Tegoroczne Boże Narodzenie będzie inne od świąt, które znaliśmy dotychczas. Ograniczenia związane z pandemią i zdrowy rozsądek powoduje, że wiele rodzinnych spotkań nie dojdzie do skutku. Ale nie dla każdego to powód do zmartwień.

- Ja oddycham z ulgą – mówi Urszula, która zwyczajowo organizowała rodzinną wigilię. - Mam dosyć zapraszania ciotek, których nie znoszę, biegania, podawania do stołu, wysłuchiwania głupich uwag, że barszczyk stracił kolor, bo za długo gotowałam buraki.

Urszula dla siebie i córki zamówiła wigilię w restauracji. Trafiła świetną ofertę – 140 złotych dla dwóch osób, jest i barszczyk i uszka i śledzik i karpik.

- Nie ma znaczenia dla mnie, czy będzie super smakować – podkreśla. - Moje pierwsze święta od lat, kiedy nie muszę się o nic martwić. I może wreszcie wypocznę. Pracuję po 10 godzin dziennie. Nikogo to jednak nigdy nie interesowało i nie było pytań, czy pomóc przy wigilii. Zawsze musiałyśmy dawać radę same z córką.

Teraz się dogadały z córką, że będą w domowych ciuchach, a potem obejrzą sobie ulubione seriale.

Katarzyna też nie może uwierzyć w swoje szczęście, że po raz pierwszy nie pojedzie do znienawidzonej teściowej na drugi koniec Polski. Te wyprawy z mężem i dziećmi zawsze były dla niej utrapieniem. Jej rodzice nie żyją, siłą rzeczy święta były u teściów.

- Zawsze chciałam je spędzić w domu, no ale mąż miał opory – mówi. - W tym roku, przez pandemię, pierwszy raz się zgodził. Teściowie są w podeszłym wieku, nasz przyjazd byłby ryzykiem. Odetchnęłam z ulgą, bo niestety, teściowej serdecznie nie znoszę.

Ile jest w Polsce takich rodzin, które po raz pierwszy odetchną? Tradycja świąteczna jest miła, jeśli ludzie, którzy spędzają czas razem mają na to ochotę. W wielu przypadkach wspólne święta nie wynikają jednak z wcale z potrzeby serca, a bardziej z przymusu. Psychologowie od lat wymieniają święta jako jedno z bardziej stresujących wydarzeń w ciągu roku. Najpierw przygotowania, które męczą głównie kobiety, ciężka praca gospodyń podczas rodzinnych spotkań i stres wynikający z konfrontacji z rodziną. Podczas świąt często dochodzą do głosu tłumione konflikty, a dodatkowym obciążeniem jest fakt, że tak naprawdę wiele osób nie robi tego, na co by miało wówczas ochotę.

- Jeśli święta kojarzą nam się dobrze, i w naszej rodzinie obchodzono je uroczyście, to te tegoroczne mogą być dla nas częściowo smutnym doświadczeniem. W tej sytuacji ważne jest aby, pamiętać o celu izolacji. Przecież chodzi o to, żeby ochronić zdrowie lub życie najbliższych nam osób i jest to wyrzeczenie na poczet spokoju oraz szczęścia przyszłych wspólnych chwil – mówi Dagmara Potęga – Sidorowicz, psychoterapeuta Vertimed+ - Ale jest też druga strona medalu. Spróbujmy wykorzystać obecny czas izolacji jako szansę na zaprojektowanie świąt doskonałych. Nie musimy mieć poczucia winy, że nie chcemy być z rodziną, że opuszczamy bliskich. Nie musimy wybierać pomiędzy lojalnością, a własnymi potrzebami. Zastanówmy się zatem jakie elementy powinny się składać na nasze wymarzone święta i zorganizujmy je w naszej małej rodzinie. Teraz wszystko będzie zależało tylko od nas. Zainwestujmy energię w przygotowanie odpowiednich życzeń, aby rzeczywiście odpowiedziały na potrzeby odbiorców, ugotujmy to, co naprawdę lubimy. Może zawsze chcieliśmy spędzić Boże Narodzenie na kanapie w piżamie oglądając filmy, ale nie wypadało? Teraz jest na to czas.

 

Magdalena Gorostiza

 

Tagi:

święta,  rodzina,  wigilia, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Podobne artykuły:

Powrót