Poznałyśmy się ładnych parę lat temu przez Agatę Baraniecką – Kłos, założycielkę Fundacji Stop Przedawnieniu. Nie raz rozmawiałyśmy o problemie molestowania, o tym, jak trudno żyje się z takim piętnem. Rozumiem, że wolisz pozostać anonimowa, nie będę ci nawet żadnych imion wymyślać. Teraz głośno jest o sprawie ułaskawienia przez prezydenta Dudę mężczyzny, który molestował córkę. Ona i matka poprosiły o zniesienie zakazu kontaktów, bo ten człowiek pomaga im finansowo. Rozumiesz to?

Zastanawiałam się nad tym, bo trudno się nie zastanawiać, jak się ma takie doświadczenia jak ja. Szczerze, to nie rozumiem tego, ale może chodzi o jakieś finansowe zadośćuczynienie za to, co było? Ja swojemu ojczymowi nigdy nie wybaczyłam i nie wybaczę tego, co zrobił. Ale ja nie jestem od niego zależna.

 

Ale widujesz się z nim, spędzacie razem święta. To też może być dla kogoś niezrozumiałe…

Wiem, ale u mnie sytuacja jest inna. Moja matka nic nie wie. Nie powiedziałam jej nigdy o tym. Myślę, że chciałam i chcę ją w jakiś sposób chronić, bo choć wcale nie byłam jej najukochańszym dzieckiem, to jest osoba, którą bardzo kocham, skoczyłabym za nią w ogień, oddałabym jej nerkę. Więc za nic nie chciałabym, aby jej małżeństwo rozpadło się przeze mnie.

 

Przez ciebie????

No ja tak to teraz widzę, minęło wiele lat od tamtej sytuacji. Co by dało, gdybym jej teraz powiedziała? I tak nic się nie naprawi, oni mieszkaliby dalej razem, bo nie mieliby gdzie się wyprowadzić, ani jedno, ani drugie. Myślę o nich teraz bardziej niż o sobie, że to chyba niczego by nie zmieniło. A może by siedli razem i wytłumaczyli sobie, że trudno, to historia? Że żyliby dalej, jakby nic się nie stało… Może tego bardziej się boję, że wtedy musiałabym zerwać z matką kontakty, bo on by powiedział, że to moja wina, że sama chciałam…

 

Jaka twoja wina???? Miałaś wtedy jak pamiętam 5 lat, kiedy to się zaczęło.

No to sama widzisz, jak wygląda sposób myślenia ofiary. Nawet jak jest już sama dorosła, sama ma dzieci. Trudno to wytłumaczyć. Ja uważam, że w tym myśleniu nie jestem odosobniona, że więcej ofiar tak rozumuje. I wiesz, ja sądzę, że jak ktoś sam nie ma za sobą takich doświadczeń, nie przeżył tego wszystkiego na własnej skórze, to nie jest w stanie nas zrozumieć.

 

Napisałaś kiedyś dla fundacji Agaty przejmujący tekst o molestowaniu. „ Stało się, już po 15….strach, panika, drżenie rąk. Szybka orientacja czy uda się tym razem uciec…..na podwórko, do koleżanki, do lekcji czy też obowiązków. Może trzeba coś pozmywać? Może uprać? Ugotować? Ale jak ….? Mam dopiero 7 lat. Jak bym chciała wrócić do czasów kiedy byłam mała, żebym nie musiała TEGO robić. Ale kiedy byłam mała??? Byłam kiedyś? Brutalnie wprowadził mnie w świat dorosłych nie pytając o zdanie. Przyszedł…..ech już za późno, moje modlitwy nie zostały wysłuchane. Bóg mnie w ogóle nie słucha, dlaczego mnie tak każe? Czemu się ode mnie odwrócił? Opuścił mnie nawet ON. Nerwowa atmosfera….omijam GO szerokim łukiem, niech na mnie nie patrzy, może zapomni?
Niestety…..wszyscy śpią a ON mnie woła. Proszę aby tego nie robił bo to boli. Płaczę myśląc, że może dziś MI odpuści. Niestety NIE. Dla NIEGO jest ważniejsze zaspokojenie ……Muszę to robić, nie chcę ale muszę. Muszę słuchać JEGO ponagleń i instrukcji. Za szybko też źle…..ale chciała bym aby TO było szybko. Wiem jak długo To trwa. Jest mi ze strachu niedobrze, ale nie mogę przerwać aby zwymiotować. Przełykam więc zatem to, co podchodzi mi do gardła aby tylko GO nie zdenerwować. Czuję jak JEGO skóra wydziela zapach który przyprawia mnie o słabość. Ledwo stoję na nogach. Czuję JEGO śmierdzący oddech i zastanawiam się czy to aby nie dziś wepchnąć mu nóż w brzuch….Robię to nadal…..patrząc w punkt przed sobą i starać się nie myśleć o niczym. Wyłączenie myślenia pomaga. Czuję wielki wstręt do NIEGO i do SIEBIE. Nienawidzę GO za to co muszę robić , chciała bym aby umarł. Żeby zdechł i dał mi spokój. Abym nie musiała GO dotykać, słuchać JEGO jęków i sapania. Żebym nie musiała czuć JEGO oddechu ani dotyku. Bo to ZŁY DOTYK. Poniżone dziecko poruszające się jak we mgle…….smutne z kompleksami, nie umiejące znaleźć się w normalnym środowisku. Zastraszone, zniewolone, skrzywdzone. Zadawałam sobie pytanie milion razy DLACZEGO??? Dlaczego JA?” Ten tekst robi wrażenie. Jak długo to trwało?

Dokładnie nie pamiętam. Gdzieś między 11 a 14 rokiem życia przestał, bo zmieniliśmy mieszkanie i dostałam oddzielny pokój, miałam zasuwkę i zamykałam drzwi. I tak się to urwało. Widzisz, jak rozrzut wiekowy? To wyparcie, typowe, nawet dokładnie nie pamiętam, ile miałam wtedy lat.

 

Uważasz, że matka nie widziała niczego?

Tak przynajmniej chcę uważać. Choć siostra wie, domyśliła się, bo siostrze kilka lat temu chciałam powiedzieć, sądząc, że nie ma o niczym pojęcia. To było w czasie, kiedy dosłownie mi się ulało, przestałam jeździć do matki na święta. Był płacz, pytania, dlaczego? i wtedy była ta rozmowa z siostrą. Jakiś czas temu chciałam nawet matce powiedzieć, może 5 lat temu? Wycofałam się w ostatniej chwili. Strach mnie ogarnął. Co będzie dalej? Co będzie, jak rozbiję ich małżeństwo?

 

I wróciłaś do wigilijnego stołu, znowu spędzacie razem święta. Jak się wtedy czujesz?

Szczerze mówiąc to niekomfortowo. Życzeń sobie nie składamy, takich buzi, buzi. I jest gra pozorów, że niby jest w porządku. Nawet dzwonimy do siebie z życzeniami, z okazji dnia ojca, na urodziny.

 

Nie wolałabyś z nim pogadać o tym?

A co by to dało? Ja mu nie wybaczę, nie chce jego "przepraszam". Chronię matkę, choć czasami się zastanawiam, czy wiedziała, czasami jestem na nią zła. Jemu życzę śmierci, to będzie najpiękniejszy dzień w moim życiu, jak on wreszcie umrze. I wtedy powiem matce o wszystkim. Tak postanowiłam, tak zrobię, nic mnie nie przekona, że może trzeba inaczej.

 

Wiem, że dopiero teraz zaczęłaś terapię. Nie chciałaś wcześniej?

Wydawało mi się, że nie jest mi potrzebna, choć wszyscy znajomi z fundacji mówili, że im szybciej, tym lepiej. Jestem dopiero po dwóch spotkaniach, na razie najboleśniejszych tematów nie poruszamy, choć prowadząca wie o wszystkim. Ale jeszcze nie jestem gotowa.

 

Siedzi w tobie to wszystko?

Siedzi, cały czas. Ja jestem silna i staram się nie myśleć na co dzień o tym. Nie mam też różnych fobii, jak niektórzy znajomi, którzy też byli molestowani. Ale, szczególnie jak pojawia się jakaś głośna sprawa, jak teraz, to wszystko do mnie wraca. I tak pewnie zostanie. Nie zrobiłam z tym porządku, jak miałam 18 lat, bo wtedy nie miałam ani siły ani odwagi, żeby wywrócić życie rodziny do góry nogami. Teraz on i tak żadnej kary nie poniesie. Mówienie matce nie ma sensu, wolę ją chronić. Więc tak naprawdę to muszę się sama ze sobą uporać.

Rozmawiała Magdalena Gorostiza

Tagi:

pedofilia,  przemoc,  molestowanie seksualne, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Podobne artykuły:

Powrót