Najbardziej Marię boli, że coś takiego zrobił jej człowiek, z którym żyła ponad 30 lat. Że uknuł całą intrygę, a potem perfekcyjnie zrealizował swój plan.

 

- Nikt nie wychodzi z domu bez niczego i nagle zamieszkuje gdzie indziej. On z tą kobietą widywał się od dawna – mówi Maria.

 

Jak i kiedy, to ona już nie wie. Małżeństwo z takim stażem nie patrzy już sobie bez przerwy na ręce. On nie kontrolował jej, ona nie sprawdzała jego. Każde z nich wychodziło, kiedy miało potrzebę. Potem dowiedziała się, że z tamtą mąż spotykał się już od kilku lat. To jeden policzek, ten drugi, to teściowa, którą sprowadził do ich domu na kilka miesięcy przed odejściem.

 

Maria ma do niej stosunek kompletnie obojętny. Widywały się bardzo rzadko, teściowa mieszkała sama na wsi, kilkadziesiąt kilometrów od ich miasta. Do nich nigdy nie przyjeżdżała, w odwiedziny do matki jeździł czasami sam mąż. Ich córka, jak była mała kilka razy spędzała tam wakacje. Ale nie wracała szczęśliwa, bo nie było co robić na maleńkiej wsi.

 

- To zupełnie obca dla mnie osoba, która w dodatku wymaga opieki. Podrzucona jak kukułcze jajko – dodaje Maria.

 

Kilka miesięcy temu jej mąż stwierdził, że matka już sama nie może mieszkać. Zaproponował, że przywiezie ją do nich, zamelduje i będzie szukał jakiegoś domu opieki. Maria zachwycona nie była. Wiedziała, że będzie to problem, ale mąż obiecywał, że to tylko na chwilę, że sam się matką na pewno zajmie. Jedyne co załatwił, to opiekunkę z MOPS na kilka godzin dziennie

 

Teściowa po przeprowadzce posunęła się bardzo.

 

- Starych drzew się nie przesadza, mówi znane porzekadło. Teściowa jakby „zapadła się w sobie”, nie poznaje otoczenia. Jest dementywna, albo godzinami siedzi wpatrzona w jeden punkt, albo leży w łóżku. Sama już nie chodzi, trzeba ja prowadzić, karmić, musi mieć pampersa – wylicza Maria. Stary człowiek, skazany na opiekę innych.

 

Ona męża ponaglała, żeby dom opieki załatwiał. On rzekomo się starał, ale Maria już wie, że nie zrobił nic. Jakiś czas udawał, potem zawinął manatki. Zostawił żonę z problemem, co gorsza, z problemem, z którym ona nie jest w stanie w żaden sposób się uporać, bo nie ma ku temu żadnych podstaw prawnych. Była w MOPS i ta wizyta sprawiła, że miała wręcz ochotę sama gdzie pieprz rośnie uciec.

 

- Ale niech nikt nie mówi, że w opiece społecznej są ludzie bez serca. Dostałam wszelkie informacje, kobieta, która ze mną rozmawiała, powiedziała, że zawsze mogę do nich nawet pogadać przyjść. Niestety pomóc mi nie może, nawet gdyby chciała. Więc moja bezradność z jednej strony, a z drugiej strony wściekłość dosłownie mnie rozsadza, nie chce mi się żyć – mówi Maria.

 

Pracownica socjalna, która zna jej sprawę, jasno wyjaśnia obowiązujące przepisy.

- Pani Maria nie ma żadnego obowiązku zajmować się teściową, ale z drugiej strony nic też nie może zrobić, żeby teściową gdziekolwiek umieścić – wyjaśnia zawiłości prawne.

 

Żeby oddać starszego człowieka do domu pomocy, musi on wyrazić na to swoją świadomą zgodę. Teściowa nawet nie bardzo wie, gdzie jest, żaden pracownik socjalny nie uzna, że podejmuje samodzielnie jakiekolwiek decyzje. Żeby więc teściową odesłać do placówki, należy ją ubezwłasnowolnić przez sąd. Ale to może zrobić najbliższa rodzina – albo syn, albo wnuczka.

 

- Nasz córka mieszka zagranicą, zadzwoniłam do niej, powiedziałam, jaka jest sytuacja. Ona nie chce się w te sprawy mieszać pomiędzy mną i ojcem, a w dodatku nie ma czasu na to, by do Polski przyjeżdżać i załatwiać formalności, o których nie ma pojęcia. Teściowa mogłaby skarżyć syna o alimenty czy opiekę nad nią. Ale znowu, musiałaby być osobą świadomą, a nie dementywną – opowiada Maria.

 

Ale kiedy poznała cały aspekt prawny, wie doskonale, że mąż ją oszukał. Wiedział, że matka nie wyrazi zgody na pobyt w zakładzie, bo nie jest osobą świadomą. Wiedział też, że musiałby iść do sądu, potwierdziła jej to pracownica MOPS.

 

- Dzwoniłam do niego, pytałam, jak sobie to wyobraża. Mówi, że złoży papiery, że postara się wszystko załatwić. Tylko kiedy? Bo to ja muszę codziennie zmieniać pieluchy jego matce i mam dość. Czasami mam ochotę teściową spakować i odstawić pod drzwi mieszkania kochanki, ale nie wiem, czy zdobędę się na taki gest. Poza tym ten cwaniak zameldował ją u nas, więc działał naprawdę z premedytacją – wzdycha ciężko Maria.

 

W dodatku Maria strasznie się wstydzi. I tego, że mąż zostawił ją dla innej. I tego, że dała się tak wrobić w opiekę nad jego matką. Wie tylko pracownica z MOPS i jej własna córka. Ani dalsza rodzina, ani znajomi na razie nic nie wiedzą o jej sytuacji. Wie, że stałaby się obiektem litości i plotek, a to ostatnia rzecz, którą mogłaby teraz znieść.

 

Magdalena Gorostiza

 

Na prośbę bohaterki imię oraz niektóre szczegóły zostały zmienione.

 

 

Tagi:

życie,  małżeństwo,  teściowa, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót