Dostali propozycję wyjazdu od znajomych. Do wynajęcia był dom z pięcioma sypialniami, zostały tylko dwa miejsca. Jarkowi, mężowi Beaty zaimponowała ta propozycja, bo chciał spędzić sylwestra w niecodziennym miejscu.

- Taki już jest, lubi imponować innym. Ja nie bardzo chciałam, bo znałam tylko tę jedną parę i to niezbyt dobrze - mówi Beata.

Pojechali. Dom był faktycznie uroczy, każda z par przywiozła jakieś jedzenie i alkohol. Następnego dnia miał być kulig, kiełbaski z ogniska. W Nowy Rok mieli wejść z przytupem. Pogoda sprzyjała, było mroźnie i spadł śnieg. Nic tylko świętować,


- Była tam jedna para, która nie wzbudzała mojego zaufania. Szczególnie ta kobieta, Dominika. Była atrakcyjna, ale w taki szczególny sposób. Zrobiona, nie stroniła od medycyny estetycznej, piersi też raczej miała sztuczne. Wydatny dekolt, ostry makijaż. Dla mnie bez klasy, ale taki typ, co się podoba facetom - opowiada Beata. 


Dominika była hałaśliwa, śmiała się bez powodu, chodziła w wyzywający sposób. Jej mąż raczej cichy i nieśmiały, nie zwracał na to uwagi, choć Beata uważa, że normalny facet by czegoś takiego nie zniósł.


- Ale pozostali panowie ślinili się na jej widok, mój mąż również. Udawali jednak, że jest inaczej, choć my kobiety chyba czuliśmy taką dziwną niezręczność. Przy Dominice byłyśmy jak z innej bajki. Zadbane czterdziestolatki, ale w innym stylu. Ona to była taka seks bomba - wraca do wspomnień Beata.


Zabawa jednak była udana, było w sumie wesoło, dużo żartów, dużo śmiechu. Alkoholu też było dużo. Beata nie pije, bo alkohol ją usypia. Ale po północy wypiła kilka kieliszków szampana. I jak mówi, o te kilka za dużo, bo zasnęła zaraz na kanapie.

- Obudziłam się koło godziny 3 nad ranem, w salonie było pusto, w domu była cisza. poszłam do naszej sypialni, ale Jarka nie było. Postanowiłam go poszukać - opowiada Beata.

Znalazła w kuchni z Dominiką. W niedwuznacznej pozycji. Na początku nawet jej nie widzieli, ocknęli się, jak zapaliła światło.


- Uciekłam do sypialni, Jarek za mną przyszedł. Oczywiście zaczął mówić, że to nie jest tak, jak myślę. Pusty śmiech mnie ogarnął. Jak to nie jest? Mój mąż w kuchni uprawiał seks z obcą kobietą, a ja mam uważać, że to jakaś zabawa, ot taki przerywnik w nudnym, szarym życiu? - pyta retorycznie Beata. Przepraszał ja, tłumaczył, że za dużo wypił. Nie chciała z nim rozmawiać. Postanowiła, że wracają do domu. Ona mogła prowadzić, była zupełnie trzeźwa. Zostawili kartkę na stole, że niestety,  dostali pilny telefon.


- Jaki był ten powrót, nie muszę chyba mówić. Cała droga w milczeniu. Nie miałam ochoty z Jarkiem rozmawiać, nie chciało mi się słychać jego głupich wymówek. No i nie wiedziałam, co mam teraz zrobić - mówi Beata.

W domu mąż się kajał i ja bardzo przepraszał. Mówił, że to Dominika go sprowokowała, że za dużo wypił, nie wiedział co robi. Że to nic nie znaczyło, zgłupiał, że Beatę kocha. Żeby mu wybaczyła, choćby ze względu na dzieci. 


- Nie wiedziałam, co robić, chciałam czas do namysłu. Zostaliśmy razem, choć trudno mi mówić o wybaczeniu. To tkwi we we mnie jak zadra, nic już nie jest takie samo. Jesteśmy nadal małżeństwem, ale ja tego sylwestra pamiętam. Pamiętam, że mnie zdradził i od tamtej pory spędzamy ten dzień w domu - opowiada Beata.


Nie dlatego, że boi się kolejnego wyskoku. Straciła chęć na wspólne zabawy, a sylwester już zawsze będzie jej się kojarzył z jednym. Dziś ma prawie pięćdziesiąt lat i patrzy na życie z większym dystansem. Ale mimo to, o pewnych rzeczach nie da się zapomnieć.


Magdalena Gorostiza


Imiona i niektóre szczegóły zostały zmienione.

 
 

Tagi:

zdrada,  sylwester,  związek,  małżeństwo, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót