Reklama

W Polsce matki stawiane są na piedestale. Wystarczy urodzić dziecko, by czuć się kimś bardzo ważnym. Mało kto pyta, co dalej? Jak wychowano owo dziecko, jakim się stało człowiekiem? I jak wpływ miała na to matka?

 

W wychowaniu dominuje często przekonanie, że dziecko powinno być pępkiem świata. Powinno dostać, co najlepsze, należy usuwać mu każdą przeszkodę, a całe życie rodziny skupia się na „największym skarbie”. Kiedy jednak ów skarb dorasta, bywa, że nie potrafi odnaleźć się w życiu. Niesamodzielny, zadziwiony światem, nie rozumie, że nagle pępkiem już nie jest, a dalej trzyma go pępowina. Co gorsza, strach ją zerwać nawet w dorosłym życiu...

 

Czy takie matki są dobre, czy ich poświęcenia daje pożądany efekt?

 

Są matki, które niszczą dzieciom życie. Subtelnie, bez śladów pasa na pupie. Jeśli usłyszysz od swojej matki, że jesteś gruba, brzydka, głupia, niezdarna – zostaniesz taka na całe życie… A przecież mówią to dla twojego „dobra” - żebyś nad sobą pracowała, wreszcie zaczęła być kimś innym. Ile takich matek sprawiło, że ich dorosłe dzieci czują się całe życie gorsze, zagubione i wchodzą w toksyczne związki, bo nie mają poczucia wartości?

 

Są też matki, które uzależniają. W Polsce to bardzo duży problem. Wymagają nieustającej opieki, troski, obecności. Szantażują dorosłe dzieci, chcą pozostać na zawsze w centrum uwagi, mieć wpływ na życie potomków, zarządzać nimi do śmierci.

 

Pozornie każda matka chce dla swojego dziecka wyłącznie dobra. Teoretycznie nie można im niczego zarzucić – poświęcały się, robiły co mogły. Właściwe robiły to, czego nauczyły ich własne matki i same później powielają te schematy. Schematy idą w świat. To samo robią ich córki, które same wychodzą za mąż i mają swoje własne dzieci… Dlatego szkoda, że w szkole nie ma lekcji na temat macierzyństwa, na temat roli kobiety w życiu jej dziecka. Nie w tym „pieluchowym” życiu, bo o tym są setki poradników. W tym dorosłym, w które ich dzieci wchodzą pełne obaw, kompleksów, na matczynej mentalnej smyczy.

 

Ostatnio pewna znajoma skomentowała wpis na Facebooku – „Jestem najlepszą matka na świecie. A ty?” Nie, nie jestem „najlepszą matką”. Starałam się być mądrą matką. Czy to mi wyszło? Trzeba o to pytać moje córki…

 

Magdalena Gorostiza

Czytajcie Matka Polka powiela schematy

 

Powrót
Reklama:
Podobne artykuły:

W Polsce matki stawiane są na piedestale. Wystarczy urodzić dziecko, by czuć się kimś bardzo ważnym. Mało kto pyta, co dalej? Jak wychowano owo dziecko, jakim się stało człowiekiem? I jak wpływ miała na to matka?

 

W wychowaniu dominuje często przekonanie, że dziecko powinno być pępkiem świata. Powinno dostać, co najlepsze, należy usuwać mu każdą przeszkodę, a całe życie rodziny skupia się na „największym skarbie”. Kiedy jednak ów skarb dorasta, bywa, że nie potrafi odnaleźć się w życiu. Niesamodzielny, zadziwiony światem, nie rozumie, że nagle pępkiem już nie jest, a dalej trzyma go pępowina. Co gorsza, strach ją zerwać nawet w dorosłym życiu...

 

Czy takie matki są dobre, czy ich poświęcenia daje pożądany efekt?

 

Są matki, które niszczą dzieciom życie. Subtelnie, bez śladów pasa na pupie. Jeśli usłyszysz od swojej matki, że jesteś gruba, brzydka, głupia, niezdarna – zostaniesz taka na całe życie… A przecież mówią to dla twojego „dobra” - żebyś nad sobą pracowała, wreszcie zaczęła być kimś innym. Ile takich matek sprawiło, że ich dorosłe dzieci czują się całe życie gorsze, zagubione i wchodzą w toksyczne związki, bo nie mają poczucia wartości?

 

Są też matki, które uzależniają. W Polsce to bardzo duży problem. Wymagają nieustającej opieki, troski, obecności. Szantażują dorosłe dzieci, chcą pozostać na zawsze w centrum uwagi, mieć wpływ na życie potomków, zarządzać nimi do śmierci.

 

Pozornie każda matka chce dla swojego dziecka wyłącznie dobra. Teoretycznie nie można im niczego zarzucić – poświęcały się, robiły co mogły. Właściwe robiły to, czego nauczyły ich własne matki i same później powielają te schematy. Schematy idą w świat. To samo robią ich córki, które same wychodzą za mąż i mają swoje własne dzieci… Dlatego szkoda, że w szkole nie ma lekcji na temat macierzyństwa, na temat roli kobiety w życiu jej dziecka. Nie w tym „pieluchowym” życiu, bo o tym są setki poradników. W tym dorosłym, w które ich dzieci wchodzą pełne obaw, kompleksów, na matczynej mentalnej smyczy.

 

Ostatnio pewna znajoma skomentowała wpis na Facebooku – „Jestem najlepszą matka na świecie. A ty?” Nie, nie jestem „najlepszą matką”. Starałam się być mądrą matką. Czy to mi wyszło? Trzeba o to pytać moje córki…

 

Magdalena Gorostiza

Czytajcie Matka Polka powiela schematy

 

loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

matka,  dzień matki,  toksyczna matka,  wychowanie,  dziecko, 

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót