Mikołaj najpierw pytał, kiedy mama ze szpitala wróci. Dziś już wie, że nie stanie się to szybko. Marta leży w Klinice Hematologii i Transplantacji Szpiku Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Jest po kolejnej chemioterapii, ma opuchnięte gardło i problemy z mówieniem.

- Wszystko zaczęło się od pozornie błahej infekcji w zeszłym roku – mówi mama Marty. - Był kaszel, który nie przechodził, lekarze zlecili dalsze badania.

W październiku Marta usłyszała diagnozę, której nikt nie chce słyszeć – ma pierwotnego chłoniaka śródpiersia. Początki walki z chłoniakiem dawały ogromną nadzieję, że Marta da radę szybko pokonać chorobę. Niestety, teraz okazało się, że dotychczasowa chemia nie działa tak, jak powinna, w dodatku pojawiło się nowe ognisko zapalne. Praktycznie wyczerpano dotychczasowe standardowe metody leczenia. Pomóc może tylko terapia Car-T Cells (genetycznie zmodyfikowane limfocyty T).

- Ale to kosztuje 1,5 miliona złotych, i choć ja pracuję, nie damy same żadną miarą zebrać takich pieniędzy – dodaje pani Leokadia.

Teraz tylko ona zarabia. Mieszkają we trójkę – ona, Marta i Mikołaj w małym Koralewie koło Gostynia. Marta jest bez pracy, po półrocznym zwolnieniu lekarskim z powodu choroby przeszła na roczną rentę.

- Ta terapia nie wymaga wyjazdu córki do USA, wysyła się tylko komórki, które w odpowiedni sposób modyfikowane wracają do Polski i są podawane pacjentowi – wyjaśnia mama Marty.

„ Praktyczny mechanizm działania terapii CAR-T jest niezwykle ciekawy. W pierwszej fazie – w specjalistycznym procesie filtrowania krwi następuje izolowanie leukocytów, w tym limfocytów T. Kolejny krok stanowi ich zamrożenie oraz przekazanie do laboratorium, gdzie następuje modyfikacja. Przy pomocy nieaktywnego wektora wirusowego limfocyty T zostają genetycznie zaprogramowane, aby rozpoznawały komórki nowotworu.Na ostatnim etapie przygotowań – nowo utworzone komórki CAR-T ulegają namnażaniu i trafiają z powrotem do krwi pacjenta. Tak zaprogramowane komórki CAR-T są w stanie rozpoznać komórki nowotworowe, przyłączyć się do nich, a następnie zniszczyć. Przed podaniem choremu immunoterapii CAR-T stosuje się tradycyjną chemioterapią – w celu zmniejszenia liczby limfocytów występujących w organizmie pacjenta (...) – czytamy na stronie immuno-onkologia.pl - Immunoterapia CAR-T może być stosowana w leczeniu ostrych białaczek limfoblastycznych i limfocytowych oraz chłoniaków złośliwych B-komórkowych.” Niestety, choć terapia daje dużo nadziei na wyzdrowienie, nie jest refundowana przez NFZ. Dlatego rodzina, znajomi i nieznajomi przejęci losem Marty zaczęli organizować zbiórki i licytacje na jej leczenie. 

 

Marta z Mikołajem.

 

- Ja Marty osobiście nie znam, ale jej historia poruszyła wszystkich wkoło. Bardzo, bardzo chcemy Marcie pomóc. Marta ma jeszcze realną szansę na zdrowie, na to by wychowywać swojego synka. Ona ma zaledwie 34 lata i nie chce jeszcze umierać – mówi Aldona Majchrzak, współorganizatorka zbiórek i licytacji dla Marty.

 

Jeśli ktoś chce wesprzeć leczenie Marty, może to zrobić na stronie fundacji siepomaga:

https://www.siepomaga.pl/walka-marty?fbclid=IwAR0XqIF7LwVl3psD3FXwaWjLA5uyGYWUO7igGLiC9PGF1k08kE0EP4yFpVw

Tagi:

pomoc,  chłoniak,  Marta Szymańska, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Podobne artykuły:

Powrót