Już wówczas część mieszkańców wsi wychowała się w rodzinach zastępczych. Kiedy dorośli sami zaczęli przyjmować dzieci z sierocińców, dając im lepszą przyszłość i jednocześnie ratując ich wioskę przed wyludnieniem.

Kiedy więc młodzi ludzie zaczęli masowo wyjeżdżać z Barchatowa, ci, którzy pozostali zaczęli tworzyć rodziny zastępcze. Podczas spisu ludności jesienią 2021 r. okazało się, że w Barchatowie mieszka 126 adoptowanych dzieci. A cała wieś liczy tylko 247 mieszkańców!



Tatiana Fadjuszina, jedna z mieszkanek opowiadała w lokalnej gazecie, że w lutym 2001 roku usłyszała o kampanii „Znajdź mnie, mamo!”. W ten sposób szukano rodziców dla dzieci z domów dziecka. Choć Tatiana miał już trójkę dorosłych dzieci, postanowiła otworzyć serce dla sierot.

Pierwszym dzieckiem, które trafiło do rodziny, była 11-miesięczna Sasza. Potem przyszedł Andriej, który miał wtedy dwa lata. Kiedy Tatiana po raz trzeci odwiedzała sierociniec w celu adopcji dziecka, jej sąsiadka Lidia Bondariewa postanowiła pojechać z nią. Potem dołączyli też inni sąsiedzi. W końcu Lidia przywiozła do domu czwórkę osieroconych dzieci, a Nina Krasnowa przywiozła 10. Tatiana wzięła 20 dzieci z sierocińców i dała im dom!

Aby pomieścić wszystkie dzieci, mieszkańcy Barchatowa wykonali wiele prac remontowych w swoich domach i praktycznie przebudowali całą wioskę. W dodatku dzieci dały rodzinom zatrudnienie – rodziny zastępcze dostają wynagrodzenie od państwa.

Region Kemerowo płaci rodzicom 3000-4000 rubli miesięcznie (około 200 zł) za każde przybrane dziecko. Tam na Syberii to duża suma pieniędzy.

Wszystkie dzieci pomagają dorosłym w pracach przy domu i w ogrodzie (nie ma tu sklepów, więc rodziny muszą same uprawiać owoce i warzywa). A okręgowy sierociniec został zamknięty, ponieważ wszystkie dzieci mieszkają już teraz w rodzinach.



Niektórzy z pierwszych rodziców zastępczych już zmarli, ale gdy ich dzieci dorosły, część z nich kontynuuje tę tradycję i również została rodzicami zastępczymi.

 




Syn Tatiany, która zapoczątkowała akcję, Siergiej, ma teraz 32 lata. Wraz z żoną wychowują własną biologiczną córkę i jeszcze dziewięcioro dzieci z sierocińca. Siergiej powiedział, że wszystkie ich dzieci nazywają ich mamą i tatą, chociaż nikt ich do tego nie zmuszał. Cieszy się, że dzięki dzieciom wioska żyje i dalej będzie żyła.

 

źróło https://www.rbth.com/lifestyle/334415-adopted-kids-siberian-village

 

Tagi:

podróże,  rosja,  społeczeństwo, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót