Złość nie jest siłą, jest słabością. Ci, którzy ją nieustannie wyrażają, bywają często agresywni w stosunku do partnerki czy dzieci, nie są wcale silni. To słabeusze, którzy nie radzą sobie ani ze sobą, ani z otaczająca ich rzeczywistością. Agresywne dzieci są odbiciem zachowań rodziców. Jeśli masz takie w domu, nie myśl, że to z dzieckiem jest „coś nie tak”. Z reguły, to „coś nie tak” dotyczy przede wszystkim dorosłych, bo dzieci naśladują nasze zachowania. I od nas uczą się reakcji na różne sytuacje.

Jeśli do szału doprowadza cię brudny talerz na stole, albo rzucone na podłogę brudne skarpetki, to oznacza, że brakuje odpowiednie komunikacji. Nieważne – w twoim związku czy w relacjach z dziećmi. Bliscy muszą wiedzieć, dlaczego tego nie lubisz i jak bardzo jest ci z tym trudno. Ale też, czasami ten kubek jest zaledwie czubkiem góry lodowej...

Agresywny partner to też spory problem. I nie łudź się, że „samo mu przejdzie”, że się zmieni w cudowny sposób. Agresja jest wyrazem głębokiej frustracji i często wymaga pomocy terapeutycznej. Bo choć zdrowa złość jest nam w wielu przypadkach potrzebna, złość która budzi się z byle powodu jest groźna. I dla nas i dla naszego otoczenia.

Polecam lekturę Anatomia kłótni

Magdalena Gorostiza

 

Tagi:

psychologia,  złość,  agresja,  martin seligman, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.
Powrót