Towarzyszą nam wówczas bardzo trudne emocje. Ciężko zatrzymać łzy, popadamy w nostalgię, a smutek towarzyszy nam przez długi czas i często wycofuje nas z życia, o czym w wierszu mojego autorstwa „Zachłanna śmierć”.

 

Zachłanna śmierć?!1

Przychodzi zawsze nie w porę,

Za wcześnie, nagle, niespodziewanie.

Arogancko zabiera słowa, dialogi,

Uśmiechy, spojrzenia, czułości.

Niespóźniona pozostawia żal,

Smutek, pustkę i morze łez.

Bezduszna odchodzi z tymi,

Których kochamy, lubimy, znamy..

 

Och, Śmierci!


Dlaczego to robisz?

Dlaczego tak zachłannie?

Dlaczego kradniesz szczęście?

Dlaczego zabierasz miłość?

Dlaczego skracasz życie?

Dlaczego tak nierozsądnie?

 

Och, Człowieku!

 

Tak jak jest Życie, tak jest i Śmierć.

Nie mam wpływu na czas i miejsce.

Pozostawiam w pamięci szczęśliwe chwile.

Nie odmawiam prawa do kochania.

Proponuję wdzięczność za lata życia.

Sugeruję zrozumienie, akceptację, wybaczenie.

 

 


Choć niezaprzeczalne jest prawo do emocji, często tych bardzo trudnych, to zastanówmy się, czy właśnie tego chcieliby ci, którzy odeszli. Spójrzmy na to, co nas dotknęło z innej perspektywy. Pomyślmy o tym, czego potrzebowaliby od nas zmarli, aby ich podróż w nieznane była jak najłatwiejsza. Czego oczekiwaliby od tych, których kochali, którzy byli im bliscy. Jestem przekonana, że pragnęliby naszego szczęścia, zrozumienia, akceptacji, uśmiechu na twarzy, wdzięczności za wspólnie spędzony czas, co chciałabym uświadomić wierszem „Wyruszyć w podróż w nieznane”.

 

Wyruszyć w podróż w nieznane2

 

To już czas? Żegnasz nas? Nie odchodź!

Zostań jeszcze, chwilę jedną, może dwie.

Nie opuszczaj nagle, swe odejście złagodź,

Cóż w bezkresy tak bardzo Cię rwie?

……………………………………………

Odpowiednia już pora by pożegnać was,

Wziąć ze sobą bagaż wspomnień pełen,

Liczyć, że najlepszym lekarzem okaże się czas,

I wierzyć, że nikt odejścia nie będzie winien.

 

Życzcie mi proszę pięknej podróży,

Dajcie uśmiech, uścisk i promyk nadziei,

I ufajcie, że wszystko jakoś się ułoży,

Że to co pękło kiedyś się sklei.

 

I niech wspomnienia wspólnych chwil,

Pozostaną w sercu i głowie każdego z was,

Zrozumieniem i akceptacją odejście mi umil,

Bo wyruszyć w podróż nieznaną już czas!

 

 

Przeżywając żałobę zatroszczmy się zatem także o siebie. Czasem nie zdajemy sobie sprawy, jaki wpływ mają na nasze zdrowie trudne emocje, w który permanentnie tkwimy po stracie najbliższych, i to zarówno na zdrowie psychiczne, jak i fizyczne. Nie mamy często świadomości, jak bardzo sami sobie utrudniamy przeżycie żałoby i pogodzenie się ze śmiercią naszych najbliższych, zaakceptowanie sytuacji, z którą przyszło się nam zmierzyć. I choć wydaje się nam, że nie mamy na to wpływ, to jest zupełnie odwrotnie.

Mamy wpływ na to, co czujemy, myśli i jak się zachowujemy. A zatem także na to, jak przeżywamy żałobę. Potrzebna jest jednak świadomość, że można przeżyć ją inaczej, bardziej konstruktywnie, z troską o siebie.

Jak to zrobić? Bądźmy wdzięczni za wspólnie spędzony czas, za radości i smutki, których wspólnie doświadczaliśmy, za obecność w naszym życiu tego kogo trzeba było pożegnać. Pozwólmy im ze spokojem wyruszyć w podróż nieznaną! A o siebie zadbajmy tak po ludzku. Rozejrzyjmy się wokół i postarajmy się skoncentrować na tym, co pozytywne, dobre i pomocne. Może będzie to jakiś miły gest, czyjś uśmiech, pomoc ze strony bliskich, znajomych, przyjaciół, sąsiadów. Skorzystajmy z tej pomocy, bądźmy wśród ludzi. Pamiętajmy zawsze i wszędzie, bez względu na okoliczności, że ci najbliższy, ukochani, których nie ma wśród nas, zapewne chcieliby widzieć nas szczęśliwymi! Dajmy im ku temu powody. Sobie dajmy prawo do życia….I pamiętajmy, że jeśli trudno nam samemu poradzić sobie ze śmiercią bliskiej osoby, to możemy skorzystać z pomocy psychologa, psychoterapeuty. Osoby te udzielą nam wsparcia i w profesjonalny sposób pomogą przejść proces żałoby i pomogą odzyskać życiową równowagę oraz radość z życia. Wiem to m.in. z autopsji.

Przypominają mi się słowa, które usłyszałam kiedyś od pewnej starszej pani, której pomagałam poradzić sobie ze śmiercią swojego męża: „Teraz już wiem, że mogę być szczęśliwa, że nie mogę się zatrzymać, że mam iść do przodu, na kolanach, ale do przodu. Nie poddawać się, nie załamywać. Nie zatracić radości życia. Obiecałam to mojemu mężowi, bo mnie o to prosił, i słowa dotrzymam!

 

Dr Monika Mularska – Kucharek

https://www.facebook.com/monikamularskakucharek/

 

 

1 Wiersz z płyty „Drogowskazy szczęścia. W drodze po lepszy dzień”, M. Mularska-Kucharek, Wyd. Mediapixel, 2019 r.

2 Wiersz z tomu „Co dobrego?! Poezjoterapia”, M. Mularska-Kucharek, Wyd. Beata Vita, 2018

Tagi:

smierć,  umieranie, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Podobne artykuły:

Powrót