Pamiętam ten dzień jak dziś, kiedy chcąc się uśmiechnąć poczułam blokadę w lewej części ust. Przerażona pobiegłam do mamy powiedzieć jej, że coś jest nie tak. Nie czekając ani chwili udałyśmy się na wizytę do neurologa dziecięcego. Diagnoza: niedowład nerwu twarzowego. Nie miałam pojęcia, co to za choroba, nie wiedziałam z czym to się wiąże. Pierwsze przypuszczenie neurologa – borelioza? Wyniki badań nie wykazały jednak istnienia tej choroby. Kolejne badanie – rezonans głowy, który także nie wykazał żadnych zmian. Następny przystanek to oddział rehabilitacji dziecięcej w Katowicach. Tam rozpoczęła się moja walka o odzyskanie uśmiechu. Dni, tygodnie spędzone na licznych ćwiczeniach mimicznych, masażach oraz elektrostymulacji twarzy. Pomimo długiej, intensywnej, kilkumiesięcznej rehabilitacji nie widać było żadnej poprawy. Nie mogłam się poddać, szukałam dalej pomocy.

Potem znów inny specjalista, który zlecił ponowny rezonans głowy z kontrastem. Otrzymałam wyniki. Czytając je, nie mogłam uwierzyć. Obustronny guz piramid kości skroniowej o charakterze najprawdopodobniej przyzwojaka. To nie mogło mnie dotyczyć. To przecież jakaś pomyłka. Wielkość i umiejscowienie guza po lewej stronie głowy spowodowała ucisk lewego nerwu twarzowego. Pierwsza wizyta w Centrum Onkologii w Gliwicach i okropna wiadomość, że guzy są nieusuwalne, a ich operacja wiązałaby się z utratą życia. Aktualnie jestem po przyjęciu dwóch radioterapii stereotaktycznych, które miały na celu zatrzymanie progresji guzów. Po odbytej radioterapii potrzebowałam chwili, by nabrać sił na dalsze poszukiwania lekarza, który uratuje mój nerw twarzowy. Od drzwi do drzwi w poszukiwaniu specjalisty. Przeszukałam Internet, zadawałam mnóstwo pytań, wysyłałam wiadomości i nic. Szczęśliwie natrafiłam na profesora Adama Maciejewskiego i umówiłam się na konsultacje. Po odbytej wizycie profesor Adam Maciejewski zaproponował przeprowadzenie rekonstrukcji nerwu twarzowego i naczyń krwionośnych, która to operacja jest dla mnie jedynym ratunkiem, by móc odzyskać ruchliwość i czucie po lewej stronie twarzy. Niestety ta operacja nie jest refundowana przez NFZ, a jej cena jest ogromna – 70 tysięcy złotych!. Nie jestem w stanie sama pokryć jej kosztów, dlatego zwracam się do Was o pomoc. To może być ostatni przystanek na drodze do odzyskania uśmiechu i pokonania uciążliwego porażenia nerwu.

 

Jedyne czego pragnę to być zdrowa i móc się uśmiechać. Mam 22 lata, wspaniałych przyjaciół i kochającą rodzinę. Operacja to nie tylko szansa na uśmiech. To ratunek mojej twarzy.

W szkole raczej byłam dobrze odbierana choć zdarzały się momenty ze byłam wyśmiewana przez to, że mam wykrzywioną buzię.

Moim hobby jest czytanie książek, w miarę moich możliwości siłownia, sportowa jazda na rowerze, oraz kosmetyka.

 

Nikola prosi o pomoc.

 

Profesor Adam Maciejewski który podejmie się u mnie rekonstrukcji nerwu twarzowego i naczyń krwionośnych to wybitny światowej sławy chirurg rekonstrukcyjny i plastyczny. Specjalizuje się w chirurgii onkologicznej. Ma na swoim koncie m.im. przeszczepy twarzy wykonane w Narodowym Instytucie Onkologii w Gliwicach, gdzie jest kierownikiem Kliniki Chirurgii Onkologicznej i Rekonstrukcyjnej. Ta operacja to jedyna szansa dla mnie na normalne życie. Proszę o pomoc, bo sama nie dam rady.

 

Nikola Gembala

 

Link do zbiórki Nikoli https://www.siepomaga.pl/nikola-gembala

 

Tagi:

pomoc,  Nikola Gembala,  guz,  operacja, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót