Reklama:
Reklama:

Na wyjazd do Omanu szykowałam się już od dawna, ale zniechęcał mnie długi lot. Cóż, w mało wygodnym czarterowym samolocie trzeba spędzić około 10 godzin – w tym międzylądowanie na tankowanie na Cyprze. Kiedy jednak w Polsce nadszedł ponury listopad, stwierdziłam, że jadę poszukać słońca.

 

Cóż wiedziałam o Omanie przed wyjazdem? Tyle, co nic. Koleżanka zachwycała się hotelem, w którym była kilka lat temu, ja zaś miałam mgliste pojęcie, że Oman będzie czymś na kształt Tunezji czy Egiptu, nie do końca zresztą niczym owo pojęcie było uzasadnione. Poczytałam trochę na temat Omanu przed wyjazdem i stwierdziłam, że resztę poznam już będąc na miejscu, choć oczywiście podczas krótkiego wypadu można jedynie trochę obcego kraju liznąć. Ale lepsze to niż nic.

 

Oman inny niż myślałam

 

Ku mojemu zdziwieniu Oman w niczym nie przypomina arabskich krajów północnej Afryki. Przede wszystkim jest tu bardzo, ale to bardzo czysto, są doskonałej jakości drogi zarówno w miastach jak i poza nimi, a ludzie są nie tylko bardzo przyjaźni, ale też nie nachalni – nie ma mowy o żadnych zaczepkach, nagabywaniu.

 

Oman jest też krajem bardzo bezpiecznym – ostatnie zabójstwo miało miejsce ponad 30 lat temu, nie ma też przestępstw pospolitych – pobić czy kradzieży. I choć to kraj muzułmański, ludzie są otwarci – kobiety z Europy mogą swobodnie nosić swoje stroje, można chodzić w krótkich spodniach czy odkrytych bluzkach, rzecz jasna poza wstępem do meczetu, gdzie obowiązują długie rękawy, długie spódnice i zasłonięte włosy.

 

W Omanie mieszka około 5 milionów rdzennych mieszkańców i 3 miliony przybyszów, głównie z Indii i Pakistanu, którzy pracują w usługach, na budowach, w handlu. Oman to kraj znacznie bogatszy od Polski, wyprzedza nas na liście PKB o kilknaście miejsc. Tutejsza waluta to rial omański - 1 rial to około 2 euro. Zdecydowanie jednak lepiej wyminiać dolary, bo kurs dolara i euro różni się minimalnie.

 

Oman to wielki plac budowy – nowe hotele powstają jak grzyby po deszczu, w mieście buduje się nowe bloki, apartamentowce.

 

Przede wszystkim cudowne plaże

 

oman

 

To co przyciąga do Omanu turystów, to wspaniałe szerokie plaże. Tubylcy raczej z nich nie korzystają – w piątki, czyli w muzułmańską niedzielę, robią na nich pikniki, przybysze z Indii spacerują brzegiem morza. W pozostałe dni na plażach jest pusto i można bez problemu na nich wypoczywać, korzystać ze słońca i morza.

 

oman

Przy naszym hotelu rozciągała się piękna, długa i szeroka na 200 metrów publiczna plaża. Ponieważ przy brzegu nie ma leżanek z parasolami, godzinami wylegiwałam się na niej kompletnie sama. Goście hotelowi raczej przychodzili się tylko wykąpać, mało kto rozkładał się z ręcznikiem na piachu. Nie ukrywam, że byłam w siódmym niebie. Żadnych krzyków, pisków, żadnego towarzystwa, oprócz wszędobylskich ptaków.

 

Hilton Salalah

 

Nie zdarza mi się pisać o hotelach, w których mieszkam, tym razem jednak uczynię wyjątek. Wybrałam Hiltona Salalah, bo lubię małe, kameralne hotele, a ten ma zaledwie około 150 pokoi i w opiniach są opisy, że w hotelu nic się nie dzieje. Zero grającej głośno muzyki, zero animacji czy innych atrakcji dla gości.

 

hilton salalah

Jak dla mnie – bomba, bo nie znoszę hałasu i dudniących od świtu nad basenem głośników, co ma na przykład miejsce w Turcji, gdzie muzyka gra od świtu praktycznie do świtu.

 

Tu błoga cisza, nie było nawet ani jednego dziecka, idealne warunki do wypoczynku. I doskonałe Wi-Fi, które śmiga. Nigdy nie miałam takiego internetu w żadnym hotelu na świecie, nie wspominając o Europie, gdzie hotelowe Wi -FI z reguły snuje się jak leniwa krowa. Tu za darmo, wszędzie, bywały dni, że internet był nawet nad brzegiem morza! Dla mnie bezcenne, bo pracować muszę zawsze i wszędzie.

hilton salalah

Hotel, choć już nie pierwszej młodości, jest nadal w bardzo dobrej kondycji. Ogromne pokoje są sprzątane dwa razy dziennie, jest świetne jedzenie, ale to co wzbudza prawdziwy zachwyt to pracujący tu ludzie. Bywałam w rożnych miejscach na świecie, nigdzie nie spotkałam się z taką obsługą. Przemiłą, kompetentną, życzliwą, szybką. Nie wiem, jak jest w innych omańskich hotelach – miłośnikom ciszy polecam Hiltona, choć sielanka może nie trwać już długo, bo w bezpośrednim sąsiedztwie powstaje duży, luksusowy hotel, który może zepsuć wszystko.

Ale na razie można się cieszyć wysmakowanymi wnętrzami w orientalnym stylu.

 

hilton slalah

 

 

W poszukiwaniu delfinów

 

oman

Podróżne kształcą i nie chodzi wyłącznie, o to co zobaczymy. Mamy okazję sprawdzić się w innych realiach, a czasami znajdziemy się w najmniej oczekiwanej sytuacji. Wybraliśmy się na wycieczkę łodzią w poszukiwaniu delfinów. Jedną z atrakcji miało być snoorkowanie.

 

Maski i płetwy były dostępne na łódce. Wydawało mi się, że wszystko jest w porządku. Skoczyłam do wody, kila ruchów nogami i łódeczka została w tyle. Okazało się jednak, że moja maska przecieka a kierunek fali był taki, że mimo próby powrotu na łódź, niestety stoję w miejscu.

 

Żeby była jasność – umiem pływać, pływam od lat i pływam bardzo dobrze. Jednak poczułam się delikatnie rzecz ujmując, dość niekomfortowo. Wysoka fala, bez maski i rurki, stwierdziłam, że moje szanse na samodzielny powrót są raczej nikłe.

 

I oto ja, Zosia – samosia, zmuszona byłam do proszenia o pomoc. Musiałam przyznać się do tego, że nie dam rady, że się przeliczyłam… Miałam dwa wyjścia – zawisnąć na wodzie, albo zamachać w poszukiwaniu ratunku. Wybrałam to drugie, chowając do kieszeni całą swoją dzielność i przyznając się do swojej słabości. Akcja ratunkowa była błyskawiczna. Dwóch Hindusów z obsługi skoczyło natychmiast do wody z kołem i przyholowali mnie do łodzi.

 

Okazało się, że nie muszę być wcale zawsze taka samowystarczalna…

 

Zaprzyjaźnić się z Niemką

 

Mój stosunek do Niemców zawsze podszyty był pewną urazą, co ma związek z historią mojego miasta Lublina. Już od szkoły podstawowej przynajmniej raz do roku obowiązkowo chodziliśmy do muzeum na Majdanku – na terenie byłego hitlerowskiego obozu koncentracyjnego. Jestem z pokolenia, które choć urodzone po wojnie, wychowywane było jeszcze z jej piętnem.

 

Tymczasem pewnego dnia na plaży w kąpieli dołączyła do mnie kobieta. W pewnej chwili zalała nas fala tak, że obie przekoziołkowałyśmy kilka razy. Wstałyśmy ze śmiechem i zaczęłyśmy rozmowę po angielsku.

 

Gabi, bo o niej mowa, okazała się być mieszkającą od lat na Ibizie Niemką, która przyjechała do Omanu ze swoim mężem Hiszpanem.

 

- Musze wracać – stwierdziła – Bo Vicente się nudzi, jest jedynym Hiszpanem w hotelu i nie ma z kim pogadać.

 

Roześmiałam się i wyprowadziłam ją z błędu – mój mąż też jest Hiszpanem, więc znajdą wspólny język. Przeszłyśmy od tej pory na hiszpański i wszystkie wieczory spędzaliśmy wspólnie przy drinku.

 

 

gabi

 

Gabi okazała się być wspaniała rozmówczynią, oczytana, inteligentna, mająca swoje zdanie, zorientowana w świecie i w polityce. Przegadane wspólnie godziny zbliżyły nas do siebie, okazało się, że można zaprzyjaźnić się z Niemką…

 

I to Gabi, przygotowana świetnie do wyjazdu, pokazała mi w niemieckim przewodniku ciekawostkę – w samym Salala jest grób proroka Imrana, uznawanego za ojca Matki Boskiej lub za ojca Mojżesza.

 

Zwiedzać, ale jak

 

Można jeździć na wycieczki organizowane przez swoje biuro podróży, ale jest to zwykłe zdzierstwo. Nadto ja zwiedzania w grupie i na komendę nie znoszę, wykluczyłam więc taka opcję. Opcja druga to wynajem samochodu, ale rezydent nas nastraszył, że Polacy mieli nieprzyjemną przygodę. Samochody nie mają całkowitego ubezpieczenia i turyści musieli zapłacić 6 tysięcy złotych za naprawę.

 

Wybraliśmy więc opcję najbardziej komfortową i najbardziej bezpieczną – wyjazdy z miejscowym przewodnikiem jego samochodem, co miało zalet kilka. Po pierwsze, jako miejscowy, dostarczał ciekawych informacji i doskonale wiedział jak i gdzie się poruszać. Bo choć plaża jest cudownym miejsce, szkoda lecieć 10 godzin, by oglądać wyłącznie piasek.

 

Magdalena Gorostiza

 

O tym, co kupić, co zobaczyć i jak smakuje wielbłądzie mleko już jutro!

 

 

Tagi:

podróże,  Oman,  wielbłądy,  kadzidło, 

Loading...

Podobne artykuły:

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót
Reklama:

Reklama:
Wyszukiwarka
Reklama:
Najnowsze
Reklama:
Newsletter
zapisz
Reklama:
Reklama:
Loading...