Partner: Logo KobietaXL.pl

- W zeszłym roku napisałam na ten temat artykuł do lubelskiego biuletynu osób niepełnosprawnych – mówi Anna Szmidt. - Ale to wąska grupa odbiorców, dlatego w tym roku uznałam, że warto problem upublicznić.

 

Bo jej syn nie jest jedyną osobą, dla której głośne wystrzały w noc sylwestrową to prawdziwy koszmar.

- Znam podobne przypadki, tak bywa u ludzi z zaburzoną integracją sensoryczną – mówi psycholog Barbara Jurkowska, sama chorująca na MDP. - Układ nerwowy nie jest do końca wykształcony, może wystąpić nadwrażliwość na przykład na dźwięki. Dla takich ludzi strzelanie w sylwestra to trauma. Nasila się spastyka, a spinające się mięśnie powodują ogromny ból.

Anna Szmidt dodaje, że im syn jest starszy, tym sytuacja jest gorsza.

 

Anna Szmidt z synem.

- Kiedy był mały, brałam go na ręce, przytulałam – mówi. - Teraz ma 30 lat i trudno go nosić. Syn leży cierpiący na granicy zejścia z tego świata. Próbowaliśmy słuchawek, stoperów, nic nie zdaje egzaminu. Sztuczne ognie, huk wystrzałów, doprowadzają mojego syna do szaleństwa spastycznego. I nic nie da się z tym zrobić.

Dlatego zaapelowała na Facebooku, aby nie strzelać w sylwestra. Najlepiej wcale, a już na pewno nie robić tego kilka dni wcześniej.

- W naszej dzielnicy niestety jest już huk, już strzelają – mówi Anna Szmidt. - Nikogo nie obchodzi los zwierząt, które cierpią przez to, a jeszcze mniej los chorych ludzi. Kiedy wrzuciłam swój post na dzielnicową grupę, zamiast zrozumienia, zalała mnie fala hejtu.


Komentarz do postu pani Anny.

 

W tym roku pani Anna z rodziną znowu ucieknie na wieś. Tam przynajmniej strzela się trochę krócej. Ale wizja cierpiącego syna już ją przeraża. Szczególnie, że nie ma jak mu pomóc, bo nie działają też żadne leki.

- Dlatego znalazłam w sobie odwagę, żeby mówić o tym głośno – dodaje. - Czy naprawdę los innych istot jest mniej ważny od chwili zabawy? Los ludzi i los zwierząt?

 

Komentarz do postu pani Anny.

O ciszę w sylwestra od lat apelują miłośnicy braci mniejszych. Lekarze weterynarii mówią o tym, jak bardzo źle znoszą podobne hałasy zwierzęta. W skrajnych przypadkach może dojść u nich do nagłej śmierci sercowej. Przerażone psy uciekają właścicielom, kulą się ze strachu w domu, chowają po kątach.

- Zwierzęta inaczej odbierają dźwięki niż ludzie, są na nie bardziej wyczulone, mówiąc tak w prosty sposób – tłumaczy lekarz weterynarii Robert Kraczkowski. - A szczególnie wrażliwe są na dźwięki, których normalnie nie znają. Sztuczne ognie, race, to dla większości z nich jest przeżycie straszne.

Dzikim zwierzętom nie da się pomóc, im ulgę przyniosłaby wyłącznie ludzka empatia i powstrzymanie się od strzelania. Domowe zwierzęta można zabezpieczyć, podać im suplementy diety lub leki, które wypisze weterynarz.

- I warto to zrobić, by oszczędzić im stresu – mówi dr Kraczkowski. - Nie polecam jednak preparatów dla ludzi. Na rynku jest teraz duża ilość leków uspokajających dla zwierząt. W każdym gabinecie weterynaryjnym lekarz dobierze odpowiednią dawkę, w zależności od wagi czy ogólnego zdrowia zwierzaka. Najlepiej jednak by było, gdybyśmy umieli powstrzymać się od strzelania.


Magdalena Gorostiza

Tagi:

społeczeństwo,  sylwester, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót