Partner: Logo KobietaXL.pl

Złego dobry początek

– Z Anką znaliśmy się z firmy, w której pracowaliśmy. Ja byłem po rozwodzie z pierwszą żoną. Od początku bardzo mi się podobała, ale nie miałem odwagi zagadać. Ot tak wymienialiśmy zwykłe „cześć”, „co tam?” itp. – tak wyglądał początek znajomości naszego bohatera z jego przyszłą partnerką.

Przyczyną rozwodu Jerzego były liczne zdrady pierwszej małżonki. Mężczyzna bowiem późno wracał z pracy i jak sam przyznaje, nie miał zbytnio czasu na romantyzm.

– Po ślubie żona zajęła się domem, a ja pracą. Klasyczny podział ról. Wszystko zdawało się płynąć swoim torem. Nie spędzało się ze sobą romantycznych chwil co noc, bo człowiek wracał do domu zmęczony – opowiada Jurek.

Jak twierdzi, mogło mieć to spory wpływ na zachowanie jego pierwszej małżonki.

– Nie chcę jej usprawiedliwiać, ale mam wrażenie, że gdybym może trochę bardziej się starał, to nie byłoby tych wszystkich zdrad. Z drugiej jednak strony, zdrada to zdrada. Nie po to braliśmy ślub, by potem ona wpadała w ramiona innych – mówi Jerzy.

Pierwszy raz odkrył to, gdy znalazł pod łóżkiem nieswój krawat. Innym razem usłyszał, jak żona flirtuje z sąsiadem. Doszło do tego, że pewnego dnia nakrył ich na czułym pożegnaniu.

– Z mojego mieszkania wychodzi facet, zapinając koszule, żona żegna go czule, a ja widzę wszystko przez szybę windy. Nie doszło do rękoczynu – skompromitowałbym się wtedy jeszcze bardziej. Rozmówiłem się jednak z żoną i do wszystkiego mi się przyznała. Czułem upokorzenie, a jednocześnie oczyszczenie. Znałem już prawdę i wiedziałem, że się rozwiedziemy – wspomina Jerzy.

Po rozwodzie oddał się w wir pracy. Pomimo ogromnej ulgi, miał w sobie uczucie złości.

– Nie byłem zły na byłą żonę, lecz na siebie. Może rzeczywiście byłem za mało uwodzicielski, męski? – zastanawiał się wtedy mężczyzna.

W tym celu postanowił zainwestować w garderobę i fryzjera. Zmienił też samochód.

– W kwestiach podrywu radziłem się bardziej doświadczonych kolegów. Rozważałem też założenie konta na portalu randkowym, ale w tym samym czasie zwróciłem uwagę na Annę, więc odpuściłem to sobie – tłumaczy Jerzy.

Tak jak opowiadał na początku nasz bohater, z Anią poznali się w firmie, w której oboje pracowali. On był handlowcem, a ona sekretarką. Filigranowa szatynka przyciągała wzrok prawie każdego pracownika firmy. To jednak Jurek był tym odważnym, który pomimo ogromnej nieśmiałości, postanowił zrobić pierwszy krok.

– Na jednej z firmowych imprez założyliśmy się z kolegami o butelkę wódki, kto zagada do sekretarki. Okazało się, że z tych wszystkich kogucików, które wcześniej doradzały mi w sprawach podrywu, to ja, niepozorny i nieśmiały miałem największą odwagę – triumfował wówczas Jerzy.

Nie używał wyrafinowanych tekstów. Po prostu po kumpelsku zaproponował rozmowę. Poskutkowało.

– Zazdrosne miny kumpli mówiły same za siebie – uśmiecha się na samo wspomnienie mężczyzna.

Wkrótce zaczęli się spotykać.

– Czułem się jak król życia. Zyskałem pewność siebie, a przede wszystkim wspaniałą partnerkę, która doceniała mnie jako mężczyznę – cieszył się Jerzy.

Wszyscy wokół nie mogli się nadziwić, że Jurek tak szybko po rozwodzie ułożył sobie życie uczuciowe.

– Kompletnie nie zwracałem na to uwagi. Żyłem chwilą. Oni gadali, a ja robiłem swoje – tłumaczy.

Druga twarz ukochanej

Niedługo potem oświadczył się Ani i zamieszkali razem u niego. Największą przeciwniczką tego pomysłu była matka Jerzego.

– Powiedziała, że Ance źle z oczu patrzy – wspomina Jerzy.

Okazało się, że mama Jurka nie pomyliła się.

– Po przyjęciu oświadczyn i wprowadzeniu się do mnie, zacząłem poznawać jej prawdziwe oblicze. Ta sympatyczna dziewczyna, z którą mogłem o wszystkim pogadać, nagle zmieniła się w maniaczkę porządku i kontroli. Przykład? Pewnego dnia przyszedłem do mieszkania, a ona wyciągnęła odkurzacz i zaczęła odkurzać przedpokój, bo jak twierdziła, bardzo nabrudziłem, choć tak naprawdę ledwo przekroczyłem próg. Innym razem ułożyła mi w szafie rzeczy po swojemu, nie pytając mnie o zdanie – opowiada.

Gdy mężczyzna zaprotestował przeciw takiemu zachowaniu, wybuchała awantura.

– Szantaż płaczem, argumentami w stylu – „nie doceniasz mnie” to była norma. Wpędzanie mnie w poczucie winy, gdy tylko miała słabszy dzień – wraca do gorszej strony związku z Anną handlowiec.

Kiedyś, gdy Jerzy skrytykował zakup nowej porcelany, całą potłukła. To nie jedyny przypadek agresywnego zachowania kobiety.

– Kupiła mi na 30. urodziny garnitur. Bardzo jej podziękowałem, ale dodałem, że to kompletnie nie mój styl. W tym momencie poszła do kuchni po nożyczki i pocięła go – Jerzy sięgnął wówczas po telefon i chciał zadzwonić do rodziny partnerki, gdyż obawiał się kolejnego napadu agresji narzeczonej, jednak Anna wytrąciła mu go z dłoni i zaczęła bić oraz drapać naszego bohatera.

– Chwilę później upadła na podłogę, złapała mnie za nogę i zaczęła płakać oraz przepraszać – relacjonuje tamte wydarzenia.

Anna obiecała się ogarnąć, a Jurek jej zaufał. Pojechali na weekend do jego rodziców.

– Była miła dla wszystkich aż do przesady. Chwaliła zdolności kulinarne mojej mamy, zanim jeszcze cokolwiek spróbowała. To było chore, ale cieszyłem się, że nikogo nie atakuje – mówi Jurek.

I tu niestety również nie było pozytywnego zakończenia.

– Gdy tylko zażartowałam lub powiedziałem coś nie po jej myśli, kopała mnie pod stołem, zwracała mi uwagę, próbowała dopiec – wspomina Jerzy.

Tego typu zachowania zaczęły się powtarzać również w obecności znajomych pary podczas spotkań towarzyskich. Mężczyzna znosił to, gdyż jak twierdził, wierzył, że Anna się zmieni.

– Być może był to z mojej strony akt desperacji, ale miałem nadzieję, że Ania pewnego dnia wróci do pogodnego usposobienia – wyjaśnia nasz bohater.

Zaakceptował nawet fakt, że w mieszkaniu pojawił się nowy lokator.

– Przyniosła do domu kota i powiedziała, że to nasze dziecko. Absurdalne myślenie, ale nie wdawałem się w dyskusję, bo wiedziałem, jak to się skończy – tłumaczy Jurek.

Czara goryczy przelała się jednak, gdy partnerka zdenerwowała się na niego z powodu pewnej propozycji.

– Pomyślałem, że ten kot i zwracanie się do niego jak do dziecka to może znak, że naprawdę chciałaby zostać mamą. Zacząłem więc delikatnie poruszać ten temat. Wpadła w furię. Wyzywała mnie od najgorszych, po czym uderzyła mnie w twarz – opowiada Jurek.

Jerzy zdecydował się zadzwonić do matki, która wraz z jego bratem zjawiła się na miejscu pół godziny później. Ku zaskoczeniu Jurka, oprócz nich przyjechali również policjanci.

– Akurat w momencie ich przyjazdu, Anka kopnęła w drzwi od sypialni i chciała rzucić się na mnie. Sama się podłożyła – wspomina Jurek.

Kobieta poniosła konsekwencje swojego zachowania. Została też skierowana na obserwację psychiatryczną. Jerzemu z kolei bliscy uświadomili, że powinien podzielić się z innymi swoją historią, by dodać im odwagi w wyrwaniu się z przemocowego związku.

– Jestem wdzięczny mojej rodzinie oraz znajomym za wsparcie. Z Anną nie mam już kontaktu. Na razie nie szukam też nowej miłości. Mam jednak nadzieję, że za pewien czas trafię wreszcie na kogoś, kto mnie nie skrzywdzi. I nie ukrywajcie przemocy – jeśli dzieje się coś złego, nagłaśniajcie tego typu sytuacje. Związek nie może opierać się na cierpieniu – kończy mężczyzna.

Elvis Strzelecki


Tagi:

toksyczny związek ,  związek ,  życie , 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót
Wyszukiwarka
Newsletter
zapisz