Reklama:

No przecież pedofilia w kościele to nie pana wina…

 

To nie jest kwestia winy, ale odpowiedzialności za to, co się dzieje w państwie. O tym się zapomina, a to jest wielki obowiązek, który należy przywrócić. Jestem osobą publiczną, działaczem społecznym, powinienem dostrzec ogrom tego zjawiska. Nie sprawdziłem tego i na to nie ma wytłumaczenia. Myślę, że uśpił mnie fakt, że sam miałem do czynienia z naprawdę fajnymi księżmi. Miałem zupełnie inny obraz kościoła, choć z dystansem do hierarchów. Bo taki był mój ojciec – głęboko wierzący, ale bardzo krytyczny w stosunku do instytucji kościelnej.

 

A pan, też po ojcu – wierzący?

 

Ja jestem kompletnie „areligjny”.

 

Czyli z Wiosną Biedronia panu po drodze. Bo został pan jedynką z lubelskiego w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

 

Mnie z Wiosną po drodze nie tylko z tego powodu. To ugrupowanie, które głosi te same wartości, które przyświecały pierwszej Solidarności. Zresztą - solidarność to w Wiośnie punkt pierwszy. Trudno nie mieć sentymentu do takiej formacji, która chce innego wymiaru polityki, innego życia w Polsce. Wolność, równość, dialog społeczny, praworządność, zaufanie – lista jest długa i niestety u nas już zapomniana. No i przede wszystkim jawności działań administracji i faktycznego prawa obywatela do informacji publicznej. O tym, jak wielka jest to wartość mówił nam już w 1980 roku w Solidarności socjolog Jacek Kurczewski. I ja mam to do dziś w mojej pamięci.

 

Ale program Biedronia ma wielu krytyków. Mówią, że przeszarżował, że na to co głosi, potrzebowałby wiele więcej, niż wynika z jego obliczeń.

 

Tak, wiem, co mówią. Wyciągają też obietnice ze Słupska, tak jakby mógł wszystko zrobić podczas jednej kadencji. Ja powiem tylko tyle – program wyborczy to wyciśnięty konkret, a na jego realizację czasami potrzeba kilku czy kilkunastu lat pracy. Nie da się, ot tak, jednym pstryknięciem, zmienić oświaty, ochrony zdrowia czy systemu ubezpieczeń społecznych. Do tego potrzebny jest też polityczny consensus. To wymaga działań długofalowych, ale trzeba określić w jakim idziemy kierunku. Dla mnie najważniejsze jest to, że wraz z Biedroniem wróciła inna narracja. Możemy odbudować wiarygodność w życiu politycznym. Budować społeczeństwo obywatelskie.

 

W którym każdy jest równy, a kobiety mają zagwarantowane prawa. Jaki jest pana stosunek do takich spraw jak aborcja czy LGBT?

 

Kiedy tworzyliśmy Solidarność, byli wśród nas różni ludzie, z różnych środowisk, również różnej orientacji seksualnej. Nikomu z nas nie przyszłoby do głowy, żeby traktować ich w inny sposób, uważać, że są od nas gorsi, powinni zostać pozbawiani praw. To było dla nas tak naturalne, jak oddychanie. Kiedy dziś obserwuję to co się dzieje, mam ochotę powiedzieć do prezesa – Jarek, jak możesz pozwolić na to, że na środowisko LGBT wylewa się tyle hejtu? Przecież obaj wyrośliśmy na tych samych wartościach. Jak w ogóle można było dopuścić do tego, by wkoło nas było tyle nienawiści? Co zaś do praw kobiet – ja jestem radykałem. Oczywiście w sensie ich wolności – kobieta ma pełne prawo do aborcji na życzenie, do decydowania o swoim ciele. Ja czasami pół żartem mówię przeciwnikom takiego stanowiska, że skoro bóg wybrał właśnie kobietę na pośrednika w rodzeniu dzieci, to należy jej pozostawić wszelkie decyzje.

 

Nie wolał pan związać się z Koalicją Europejską?

 

Nie, bo dla mnie to twór bezideowy, za to pełen ambicji politycznych. Ja zawsze stawiałem na wartości, one były dla mnie najważniejsze. W PO już nie wierzę, nie umiałbym identyfikować się z tą partią, uważam,że wielu rzeczy nie umieli obronić, wiele szans zaprzepaścili. Nie interesuje ich też, co od lat robię i na co zwracam uwagę, a jestem mocno zaangażowany na rzecz Ukrainy. Stąd moja decyzja o stracie do PE właśnie z Lublina. Ukraina to ważny składnik naszej polityki zagranicznej, a tu na Lubelszczyźnie przebiega granica unijna. To strategiczne miejsce i trzeba to wykorzystać dla dobra regionu. Lublin znany jest ze swojej otwartości, jest tu wielu studentów, pracowników z Ukrainy. Trzeba zacieśniać tę współpracę, pomagać budować demokrację na Ukrainie. To w przyszłości będzie nasz poważny partner.

 

wiosna biedronia

Zbigniew Bujak z Moniką Pawłowską, koordynatorką lubelskiej Wiosny, podczas pobytu w Lublinie 

 

A jak współpraca z lubelską Wiosną?

 

Jestem zauroczony entuzjazmem i zapleczem Wiosny. I tym, że jest aż tylu fantastycznych młodych ludzi gotowych do działania. Bardzo chętnie podzielę się z nimi swoją wiedzą i doświadczeniem, nie tylko tu w lubelskim. Chcę robić dla nich warsztaty, bo starszych może nie uda się już zmienić, ale młodzi muszą mieć europejską mentalność. Chodzi mi o kulturę pracy, o zasady życia społecznego. Wielu ludzi nadal nie rozumie, że nam bliżej jeszcze do tej dzikiej Azji niż do Unii Europejskiej. Więc cała nadzieja w młodych, że oni to zmienią.

 

 

Rozmawiała Magdalena Gorostiza

 

Tagi:

społeczeństwo,  polityka,  Wiosna Biedronia,  Zbigniew Bujak, 

Zostaw komentarz:


    Brak komentarzy
Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót
Wyszukiwarka
Najnowsze
Newsletter
zapisz
Reklama:
Loading...