Podobne artykuły:

Majka pracuje w dużej, prywatnej firmie. Takie trochę korpo, ale atmosfera jest bardziej rodzinna. Firma jest największa w jej miasteczku, tak naprawdę, daje utrzymanie wielu mieszkańcom. Do rodziny właścicieli należą też inne pomniejsze zakłady, restauracja, hotel. To szanowani ogólnie ludzie, w dodatku dobrzy i uczciwi.

 

- Pracuję w firmie pięć, lat, zarobki są dobre. Za nic nie chciałabym stracić tej pracy – opowiada Majka.

 

Mieszka na tak zwanej prowincji i bardzo sobie to chwali. Życie jest znacznie tańsze, niedawno wynajęli z chłopakiem fajne mieszkanie, ładne z dużym tarasem. W większym mieście za te same pieniądze może mieliby kawalerkę.

 

- Stabilna praca to dodatkowy atut. Nasz zakład ma dobrą markę i nic mu nie grozi. Nie było kłopotów nawet podczas pandemii. No i za bardzo nie ma gdzie u nas pracować, więc każdemu zależy – opowiada Majka.

 

Jej bezpośrednim przełożonym jest syn właściciela, Zbyszek. Wychowywał się zakładzie, ma ogromną wiedzę, nie można mu zarzucić, że nie wie, co mówi. I za to ma ogólny szacunek. Ale ma też wady. Lubi ludziom „dowalać”. Tak na granicy mobbingu, ma też seksistowskie wypowiedzi. I wydaje mu się przy tym, że jest bardzo zabawny. Majce dokucza z powodu jej tuszy, zawsze powie coś uszczypliwego. Joannę, najładniejszą dziewczynę niby stale komplementuje, ale na granicy dobrego smaku. Poza tym jest przecież żonaty. Rafała, informatyka ciągle upomina o niechlujny wygląd. A Rafał siedzi w swojej kanciapie, klienci go nigdy nie widzą. Monika, która faktycznie jest dość powolna i czasami mało rozgarnięta, wysłuchuje, że jak IQ rozdawali, to ona stała chyba w innej kolejce. Ale każdy wie, że to dobra i pracowita dziewczyna, jak z czymś nie nadąża, zabiera pracę do domu.

 

- No ale nikt nigdy się nie odezwał, bo każdy się boi, że może stracić pracę. Komentujemy to czasami między sobą, ale też w zaufanym gronie i raczej nie w firmie – opowiada Majka.

 

Wie, że mogłaby schudnąć, bo jest trochę zbyt obfita, ale to w końcu jej sprawa. Jest jej przykro, kiedy słucha głupich uwag Zbyszka na temat swojego wyglądu. Bo w końcu jej nadwaga nie ma wpływu na pracę. Ale dobra pensja i etat to dla Majki więcej niż urażona duma. Więc ona też milczy.

 

W firmie co roku w rocznicę jej powstania jest impreza integracyjna. Właściciel ma dworek, w nim hotel i restaurację, w tę jedną sobotę w roku tylko do dyspozycji pracowników. Bawią się sami, bez rodzin, ma być luz i swoboda.

 

- W sumie dobrze, bo się wygłupiamy, wielu żartów obcy by nie zrozumiał. Zawsze jest doskonałe jedzenie, alkohol bez ograniczeń – opowiada Majka.

 

Ona jednak generalnie alkoholu unika. Nie, żeby się upijała, ale po kilku kieliszkach rozwiązuje jej się język i za dużo gada. Na ostatniej imprezie sączyła długo jeden kieliszek wina, ale koleżanki namówiły ją na jakieś kolorowe drinki. Pomieszała, w głowie trochę zaszumiało i Majka, jak to Majka, zrobiła się rozmowna.

 

- A potem wyszłam na ubocze zapalić papierosa i przypałętał się Zbyszek. I jak to on, skomentował moją sukienkę, że jak na taką figurę to chyba trochę za obcisła – mówi Majka.

 

Może gdyby nie piła, toby sobie poszła. Ale tym razem nie wytrzymała. Powiedziała mu co myśli. Że szanuje jego ojca i cała rodzinę, ale niech Zbyszek nie uważa, że jest idealny. Bo każdy ma już dosyć tych złośliwych uwag, na temat wyglądu głównie. Bo to zwyczajnie chamskie. A on też żaden ideał, bo zaczął już łysieć i brzuch mu powoli rośnie.

Gadała, gadała, on stał i milczał. A potem zostawił ją samą i poszedł.

 

- Zmyłam się do domu po cichu, powiedziałam chłopakowi, że źle się poczułam. Całą niedzielę miałam zmarnowaną. Byłam wściekła na siebie, po co cokolwiek piłam. Normalnie bałam się iść w poniedziałek do pracy – wspomina Majka.

 

Kiedy więc rano sekretarka Zbyszka powiedziała, że szef chce ją widzieć, Majce nogi zrobiły się miękkie. Wiedziała, że zaraz dostanie wypowiedzenie, bo kto sobie pozwoli na takie jazdy?

 

- Drżałam jak osika, usiadłam na krześle i już chciałam zacząć go przepraszać. On jednak powiedział, żebym tego nie robiła, pomyślałam już po mnie, nic mi nie pomoże – mówi Majka.

 

Jednak ku jej zdziwieniu, Zbyszek z pracy jej nie wyrzucił. Podziękował jej za to, co powiedziała, choć nie było to miłe.

 

- Powiedział, że żona mówi mu to samo, ale jej nie wierzył. Temat sobie przemyślał i uznał, że mam rację, że wydawało mu się, że jest taki dowcipny. No mnie kompletnie zatkało, nie wiedziałam co mówić. I to on mnie przeprosił za głupie uwagi – opowiada Majka.

 

Wypowiedzenia tak więc nie dostała, Zbyszek poprosił tylko, żeby ich rozmowę zachowała dla siebie. Miała mówić, że zawołał ją w związku z nowym projektem. Dał jej nawet jakieś oferty do przejrzenia i na tym się skończyło.

 

Od tamtej pory nikt z ust szefa nie usłyszał uwagi na temat swojego wyglądu czy inteligencji. Jak Zbyszek ma jakieś zastrzeżenia co do pracy, też nie ocenia nikogo przy innych. Wszyscy są zdziwieni, co się stało z szefem. Jedynie Majka wie, że zawdzięczają to kolorowym drinkom.

 

Magdalena Gorostiza

 

Imiona i niektóre szczegóły zostały zmienione.

 

 

Tagi:

życie,  praca, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót