Dziś Dominik ma 16,5 lat. Od lat walczy o sprawność i poprawę jakości życia po tym koszmarnym wypadku. Na całej powierzchni oparzenia nie przyjęły się żadne przeszczepy skóry własnej (jako wynik wcześniejszego zakażenia): na podbródku, szyi, obręczy barkowej, całej klatce piersiowej, obu pachach oraz na prawej ręce na całej długości od bicepsa aż po łokieć. 

Dokładnie 8 lat temu Dominik Breksa ekstremalnie oparzył 35% ciała. Sięgnął po zapałki w kuchni i niepostrzeżony przez domowników zaczął się nimi bawić na poddaszu. Po chwili przypalił koszulkę i zaczął płonąć. Miał wtedy niecałe 9 lat (30.08.2012 r.). Po przewiezieniu do USD w Krakowie Prokocimiu Dominik prawie miesiąc przebywał w śpiączce farmakologicznej i walczył o życie, gdy cała rana oparzeniowa została zakażona gronkowcem.
 
BLIZNOWCE NIE ROSNĄ WRAZ Z CIAŁEM
 
- Syn przez te lata gwałtownie rośnie, z chłopczyka o wadze 22 kg i wzroście 135 cm zamienia się dziś w mężczyznę o wzroście 182 cm i wadze ciut ponad 50 kg - opowiada mama, Sylwia Piskorska-Breksa.
 
Niestety za zmianami ciała nie nadążają bliznowce i zrosty, którymi pokryte są całe połacie ciała, a które nie rosną tylko potwornie przykurczają narządy wewnętrzne w tym cały układ oddechowy wraz z sercem. To powoduje, że Dominik ma bardzo spłycony oddech, śpi z otwartą buzią, boli go klatka piersiowa przy każdym wysiłku, gdy ściśnięte serce nie ma miejsca, by normalnie bić.
 
- Tak się nie da żyć. Dominik nie czuje jednej trzeciej ciała, tak twardy i gruby pancerz obejmuje jego kończyny, tułów, bark i szyję - twierdzi mama.
 
 
POMOC Z AMERYKI
 
Jest szansa na naprawę tego tragicznego stanu rzeczy. Od 2014 r. Dominik przechodzi operacje w Stanach Zjednoczonych - najpierw w West Hills w Kalifornii, a obecnie w Chicago. Dotąd pomogli sfinansować 5 operacji sami Amerykanie - Fundacja Children's Burn Foundation z Sherman Oaks, a następnie kolejnych 6 - NFZ. Dominik przeszedł już zabiegi wszczepienia sztucznej skóry, laseroterapii CO2, wielokrotnych zastrzyków sterydowych i co najbardziej pomaga -operacje  rozciągania tkanek na ogromnych ekspanderach tkankowych. Ta metoda rozciągania tkanek, choć jest znana w Polsce, to nie jest wykonywana na ogromnych połaciach skóry i przy tym wielokrotnie z tych samych tkanek, tak by nie zniszczyć włosowatych naczyń krwionośnych i nerwowych.
 
Dominik na leczeniu w USA 
 
BRAK PEŁNEJ WPŁATY ZA OPERACJE W 2020 ROKU
 
29.06.2020 r. Dominik przeszedł 21 operację w życiu w Comer Children's Hospital at the University of Chicago. Dr Bruce Bauer, MD założył chłopcu na plecach kolejne trzy ogromne ekspandery tkankowe. 
23.09.2020 r. podczas następnej operacji prof. Gottlieb z University of Chicago ma przenieść na odległość  tkanki z pleców na podbródek i szyję. Takiej skomplikowanej operacji Dominik jeszcze nigdy wcześniej nie przechodził. 
 
 
- Od kilku tygodni sami wykonujemy procedurę rozciągania tkanek w domu w Krakowie - wyjaśnia Sylwia Piskorska-Breksa.
Stało się to możliwe po pozytywnym przeszkoleniu mamy Dominika w Chicago. Dominik jest pierwszym dzieckiem z Polski, któremu lekarze pozwolili wypełniać ekspandery w kraju. Procedura podobna jest do zakładania wenflonów i wlewaniu kroplówki. 
 
- Czuję ogromne rozprężenie skóry, napięcie oraz ograniczenie ruchów ciała. Nie mam jednak wyjścia, muszę te kilkanaście tygodni wytrwać z ciężkimi balonami na plecach - opowiada Dominik Breksa. 
 
Cała procedura naprawy przykurczu bliznowatego na szyi i podbródku w 2020 r. obejmie jeszcze trzecią konieczną operację w Chicago, która musi się odbyć w listopadzie - przeniesione tkanki trzeba będzie dopasować do kształtu podbródka i szyi chłopca. Wtedy dopiero Dominik, po 8 latach swobodnie podniesie głowę w górę i znów zobaczy niebo. Zacznie też głębiej oddychać i spać z zamkniętą buzią.
 
BRAKUJE PIENIĘDZY NA LECZENIE
 
-Wszystkie trzy tegoroczne  operacje w USA to koszt prawie 220 tys. dolarów. Wciąż nie zapłaciliśmy za trzecią operację w wysokości 46 tys. dolarów - martwi się mama.
Operacja powinna być zapłacona za kilkanaście dni, aby terminowo wyznaczyć jej termin. Czas goni nieubłaganie. Na dziś brakuje ok. 20 tys. złotych.
Zbiórka prowadzona jest w Fundacji SiePomaga: www.siepomaga.pl/ratujemydominika
 
- Zbiórka Dominika będzie aktywna dotąd, aż nazbieramy na dalsze etapy leczenia Dominika w Chicago i Kalifornii. Na dziś wiemy, że pilnie trzeba wyciąć bliznowce znad prawego boku i prawej części klatki piersiowej- tam wciąż otwiera się rana pooparzeniowa do żebra głęboka - wyjaśnia Sylwia Piskorska-Breksa.
 
I dodaje: Trzeba też założyć ogromny ekspander od dołu na klatce piersiowej, by uwolnić ściśnięte serce. To dalsze ogromne koszty kilkuset tysięcy dolarów, które zbieramy na kolejne operacje. Zbiórka opiewa na ponad 4 mln zł.
 
- Nie możemy się poddać. Dominik musi żyć, nie jest winny temu, że kiedyś na początku w szpitalu gronkowiec przekreślił jego życie i spowodował spłynięcie wszystkich przeszczepów, a bliznowce i zrosty zmieniły go w nieruchomego manekina - płacze mama.
 
-Za każdą pomoc serdecznie dziękuję. Przybliża mnie ona do życia i sprawności. Przeżywam okrutne cierpienie, bardzo bolesne i wieloletnie, ale jedyne możliwe bym żył kiedyś w miarę normalnie - podsumowuje Dominik. 
 
Zapraszamy na: FB "Pomóż w leczeniu Dominika w USA", dołącz do:
FB "Licytacje charytatywne Dominik Breksa"
 
zdjęcia archiwum prywatne
 

Tagi:

pomoc,  Dominik Breksa,  oparzenie, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Podobne artykuły:

Powrót