Reklama:
Reklama:

Podobne artykuły:

Siedzimy w małej kawalarce na lubelskim Czechowie. Ibszowie nie mieszkają już pod windą. Paradoksalnie, z klatki schodowej wyprowadzili się, bo syn w wypadku zginął. Jego szef wynajął Ibszom mieszkanie.

 

- Na jakiś czas co prawda, ale dobre i to – podkreśla Zofia – Teraz sami za tę kawalerkę płacimy.

 

 Czytajcie Trzy lata na klatce schodowej

 

Ale najpierw była fala chętnych do pomocy, a potem fala hejtu. O Ibszach mówiła cała Polska, sypały się rożne propozycje. Oni najczęściej odmawiali, czego nikt nie chciał zrozumieć. Bo ze swoimi chorobami nie mogli jeść obiadów w kebabie (choć dziękują ze serce), nie potrzebowali dodatkowych ubrań ani apartamentu na tydzień w czterogwiazdkowym hotelu Jedyne czego chcieli, to mieszkanie od miasta. Ale, tu na ich osiedlu.

 

- Starych drzew się nie przesadza – mówi Zofia. - Tu mamy lekarza, znajomych, mąż czasami dorobi parę złotych na targu. Jak byśmy się stąd gdziekolwiek wynieśli?

 

 

Prokuratura wraca do oszustwa

 

 

Jedno co na pewno było dobre po wszystkich interwencjach, to wznowienie sprawy w prokuraturze.

 

- Tu Duda Pomoc najwięcej zdziałała – mówi Witold Ibsz. - To dzięki nim teraz sprawa jest już w sądzie.

 

Niebawem kolejna rozprawa. Na pierwszą oskarżony nie przyszedł. Podobno zachorował.

 

- Może znowu się odwlecze – wzdycha Zofia. - Prosiliśmy o pełnomocnika z urzędu, ale w tej kwestii cisza. Nam jest trudno to wszystko zrozumieć, nie znamy się na prawie. Chcielibyśmy tylko pieniądze odzyskać.

 

Bo Ibszowie liczą na to, że sąd każe oskarżonemu pieniądze za mieszkanie zwrócić.

 

- Wtedy byłoby na zakup tej kawalerki, bo właściciel obiecał, że nam odsprzeda – mówią zgodnie. - Nam więcej nie potrzeba, remont tylko należałoby tu zrobić.

 

Największe nieszczęście

 

Najgorszy cios przyszedł jednak 7 lutego.

 

- Byłem na targu rano, przyjechał tam szef syna – mówi Witold. - Powiedział, że ma złe wieści, że Mirek nie żyje. Pani, tego nie da się opisać, co się w takiej chwili czuje.

 

Mirek zginął na budowie biurowca przy ul. Spokojnej w Lublinie. Wpadł do niezabezpieczonego szybu.

 witold ibsz

 

- Kazali mu posprzątać wokół budowy – mówi Witold. - Szyb był przykryty folią, jakieś śmieci na nim leżały. Mirek stanął na tym, poleciał 3 pietra w dół.

 

W prokuraturze sprawa dalej się toczy. 7 czerwca poszło zapytanie do biegłej. Kto w jakim zakresie odpowiadał za bezpieczeństwo na budowie. Bo był wykonawca generalny, byli podwykonawcy.

 

- Opinii nadal brak - wzdycha Zofia. - A mamy październik. Dopóki sprawa się nie zakończy, nie wypłacą odszkodowania, ani nam, ani synowi Mirka. Ktoś może powiedzieć, że syn zginął a ja o pieniądzach. Ale jak nie wygramy sprawy o oszustwo to z odszkodowania byłoby na kawalerkę. Nie wyobrażam sobie powrotu pod windę.

 

- A ile ludzi było na pogrzebie – dodaje Witold. - Czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Za grób i pomnik zapłacił szef Mirka. No oni nam wtedy pomogli.

 

Firma wynajęła też mieszkanie Ibszom, żeby na klatce nie siedzieli.

 

- Na pół roku, zawsze coś - mówi Zofia. - Potem dostaliśmy z miasta propozycję lokalu na ul. Odlewniczej, ale my tam nie pójdziemy. Nikogo nie znamy, na Czechów daleko. I to tyle. Nikt już o nas nie pamięta.

 

Jak umowa na tamto mieszkanie się skończyła to znaleźli tę kawalerkę. Sami płacą za wynajem. Ciężko jest, ale nie ma innego wyjścia.

 

Ile człowiek może znieść?

 

- Ile człowiek może znieść? - pyta retorycznie Zofia Ibsz. - Ile? I co jeszcze nas czeka? Jeden Pan Bóg to wie.

 

Zofia nie ukrywa, że brakuje już sił. Teczki puchną od papierów, wędrówki po urzędach, prokuraturze, sądzie. Nie na ich lata, nie na ich zdrowie.

 

I ta śmierć syna. Dla matki nie ma chyba gorszej rzeczy. Zofii cały czas się wydaje, że Mirek zadzwoni, że wpadnie na obiad. Trudno uwierzyć, że już go nie ma.

 

 mirosław ibsz

 

- I co nam zostało? - dodaje. - Na grób tylko jeździć. 21 września Mirek skończyłby 40 lat. Kupiłam mu 4 różne, bo on kochał te kwiaty. Wyjątkowo piękne. Bo co mogę więcej zrobić dla swojego dziecka?

 

Magdalena Gorostiza

Tagi:

życie,  oszustwo Zofia Ibsz,  Witold Ibsz,  Mirosław Ibsz,  Lubin,  Czechów, 

Loading...

Podobne artykuły:

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót
Reklama:

Reklama:
Wyszukiwarka
Reklama:
Najnowsze
Reklama:
Reklama:
Reklama:
Newsletter
zapisz
Reklama:
Reklama:
Loading...