- Niech pani o tym napisze, bardzo proszę, może wiele kobiet zrozumie, że wielu z nas nie podobają się te wydęte usta i twarze pozbawione mimiki – poprosił. Oto jego historia:

 

„ Mam ponad 40 lat, tyle samo moja żona. Zawsze była dla mnie piękna kobietą, kocham ją bardzo. Do niedawna wyglądała cudownie. Ja wiem, że czas mija, pojawiały się pierwsze zmarszczki, może ją to martwiło, ale dla mnie to było bez znaczenia. Obydwoje nie młodniejemy, ja też nie wyglądam, jak w dniu ślubu. Kiedy żona skończyła 40 lat, dostała zaproszenie na jakieś kobiece śniadanie biznesowe. Była zadowolona, bo prowadzi mały butik, uznała, że może znajdzie nowe klientki. Przyszła po pierwszym śniadaniu podekscytowana. Tam jest ich około dwudziestu kobiet z różnych branż. Była dietetyczka, właścicielka klubu fitness, lekarka medycyny estetycznej, kosmetyczka, fryzjerka, były prawniczki, księgowe, inne kobiety prowadzące firmy. Zaczęła chodzić na spotkania regularnie, po którymś stwierdziła, że jest zaniedbana, musi bardziej o siebie się zatroszczyć. Pomyślałem OK, jak jej to sprawi przyjemność, to czego nie. Zaczęła marudzić, że jest stara, utyła, że wygląda fatalnie. To była nieprawda, żona nigdy nie była gruba, od ślubu jej raptem parę kilo przybyło. Zaczęło się od fitnessu i trenera personalnego, zaczęła mocno ćwiczyć. Po wykładzie dietetyczki, stwierdziła, że gluten szkodzi, mięso też, próbowała nas z córką żywić po nowemu. Odmówiliśmy, pojawiły się w domu pudełka. Zaczęła wydawać majątek na jakieś okropne dania z cateringu. Schudła w ciągu dwóch lat nie wiem ile. Zrobiła się specjalistką od zdrowego trybu życia. Moja mama i jej mama tylko przełykają łzy, bo kiedy do nich przyjeżdżamy, nie tknie pierożków domowych – gluten! ani ciasta – gluten i cukier! Mówiłem jej nie raz, że jak zje tego glutenu raz na jakiś czas to nie umrze, skoro żywiła się nim 40 lat. Nic z tego. W dodatku robi babciom uwagi na temat gotowania i zdrowego stylu życia.

Oczywiście na tym się nie skończyło. Koleżanki zaczęły „poprawiać” jej urodę. Kosmetyczka ciągle oferuje jakieś drogie zabiegi, dokleja żonie rzęsy, lekarka od medycyny estetycznej zrobiła jej wydęte usta, coś wstrzyknęła, że zmarszczki zniknęły, ale twarz żony zrobiła się jak maska. Ja jej nie poznaję, to nie jest ta sama kobieta! Żona jest zachwycona, jest w tej chwili bardzo chuda, uważa, że odmłodniała o dziesięć lat, no że wygląda pięknie.

Dla mnie nie wygląda, jest taka sama jak wiele kobiet, które spotykam na ulicy. Fryzurę też ma taką samą, jakieś dziwnie pomalowane włosy, na górze ciemniejsze, na dole jaśniejsze. Kiedy zwracam jej delikatnie uwagę, twierdzi, że się nie znam.

Może się nie znam, ale wiem jedno – te wszystkie procedury pochłaniają majątek, a nie jesteśmy krezusami, sprawiły też, że nie poznaję swojej ukochanej kobiety. Zastawiam się, co ona ze sobą zrobiła? Nie wiem, dlaczego kobiety nie mogą być dziś naturalne. Te rzęsy, te usta, ta maska na twarzy, dla mnie to jest straszne. Ostatnio przebąkiwała, że chce sobie zrobić z włosów jakieś doczepy czy przyczepy. Nie rozumiem tego wszystkiego i nie wiem, dlaczego kobiety sądzą, że w tej całej sztuczności są takie atrakcyjne. My faceci, a przynajmniej spora część z nas, woli jak jesteście naturalne i wcale nie takie strasznie wychudzone. To naprawdę nie jest wcale takie piękne”.

Tagi:

życie,  małżeństwo,  uroda, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót