Partner: Logo KobietaXL.pl

Pusty talerz na stole to tradycja starsza, niż nam się wydaje. Słowianie w czasach pogańskich stawiali go na stole podczas obchodów Szczodrych Godów. Był on przeznaczony dla duchów przodków, bo uważano, że należy o nie zadbać i je nakarmić, aby był urodzaj. Kiedy jednak chrześcijaństwo zdominowało Europę, w 350 roku naszej ery papież Juliusz I zasugerował, że narodziny Jezusa powinny być obchodzone 25 grudnia, a cztery lata później jego następca Liberio oficjalnie ogłosił ten dzień jako święto.

 

Jednak pogańskie zwyczajnie nie zniknęły do końca i tak w naszej tradycji przetrwało i 12 potraw i pusty talerz dla zagubionego wędrowca. Zapytałam więc znajomych, czy faktycznie wpuściliby obcą osobę do domu na Wigilię, jeśli wieczorem usłyszeliby nagle pukanie do drzwi.

 

Weronika Kowalska, rencistka

 

Ja nie odwracam wzroku od ludzi biednych, bezdomnych, brudnych czy potrzebujących. Od lat organizuję rożne akcje charytatywne. Dla mnie sprawa jest prosta – wpuściłabym bez mrugnięcia okiem. Często zapraszam osoby spoza rodziny, które wiem, że są samotne. Tym bardziej przyjęłabym kogoś, kto nie ma się gdzie podziać. Nawet gdyby był zaniedbany czy brudny. W domu jest łazienka, znalazłyby się jakieś zapasowe ciuchy. Nie ma problemu.

 

Iwona Trofimenko, kierowniczka Lubelskiego Cechu Optyków i Cechu Rzemiosł Spożywczych

 

Rozmawiałam o tym wczoraj z koleżanką. Bo talerz jest, tradycja jest żywa, ale czy nie jest pustym gestem? Czy ja bym kogoś wpuściła do domu? Pewnie tak, jak znam siebie i swoją rodzinę, bo lubimy się dzielić wszystkim. Ale pewnie zastanawiałbym się też, czy ta osoba nie jest dla nas jakimś zagrożeniem. Temat trudny i wcale nie taki oczywisty, jak się nam wydaje. Ale tak, ja bym wpuściła.

 

Ewa Knuplerz, notariuszka

 

Ja bym wpuściła, mam psy, nie boję się obcych. Ale święta spędzam zawsze u rodziców. I oni mają zdania podzielone. Ojciec uważa, że nie, bo to rodzinne święta. Mama, że tak, że należałoby przyjąć i ugościć obcą osobę.

 

Elżbieta Janik, przedsiębiorca

 

Często zapraszam osoby spoza rodziny, ale przy obcej osobie miałabym dylemat. Myślę, że dużo zależałoby od tego, kto to jest, ja intuicyjnie wyczuwam zagrożenie. Nie ukrywam, że trochę bym się bała, gdyby to był jakiś groźnie wyglądający mężczyzna. Ale starszą panią bym ugościła, choć oczywiście pozory bywają złudne.

 

Leszek Mikrut, pracownik naukowy

 

Zdecydowanie tak, bez wahania. Tak zostałem wychowany, taka jest nasza kultura i tradycja. Gdyby osoba potrzebowała łazienki, ubrań, też nie byłoby problemu. Oczywiście to byłaby inna Wigilia, nie rozmawialibyśmy o rodzinnych sprawach, ale ugoszczenie kogoś przez kilka godzin nie byłoby dla mnie żadnym problemem.

 

 

Dominik Maiński, historyk sztuki

Tak, wpuściłbym, choć nawet chętniej migranta niż Polaka, bo oni teraz potrzebują więcej ciepła.

 

Krzysztof Mikołajewski, przedsiębiorca

 

Święta zawsze spędzamy w rodzinnym gronie i nie zastanawiałem się nigdy, jak bym się zachował. Ale myślę, że wszystko zależałoby od sytuacji, kto to jest, jak się znalazł pod moim drzwiami. Jednak bardziej jestem na tak, niż na nie. Myślę, że nie odmówiłbym gościny.

 

Tagi:

święta,  wigilia, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót