam na jego temat. Że jak byli sami to się wymądrzała, opowiadała, jak to porad u niej szukam, jaka jest dla mnie ważna. Zaskoczyła mnie jednak reakcja męża. Nie był wściekły, nie było awantury. Powiedział, że rozumie babskie pogaduszki, ale lepiej będzie, jeśli dam sobie spokój z Aliną, bo jemu takie teksty nie są do niczego potrzebne. I zapewne moje opowieści przekazuje też innym, skoro bez zażenowania jemu je powtarza – opowiada Beata.

 

Kilka dni chodziła jak struta, bo to był cios prosto w serce. Wykręcała się od rozmów z Aliną, ale dłużej tak się nie dało. Postanowiła rozmówić się ze starą przyjaciółką.

 

- Cóż, nie była to miła rozmowa, powiedziałam jej, że bardzo mnie zawiodła. Że miałam do niej zaufanie i wierzyłam, że jeśli jej coś mówię, to wpada jak w studnię. Zerwałam z nią kontakty po tylu latach. Nie byłabym już w stanie normalnie z nią rozmawiać. Odpowiedziała, że powtarzała rożne rzeczy Bartkowi tylko dla „mojego dobra”. A ja teraz uważam, że była zazdrosna o to, że mnie się udało – opowiada Beata.

 

Jej matka nie była zdziwiona i przypomniała córce swoje przestrogi. Sąsiedzi na osiedlu mówili to samo o Alinie od dawna. Że lubi ludzi obgadywać, że nie zostawi na nikim suchej nitki. Że zbiera plotki, by dalej je rozsiewać. Taki ma charakter.

 

- Ktoś powie, że to niewielka sprawa. Dla mnie to jednak podstawowa kwestia. Nie po to rozmawiałam z nią o rożnych rzeczach, czasami intymnych, żeby wracały w jej wersji do mojego męża. Mam to przeświadczenie w sobie, że zdradziła mnie moja najlepsza przyjaciółka. Nie wiem, po co to robiła. Ja jednak upiekłam dwie pieczenie przy jednym ogniu. Przekonałam się z kim miałam do czynienia, utwierdziłam się też w swoim wyborze. Bartek jest fantastycznym facetem – podkreśla Beata.

 

Więcej przyjaciółki od serca szukać nie będzie. Ma kilka koleżanek, ale im mówi wyłącznie dobre rzeczy o swoim mężu.

 

Magdalena Gorostiza

 

Imiona i niektóre szczegóły zostały zmienione

Tagi:

przyjaźń,  życie, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót