„Miś jest z nami od urodzenia już 2 lata”, „Należy się nagroda Nobla za ten wynalazek” , „Nie wyobrażamy sobie życia bez misia szumisia” - to tylko kilka z tysięcy komentarzy,  które można przeczytać w mediach społecznościowych o szumiących misiach. Ale nie brakuje też opinii, że to zbędny gadżet, że nie działa a zdarzają się też głosy, że nawet szkodzą maluchom. 
Jak w tym gąszczu informacji ma się odnaleźć przyszła mama? Kto ma racje? Co jest prawdą a co mitem? 
 
 
O co chodzi z tym szumem? 
 
Zanim rynek zabawek zalały szumiące gadżety, rodzice na potęgę stosowali suszarki, odkurzacze czy kuchenne okapy. Dlaczego? Bo każdy rodzic jest w stanie zrobić wszystko, żeby jego maluszek spokojnie zasnął. A że głośno szumiące domowe sprzęty działają na noworodki jak magiczna różdżka, to od lat kolejni młodzi rodzice pocztą pantoflową dowiadywali się o tych sprawdzonych, choć na pozór nieco dziwnych, sposobach. Ale dlaczego to działa? 
 
To nie żadna magia ani wytwór koncernów a czysta natura! Maluchy jeszcze w łonie mamy przez kilka miesięcy słyszą różne dźwięki - wygłuszone hałasy z otoczenia, płynącą krew pępowinową, bicie serca mamy. Wszystko dociera do dziecka jako ciągły szum.  I ten jedyny dźwięk który znają, kojarzy im się z bezpiecznym otoczeniem brzucha mamy. A w momencie narodzin nagle trafiają do zupełnie innego świata. Znika to wszystko co dobrze znały do tej pory - ciepło, bezpieczeństwo i dźwięki. 
 
- Pierwsze tygodnie po narodzeniu dziecka lekarze nazywają często czwartym trymestrem ciąży, bo maleństwo potrzebuje w nim warunków jak najbardziej zbliżonych do tych z brzucha mamy. Ciepła, otulania i znanych dźwięków. To dlatego tak dobrze reagują na szum - kojarzy im się z tym, co dobrze znają. Uspokajają się, wyciszają i łatwiej zasypiają - tłumaczy Rita Calderado - Poczmańska.
 
 
I tu z pomocą przychodziły właśnie wszelkie szumiące sprzęty. O ile sprawdzały się doskonale, o tyle były niewygodne, mało bezpieczne i jeszcze mniej ekonomiczne. Aż w końcu jedna z mam postanowiła schować szumiące urządzenie do miłej przytulanki i na rynku kilka lat temu pojawiły się szumiące misie. 
 
Zabawki nazywane przez rodziców popularnie szumisiami, bardzo szybko trafiły na listy wyprawkowych „must have” a na forach internetowych mamy wychwalały skuteczność misiów. 
 
 
Czy skuteczne znaczy bezpieczne?  
 
Szumiące zabawki okazały się tak popularne, że kolejne firmy wprowadzały na rynek swoje szumiące gadżety. Producenci prześcigają się we wzorach, kolorach i funkcjach misiów. Ale czy schowanie szumu do przytulanki tak naprawdę jest bezpieczne dla dziecka? 
 
Okazuje się, że już w 1990 roku naukowcy z Instytutu Położnictwa i Ginekologii przy Queen Charlotte's Hospital w Londynie zbadali jak biały szum działa na noworodki. Przebadano 40 nowonarodzonych maluszków i okazało się, że 80 procentów z nich usnęła w zaledwie 5 minut od włączenia dźwięku. Dlaczego? Lekarze zaobserwowali, że biały szum obniża tętno krwi u dzieci, przez co uspokajają się i zasypiają w aż 3 razy krótszym czasie!!!!
 
Skąd więc krytyczne głosy o szumie? 
 
- O ile nie ma wątpliwości, że szum pomaga maluchom wyciszyć się o tyle, niestety nie wszystkie szumiące zabawki są dla nich bezpieczne. Stąd niektórzy lekarze sceptyczne podchodzą do tematu szumu. Jest wiele czynników, na które rodzice powinni zwrócić uwagę wybierając misia, a często kierują się tylko wyglądem - podkreśla Rita Poczmańska. 
 
 
Czym kierować się przy kupnie szumiącego misia? 
 
 
1. Po pierwsze - poziom dźwięku! 
 
Zgodnie z europejskimi normami głośność szumu nie powinna przekraczać 50 dB. To bezpieczny poziom dźwięku nawet dla noworodków. 
 
W praktyce na półce znajdziemy wiele gadżetów, które szumią dużo głośniej, choć z opisów na opakowaniach ciężko dowiedzieć się, jak głośno szumi miś.
 
- Są też producenci, którzy dbają o to, żeby dźwięk spełniał wymogi i apeluje do rodziców, żeby zwracali na to uwagę - podkreśla rehabilitantka.
 
 
2. Szumiący miś to nie lampka
 
Pierwsze szumiące zabawki nie miały światełek, ale w nowych produktach zaczęły pojawiać się lampki. Tymczasem dr Poczdamska ostrzega, że nawet delikatne światełko nie wpływa dobrze na spokojny sen malucha. 
 
- Do mózgu noworodka dociera informacja, ze to nie jest noc tylko dzień a więc zostaje zaburzona prawidłowa produkcja melatoniny, czyli hormonu snu. Jednak światło również zaburza produkcję leptyny czyli hormonu sytości przez co maluch częściej budzi się na jedzenie. Dlatego zamiast spać nieprzerwanie przez kilka godzin, maluch przy śpiący przy lampce będzie częściej wybudzał się na karmienie - tłumaczy Rita Calderaro-Poczmańska.
 
 
3. Szumiący miś to nie zagłuszacz  
 
Dziecko potrzebuje szumu na czas zasypiania. Absolutnie nie powinien towarzyszyć mu podczas czasu aktywności. 
 
- To czas, kiedy do maluszka powinny docierać wszelkie bodźce i dźwięki z otoczenia, żeby jego mózg dobrze się rozwijał. Szum nie powinien ich zagłuszać, bo Szumiący miś nie jest po to, żeby uspokoić marudzące sobie czasami dziecko a jedynie po to, żeby utulić go do snu - wyjaśnia rehabilitantka. 
 
Niektóre misie posiadają także czujnik reagujący na płacz dziecka, który uruchomi automatycznie szum, kiedy maluszek zacznie się przebudzać. Ta funkcja przydaje się zarówno w ciągu dziennych drzemek, kiedy malucha mogą wybudzić hałasy z otoczenia jak i podczas nocnego spania. 
 
 
4. Czy szumiące misie mogą robić coś więcej? 
 
Warto sprawdzić, czy miś z szumem może tez za kilka miesięcy stać się przydatna zabawką dla rosnącego malucha. Niektóre maskotki mają sensoryczne wstawki, kulki w łapkach albo odstające metki, które są ulubionymi zabawkami niemowlaków. Niektórzy producenci oferują tez dodatkowo możliwość spersonalizowania misia na przykład imieniem lub datą urodzenia dziecka.
 
 
 
Czy warto więc kupić szumiącego misia? Czy to naprawdę pomaga? 
 
- Na pytanie czy miś pomaga, odpowiedź dostajemy codziennie w zdjęciach, mailach i komentarzach od zadowolonych rodziców. A liczby świadczą same za siebie - ponad 800 tys. maluchów na całym świecie zasypia z naszymi misiami - przekonuje właścicielka jednej z firm produkującej szumiące zabawki, Anna Skórzyńska.
 
Rita Calderaro - Poczmańska dodaje, że w ostatnich latach swojej praktyki rzeczywiście spotyka w swoim gabinecie coraz więcej rodziców stosujących szum przy usypianiu dziecka.
 
- Tłumaczę im zawsze, że to głównie od nich zależy, czy miś pomoże a nie zaszkodzi ich dziecku. We wszystkim trzeba mieć umiar, żeby przydatna rzecz nie stała się niebezpieczna. Wybierzmy bezpiecznego szumiącego misia i stosujmy go rozsądnie - podkreśla. 
 
 

 

Rita Calderaro- Poczmańska

 

 

Rita Calderaro-Poczmańska, rehabilitantka dziecięca, edukatorka wiedzy na temat rozwoju i pielęgnacji niemowląt, autorka poradnika dla rodziców KursNaDziecko.pl

 

 

Tagi:

dziecko,  rozwój,  misie szumisie,  Rita Calderaro- Poczmańska, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Podobne artykuły:

Powrót