Opowiada tę historię, bo chce pokazać, że nie tylko ojcowie są winni. Nie tylko oni opuszczają dzieci, przestają się nimi interesować i płacić. Matki też tak robią, choć może są w mniejszości. Dlatego warto zweryfikować podejście do matek, nie każda jest ofiarna i święta.

 

Matka Moniki nie jest taka na pewno, choć może jest lepszą rodzicielką dla swoich kolejnych dzieci.

- Nie rozumiem, że można zajmować się młodszym rodzeństwem, a zapomnieć kompletnie o pierworodnej córce. Nie rozumiem i nawet rozumieć nie chcę – kręci głową Dominik, a potem rozkłada bezradnie ręce.

 

Mieszkali razem dwa lata zanim partnerka zaszła w ciążę. Wydawało mu się, że tworzą fajny związek, że dziecko będzie jego dopełnieniem, staną się pełną rodziną.

- Ale ona „normalną” matka była przez 9 miesięcy. Potem stwierdziła, że dziecko ją męczy, że chce korzystać z życia. Zaczęły się imprezy, alkohol, czasami narkotyki, córka poszła w odstawkę – mówi Dominik.

 

Rozstali się ustalając, że każde z nich będzie zajmować się córką po dwa tygodnie w miesiącu. Dominik zamieszkał ze swoją mamą, bo Monika wymagała opieki, a jemu trudno było pogodzić pracę i maleńkie dziecko. Matka Moniki też zamieszkała ze swoją matką, ale nie bardzo chciała zajmować się małą córeczką. W tamtym domu były ciągle awantury, bo była partnerka znikała z domu „korzystając z życia”. Tak to trwało prawie dwa lata.

- W końcu podczas pobytu u mnie Moniki, zadzwoniła jej babcia. Powiedziała, że szkoda dziecka na taką matkę, jaką jest jej córka. Postanowiłem, że Moniki zwyczajnie nie odwiozę, że zostanie z nami. Jej matka po dwóch miesiącach wysłała do mnie SMS z pytaniem, co u nas słychać – mówi Dominik.

 

Choć dzieckiem wcześniej opiekowali się wspólnie, on płacił na córkę alimenty. Po dwóch latach samotnego wychowywania dziecka, stwierdził, że czas na to, by i była partnerka poczuła się przynajmniej do obowiązku choćby częściowego utrzymania ich wspólnego dziecka. Złożył więc sprawę do sądu, jednocześnie wystąpił o ograniczenie matce Moniki praw rodzicielskich. Poprosił też o badanie psychologiczne córki. Pokazuje mi wydane wówczas opinie – dziewczynka czuje silną więź z ojcem, babcią i prababcią, z matką nie ma żadnych więzi. Jest nad wyraz rozwinięta, zdecydowanie chce przebywać z tatą. Sąd przyznał więc prawo do opieki Dominikowi, matce zezwolił na spotkania wyłącznie w towarzystwie ojca.

 

- Spotkań żadnych nie było, były raz na kilka miesięcy SMS. Przyznano nam 450 zł alimentów, tego też matka Moniki nie chce płacić – mówi Dominik.

 

Dał jednak sam radę, a kiedy Monika podrosła, wyprowadzili się od babci. Dziś dziewczynka ma 10 lat, jest rezolutna, dobrze się uczy, uprawia różne sporty.

 

- Ja umiem pleść warkocze, wiem jaki kupić szampon i jaką odżywkę, umiem gotować, chodzimy razem na zakupy, kupujemy wspólnie ubrania, buty, ale to Monika ma już dziś głos decydujący. Jestem matką i ojcem w jednej osobie, staram się dać córce jak najwięcej troski i miłości, bo przecież ona wie, że różni się od innych dzieci. Nie lubi pytań o matkę, widzę że jest jej przykro. A ja nie wiem, jak córce wytłumaczyć, że jej matki nie interesuje własne dziecko – mówi Dominik.

 

Sam też nie ukrywa, że bywa trudno, że są dni kiedy jest mu ciężko. Były okresy choroby Moniki, infekcje, gorączka, nocne czuwanie przy łóżeczku. Czekają go konsultacje u ortodonty, u ortopedy, wszystkie wizyty załatwia prywatnie. Przydałyby się dodatkowe pieniądze, nawet te marne 450 zł alimentów. Ale matka Moniki pracuje na czarno, komornik nie jest w stanie ściągnąć z niej ani złotówki.

 

Pandemia też dała im popalić bo obydwoje siedzieli w domu na zdalnym, praktycznie non stop w zamknięciu. Teraz mają w planie choćby krótki wyjazd na wakacje, żeby choć chwilę odetchnąć. Monika pojedzie też do pradziadków na wieś, odpocząć na świeżym powietrzu.

- I tak się nasze życie toczy, samotny ojciec i jego córka. Szansę na ułożenie sobie życia w przyszłości mam raczej niewielką. Wszystkie kobiety, które poznaję wycofują się, kiedy słyszą, że sam wychowuję dziecko. Nie chcą się wiązać, brać odpowiedzialności. Chcą wygodnego życia. Nie mam im tego za złe, ale tak to niestety wygląda. Więc pewnie już zawsze będę samotnym ojcem.

 

Magdalena Gorostiza

 

P.S. Imiona ze względu na dobro dziewczynki zostały zmienione.

 

 

 

 

Tagi:

życie,  ojciec,  matka, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót